piątek, 17 stycznia 2014

10.Nie lękaj się być tym kim jesteś,bowiem strach nie ma tam wstępu. Cześć 2

Mila...

Klub znajdował się na obrzeżach miasta w jakimś budynku.Słychać było muzykę a przed drzwiami stało kilku chłopaków.Sam spojrzała na mnie z przerażeniem w oczach jednak uśmiechnęłam się do niej,chcąc ją uspokoić.Po tym jak dałam jej swoje ciuchy wyglądała całkiem nie źle <KLIK>.Na początku narzekała,że wygląda jak tania dziwka,jednak ja tylko odpowiedziałam:
 -Wyglądasz jak droga dziwka.
  Gdy weszliśmy do środka od razu postanowiliśmy wtopić się w tłum,jednocześnie szukając naszego celu.
 -Myślisz że tu jest?-spytał Harry obejmując mnie w pasie.Odsunęłam się od niego.
 -Harry tutaj nie jesteśmy razem,okey?
 -Ale...
 -Jeśli coś pójdzie nie tak,nic tobie nie zrobią.
 -A ty?
 -O mnie się nie martw.-mruknęłam i poszłam na parkiet.Dałam znać Sam,tak kiwnęła głową i z Niallem udali się do baru.
 Nagle ktoś złapała mnie za biodra.Drgnęłam po czym odwróciłam się.
 -Nie dotykaj mnie.-warknęłam ostro.
 -Będę robić co chce.-powiedział Tristian <KLIK>.
 -Powiedziałam żebyś mnie zostawił!-krzyknęłam,jednak głośna muzyka mnie zgłuszyła.
 -A ja powiedziałem,że będę robił co chce.Pamiętasz?To było przed chwilą.-Powiedział chłopak z ironią.-Poza tym jesteś na moim terytorium.Tak jak twoi znajomi.Szkoda by było jak by im się coś stało.
 -Przestań!-złapałam go za krocze.Popatrzył na mnie z iskierkami w oczach.
 -Widzę że twój nowy nie umie tobie dać tego czego chcesz.-złapała mnie za pośladki.-Za to ja umiem.-mruknął po czy uderzyłam go w twarz.
 -Spierdalaj.-obeszłam go i poszłam do barku.
 -Co podać?-zapytał wysoki barman.-Mila.Dawno cię tu nie widziałem.
 -Nie chce o tym gadać.Daj mi coś mocniejszego.-podał mi kieliszek a ja opróżniłam go w całości.
 Podeszłam do Sam,która gadała z Niallem i Harrym.
 -No i po co tu przyszliśmy?-spytała. przekrzykując muzykę.
 -Najebać się za wszystkie czasy.-odparłam sarkastycznie.
 -Poważnie.Poco my tu?-zapytał Niall.
 -Nie ściągnęłam was tu.-warknęłam oburzona.
 -Co nie zmienia faktu,że jesteśmy tu bezcelowo.
 -To on.-mruknął mi do ucha Nat,wskazując na mężczyznę przy barze <KLIK>.
 -Bierzemy go.-szepnęłam i zwróciłam się do Sam.-Idźcie do pokoju 42.
 -A co z wami?-dopytywał się Niall.
 -Zaraz przyjdziemy.
 -Chodźcie.-mruknęła Sam i złapała blondyna za rękę.-Ona wie co robi.-dodała.
 -Nareszcie dobrze gadasz.-rzuciłam i uśmiechnęłam się do dziewczyny,a ta odwzajemniła uśmiech.Odeszli. 
 Podeszłam do mężczyzny i szepnęłam mu kusząco na ucho.
 -Pójdziesz ze mną po dobroci czy po złości?
 -Z tobą pójdę wszędzie,skarbie.-dopił swojego drinka,po czym udał się za mną.Prowadziłam go do pokoju na górze.
 W pewnym momencie zatrzymał się i mruknął.
 -Gdzie idziemy?
 -Zobaczysz.-odparłam i sztucznie się uśmiechnęłam.
 W pokoju przywiązałam go do fotela.Sam chciała zaprotestować lecz dałam jej znać by Nat mógł działać.
 -Pośćcie mnie!-szarpał się.
 Usiadłam na fotelu a po chwili poczułam rękę Hazzy na swojej.Uśmiechnęłam się i skupiłam się na mężczyźnie.
 -Co wiesz o porwaniu Gemmy Styles,Grega Horana i jego syna Theo?!-ryknął Mat.
 -Nic nie wiem.-odrzekł szybko i zdecydowanie.
 -Nic nie wiesz?-zakpiłam.
 -Mila.-ostrzegł mnie Nat.Kiwnęłam głową a on mówił dalej.-Nie kłam!Gadaj co wiesz!
 -Nic nie wiem!-krzyknął.
 -Posłuchaj mnie.-odchylił jego głowę do tyłu.-Ona ma o wiele mniej cierpliwości niż ja,więc radzę gadać.
 -Nic nie wiem!Zrozumcie!Wypuśćcie mnie!Teraz!-Krzyczał wyrywając się.
 -Uspokój się,dobrze ci radzę.-warknął Nat.
 -Wypuść mnie!-krzyknął,po czym zaczął się mocno szarpa.
 -Uspokój się do cholery jasnej!-ryknęłam,po czym chwyciłam pistolet ze stolika i strzeliłam mu w nogę.Sam cicho pisnęła.
 -Oszalałaś?!-wrzasnął mężczyzna zwijając się z bólu.
 -Gadaj!-podniosłam głos,a w jego oczach zobaczyłam strach.-Kto ich porwał?!
-Wiem tylko,że to ktoś z ludzi Carbort'a.-Tristian.Wiedziałam.
-Nazwisko!-warknęłam.
-Nie znam.
-Zła odpowiedz.-strzeliłam mu w drugą nogę.
-Przestań Mila!-skomlała Sam.
-Wiem tylko że nazywa się Drake i jest prawą ręką Carborta.
-I widzisz?Musiałam strzelać żebyś wszystko sobie przypomniał?-spytałam ironicznie.
-Wypuść mnie.-błagał.
-Nie.Zostajesz tu.
 Nagle poczułam za sobą wylot pistoletu a po chwili dłoń na moim karku.
 -Nie ładnie tak ranić mojego człowieka.-usłyszałam za sobą...

1 komentarz:

  1. SUPER! Zapraszam do czytania i obserwowania mojego bloga! :)

    http://i-want-you-to-stay-one-direction-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń