Sam...
-Czy wypad na imprezę w takie miejsce,zawsze się tak kończy?-spytałam rozdrażniona,tym że siedzieliśmy w piwnicy przywiązani do jakieś kraty.Kiedy tylko słyszałam jakieś kroki od razu zamierałam.
-Mniej więcej.-przyznał Nat kręcąc głową.
-A pamiętasz jak poszliśmy do klubu jakieś 3 miesiące temu?-odezwała się Mila nie okazując ani trochę przerażenia.
-Fakt.-mruknął chłopak.
-Co się wtedy stało?-dopytywałam się,lecz widząc wzrok Mili dodałam-Albo nie chce wiedzieć.
-Tym lepiej dla ciebie.-zaśmiała się cicho.
Spojrzałam na Nialla.Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji.Czasami chciałam wiedzieć co myśli.W jednej chwili potrafił być zabawny i beztroski a w drugiej smutny i nieobliczalny.Za to go kochałam...Troszczył się o mnie,nawet wtedy gdy to ja powinnam go chronić.
Nagle usłyszeliśmy kroki na drzwiami.Gdy się otworzyły stanął w nich Tristian w <KLIK>.Wszyscy patrzyli się na niego uważnie.
Wyciągnął zza spodni broń <KLIK> i położył ją na stoliku.Uśmiechał się po nosem.Przełknęłam głośno ślinę,bojąc się że ktoś nie wyjdzie z tego cało.
-Jesteście niegrzeczni.-mruknął pod nosem.-Nie jestem z tego powodu zadowolony.-nikt nic nie mówił.Każdy miał grobową minę.Nie licząc Mili.Ta uśmiechała się od ucha do ucha.Co ta idiotka znowu kombinowała?!
-Nie jesteście zbyt rozmowni widzę.-podszedł do nas.-A szkoda.-wyjął nóż.Gdzie oni to wszystko mieszczą?!Podszedł do mnie i złapał za włosy.
-Ałć.-syknęłam gdy odchylał mi głowę.Przez moje ciało przeszedł dreszcz.Powili zbliżał ostrze noża <KLIK>.Szarpałam się lecz na próżno.Czułam ból.
-A tylko spróbuj jej coś zrobić.-zaśmiała się brunetka.-A tak na marginesie czy to nie mój nóż?
-Trafna uwaga Panno Tenye.-puścił moje włosy.
-Sam wszystko w porządku?-szepnął Niall.
Kiwnęłam głową patrząc na jego zatroskaną twarz.Mówiła tylko Przepraszam że cię w to wciągnąłem.Czasami chciałam mu powiedzieć dlaczego się spotkaliśmy,dlaczego mu pomagam...a raczej się staram.
-Kocham twój cięty język.-pogłaskał Milę po włosach.Harry drgnął.
-Zabieraj łapę albo ją tobie utnę.-warknęła.
-No tak nie lubisz tego.-cofnął rękę.-To takie smutne.-zaczął ją rozwiązywać.-Chodź.Zobaczymy co potrafisz.Na początku Mila zachowywała się normalnie.Dopiero gdy sznur zsunął się z jej nadgarstka zauważyłam blizny.Masę blizn.Nie widziałam ich nigdy wcześniej.Nigdy wcześniej nie nosiła krótkiego rękawka.
Nagle dziewczyna rzuciła się na niego.Przetoczyli się po podłodze.Chłopak trzymał w dłoni nóż lecz Mila kopnęła go a ten wylądował po moimi stopami.Niewiele brakowało.
-Ty sukinsynu.Jak mogłeś porwać dziecko!-wrzeszczała dusząc go.-odepchnął ją mocno na bok po czym siedział na niej okrakiem unieruchamiając nadgarstki.
-Sukinsynu?-warknął wkurzony.Dał jej w twarz.Raz,drugi...
-Dość!-wrzeszczałam widząc jak cierpi.-Zostaw ją-szarpałam się chcąc jej pomóc.Sznur ranił moje ręce.
-Spierdalaj!-kopnęła go po czym sięgnęła po broń na stolik.Cholera robiło się niebezpiecznie.
Tristian pociągnął ją za nogę po czym oberwał butem w twarz.Z nosa polała się jego krew.
-Nawet się nie waż suko!-unieruchomił ją.-Wiem że lubisz niegrzeczne zabawy ale nie tutaj.
W to co zrobiła nie mogłam uwierzyć.Przeskoczyła nas nim i po chwili pchnęła go na zimną podłogę.Nie zdążył nic zrobić,ta już siedziała mu na plecach,wykręcając ręce.
-Nawet nie waż się ruszyć Carbort.-warknęła sięgając po broń.Celowała cały czas w niego gdy wzięła ode mnie nóż i przecięła sznur.Trochę jej to zajęło gdyż był on dość gruby.Teraz przypatrzyłam się jej nadgarstkom dokładniej.
Wiedziałam że rany były bardzo głębokie i długo się goiły.
-Masz.-podała mi broń.-Celuj w niego.Jak coś zrobi naciśnij spust.Nie ważne gdzie trafisz.Ten sukinsyn nie zasługuje na nic.
-Tak jak ty.-zaśmiał się brunet.-Ciekawe co robisz w wolnym czasie.Kochasz się z przypadkowymi na imprezach?
-Nie.Pieprzy się ze mną.-odezwał się wkurzony Harry.
Moje usta wygięły się w uśmiech.
-A teraz mów.Gdzie oni są?!-zajął się nim Nat.
-Zabijcie mnie.Nic wam nie powiem.-zaśmiał się.
-Doprawdy?-zapytała Mila.Podeszła do niego i pociągnęła za włosy.Chłopak cicho jęknął.Dziewczyna wzięła nóż i rozcięła jego rękę.-Gadaj!Wiesz że jestem zdolna cię zabić i nawet się nie zawaham.
-Mila nie.-poprosił Harry.-Nie rób mu krzywdy.
-Dobra jak nie chcesz gadać zrobię to inaczej.-kopnęła go z całej siły w nos.Ten uderzył o podłogę i stracił przytomność.-Zawsze chciałam to zrobić.-przybiła z Nat'em żółwika.
-To nie było miłe.-stwierdziła idąc za Niallem.
-Takie miało być.-otworzyła drzwi z kopa.Na zewnątrz stał <KLIK>.Kurwa!To był jeden z najbardziej pociągających facetów jakich widziałam w życiu!Mila opuściła broń.Mężczyzna podszedł do niej i mocno ją przytulił.Gładził ją po plecach.
-Skąd się tu wzięłaś do diaska.-oderwał jej twarz od swojej koszuli.
-Potrzebuje twojej pomocy.Porwali członków ich rodzin.-wskazała za Nialla i Harrego.-Wiem że to jakiś Drake.
-Dziecko on nie żyje.Chodźcie.-wskazał ręką na hol.
Patrzyłam na muskularnego mężczyznę oczarowana.
Zaprowadził nas do salonu<KLIK>.Czułam się nieco onieśmielona jednak Niall trzymał moją rękę,delikatnie masując knykcie.
-Zaraz wrócę.-powiedział.Opuścił pomieszczenie i dopiero wtedy zapytałam:
-Kto to?
-Christian Carbort,ojciec Tristiana.Wychowywał mnie przez 6 lat.-mruknęła siadając obok Harrego.Złapała go mocno za rękę i uśmiechnęła się.
-Więc mówicie że kogoś porwano?-dobiegł nas głos Christiana.Trzymał na ręcę THEO!Niall szybko do niego podbiegł i wziął go na ręce.-Znalazłem go w bagażniku.Nie wiem skąd się tam wziął.
-Widziałeś też dziewczynę?Brunetka?-dopytywał się Harry.
-Raczej nie.-pokręcił głową.-Chociaż chyba wiem kto ich porwał.Dostałem dzisiaj telefon z pogróżkami.Namierzyłem go.
-Kto to?
-Ktoś z policji.
Otworzyłam szeroko oczy.Ktoś z policji macza palce w porwaniu?!Cholera jest gorzej niż myślałam.Tata się wkurzy.
-Dziękuję.-uśmiechnęła się Mila.-W piwnicy leży Tristian.Trochę mnie wnerwił...
-Mnie wkurwia codziennie,mała.Zostaniecie na noc?
Popatrzyliśmy po sobie po czym mruknęłam:
-Trochę odpoczynku nam się przyda....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz