Mila...
Niall i Harry odwieźli nas do domu.Szczerze mówiąc,trochę się bałam co napadnie Sam w domu.Przespałam się z Harrym co jej zdaniem było głupie i nieodpowiedzialne.Jednak gdy tylko przekroczyłyśmy próg domu,ona udała się do swojego pokoju i zamknęła drzwi.
Przewróciłam oczami i poszłam do gabinetu jej ojca.Siedział na fotelu przeglądając papiery.
-Gdzie Sam?-spytał podnosząc wzrok.
-W pokoju.-usiadłam na rogu jego biurka.
-Idź po nią.odrzekł grobowym tonem,przez co przeszły mnie ciarki.
-Sam sobie po nią idź.-warknęłam i pochyliłam się nad nim.-Lepiej powiedź jej żeby się ogarnęła bo spieprzy całe zadanie przez to swoje miękkie serduszko.
-Co ona znów zrobiła?-spytał rzeczowym głosem.
-Przejrzyj na oczy że ona do tego zadania się nie nadaje.
-Uważam inaczej-rzekł teatralnym tonem.-Znam ją lepiej niż ty i wiem że umie być twarda.
-Ona to spieprzy! Czy ty tego nie rozumiesz?!-uderzyłam pięścią w blat.-Nie będę odwalała za nią cała robotę!
-Nie podnoś na mnie głosu!-warknął.-Nie cofnę swojego wyboru.Plan wcielił się w życie.Nic na to nie poradzisz.
-Widzę że bardzo mi ufacie.-rzekła Sam stojąc w drzwiach.Po jej twarzy widać było że płakała.
-Płakałaś?Czemu znowu ryczałaś?!-krzyknął ojciec Sam wstając od biurka.
-Nie krzycz na nią.-dałam mu w twarz a z niego nosa pociekła krew.
-Dlaczego go uderzyłaś?!-wrzasnęła Sam.Jeszcze nie widziałam jej w stanie takiej furii.
-Sukinsyn nie będzie na ciebie krzyczał!-podniosłam głos.
-Co powiedziałaś?!-złapał mnie za ubranie.
-No śmiało.Uderz.
Nie zawahał się i uderzył w policzek.Zwilżyłam usta językiem.
-Zjedź mi z oczu.-odepchnął mnie.
-Daj mi to po co przyszłam.
Wyciągnął z kieszeni kopertę i wręczył ją dziewczynie.
-Kurwa mać przestańcie!Nie rozumiecie że to jest chore?!Zachowujemy się jak dziwki i ty to wszystko wymyśliłeś!Mamy się nimi całować,sypiać i być za pieniądze?!To jest kurwa chore!Wy jesteście chorzy!-wrzasnęła Sam,tak że aż ochrypła.
-Mówiłam jesteś za miękka.-potrąciłam ją ramieniem i poszłam do pokoju.Wzięłam prysznic i ubrałam się w <KLIK>.
Wyszłam z domu i poszłam do jednego z moich tajnych miejsc którego nie znała ani Sam ani jej ojciec.
W garażu stało z 5 samochodów.Wybrałam najlepszy z nich <KLIK>.Wsiadłam rozkoszując się miękkością skóry.Przetarłam parę razy dłońmi o kierownicę i nacisnęłam pedał gazu.
Gdy na liczniku strzałka szalała przy 200 czułam,że żyje.Włączyłam radio na maxa i starałam się nie myśleć o Sam,je;aj jebanym tatusiu i Harrym...
Cholerny dupek chcący tylko jednego.Miałam nadzieję że ta sprawa szybko się skończy,a ja znów będę mogła być wolna.
Nieoczekiwanie z uliczki wyjechało dobrze znane mi auto.Zrobiłam drifta i zatrzymałam się nie cały metr od niego.Wysiadłam z samochodu i wsiadłam do jego.
-Wiedziałem że mnie szukasz.-zaśmiał się.-Inaczej nie dostał bym cynku że jeździsz po mieście.Poza tym słyszałem że wylądowałaś w domku u Howarda.Ciekawe po co jesteś mu ta potrzebna?
-Nie twój interes.-odpowiedziałam dobitnie.
-A może i mój.Znajomy widział cię wczoraj jak wychodziłaś z jakimś chłopakiem z restauracji,tak jak twoja ciotowata przyjaciółeczka.-wycedził przez zaciśnięte zęby.
-Nie waż się tak o niej mówić.-spiorunowałam go wzrokiem.-Gadaj kto ostatnim razem zamawiał tą broń.-podałam mu karteczkę na której napisane było :H&K P2000
-Wiesz że nie jest ona jakaś szczególnie rzadka.
-Nie obchodzi mnie to.Nie miała numeru seryjnego a tylko wy tak robicie.Chyba nie chcesz żebym powiedziała to i owo na wasz temat?-zajęłam się swoimi paznokciami.
-Coś za coś.-wzruszył ramionami.
-Coś za coś?Czego ty chcesz?
-Ty nie będziesz miała z tym najmniejszego problemu.Powiem tobie co chcesz jeśli spędzisz ze mną noc.
-Myślisz że jestem jakąś dziwką? -spytałam,unosząc brwi.
-Nie robisz tego za kasę.-wzruszył ramionami.-Poza tym słyszałem różne opowieści.
-Jakie?-powiedziałam,starając się za wszelką cenę,ukryć drżenie głosu.
-Takie jakie są na RedTube.-zaśmiał się cicho.
-Co?!-krzyknęłam,nie kryjąc emocji.
-No to wybieraj.W samochodzie czy w jakimś ustronniejszym miejscu.
Przeklęłam pod nosem i zastanowiłam się przez chwile.Czy wolałam spędzić jedną noc z nim czy 365 z Harrym.
-Będę jechała za tobą.-mruknęłam niezadowolona.
-Mądra dziewczynka.- odrzekł szczęśliwy.
Nie miałam najmniejszej ochoty robić to z nim.Ale tu nie chodziło o mnie tylko o ...Harrego.Znów chciałam poczuć jego malinowe usta na swoich...Czuć jak mnie dotyka i pieści...Nie stop!
Dojechałam za Nathanem do jego mieszkania,a raczej miejsca gdzie zaliczał laski jak leciało.Żadnej nie odpuścił.
Pomógł mi wysiąść z auta po czym złapał za tyłek.
-Powiedziałam że się z tobą prześpię a nie pozwolę dotykać.-warknęłam.
-Wydaje mi się że jednak będziesz musiała,bo z nic z informacji.-uśmiechnął się.
Weszłam do holi i od razu podeszłam do jego barku.Wzięłam z niego Jacka Danielsa i upiłam duży łyk.
-Tylko nie wypij mi całego.-rzucił.
-Zamknij się.-znów się napiłam,Zrobiło mi się gorąco.
-Już?-zdjął koszulkę.
-Jeszcze moment.-wypiłam prawie połowę.Odczekałam chwile po czym stwierdziłam że jest mi już wszystko jedno.
Podgryzłam wargę i pocałowałam go.Od razu wylądowaliśmy na łóżku.Rozchyliłam swoje wargi i wciągnęłam go do siebie.To nie było to samo uczucie jak wczorajszej nocy.
-Skup się.-ugryzł mnie Nat.
Pomacałam ręką gdzie upadła butelka i napiłam się jej.
Chłopak zjechał pocałunkami niżej zdejmując przy tym moją bluzkę.Ścisnął moje piersi,aż jęknęłam.Zaczęłam majstrować przy rozpięciu stanika lecz oczywiście był już specem w tych sprawach.
Zaczął ssać moje sutki.Na początku lekko.Jęczałam wyłączając już myślenie.Dokończyłam Jacka Danielsa i patrzyłam na Natha. Pchnęłam go tak że byłam nad nim.
-Rozkręcasz się słonko.-mruknął gdy gryzłam go w szyje.
-Powinieneś się cieszyć.-zjechałam palcami do paska jego spodni i poczułam wybrzuszenie.Jak u Harrego.
Cholera jasna...Za mało alkoholu!
Nieoczekiwanie zadzwonił mi telefon.Chciałam wstać i odebrać lecz Nat przytrzymał mnie.
-Nie odbieraj.-powiedział władczo.-To pewnie twój nowy dzwoni zapytać się czy nie przyjedziesz się z nim kochać.O nie.Teraz jesteś moja.
Powrócił do całowania.
-To nie on tylko Sam.-odparłam.-Mam specjalny dzwonek.
-Ona też zaczeka.
-To ty zaczekasz.-odepchnęłam go i odebrałam lecz od razu pożałowałam:
-Gdzie ty do cholery jesteś?!-wrzasnęła.-Ojciec dostał wiadomość że ktoś jeździ po mieście czerwonym sportowym autem?Od razu wiedział że to ty.Cała policja cię szuka!
-Może znajdą.-wzruszyłam ramionami.
-Mila to nie jest śmieszne!
-Nic w Policji nie jest proste.Dopilnuje żeby się trochę zabawili.-rozłączyłam się.
-Załatw ich.-powiedział Nat.Chce widzieć ich miny.
Założyłam koszulkę i buty.
Wyszłam z jego domu i wsiadłam do samochodu.Trochę zakręciło mi się w głowie,ale już nie pierwszy raz prowadziłam nastukana.
Nacisnęłam pedał gazu i skierowałam się do centrum Londynu.Po około 10 minutach zjawiły się już pierwsze gliny.
Byli za wolni by mnie dogonić.Znów zadzwonił mi telefon.
-Co tam?Stęskniłeś się za mną Howard?-zaśmiałam się.
-Zatrzymaj się.-powiedział wściekły.
-Wiesz że nic w życiu nie jest proste.
-Zaczną strzelać.-oznajmił mi.
-Wiem.Powodzenia życzę.
Spojrzałam we wsteczne lusterko i oceniłam że mam 4 na ogonie.Skręt,światła...I bum nie ma ich! To było prostsze niż opiekowanie się małym dzieckiem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz