poniedziałek, 6 stycznia 2014

2.Kochać bez reszty to zatracić siebie, żeby odnaleźć się bogatszym.

Sam...

 Nie spałam już od dawna.Patrzyłam na pogrążoną we śnie twarz Nialla.Wydawał się taki niewinny po prostu idealny.
Miałam wyrzuty sumienia przez to co robię.Nie powinnam,jednak on wydawał się być wart prawdziwej miłości,nie tej udawanej.Wiedziałam że robię dobrze chroniąc go.Musiałam być silna i się nie zakochać w Niallu Horanie.Przejechałam dłonią po jego twarzy i przygryzłam wargę.Poczułam jak ściska mnie gardło.To nieprzyjemne poczucie winy gdy wiem że robię słusznie.
 Zeszłam do kuchni gdzie Mila nalewała sobie soku.Co bardzo mnie zdziwiło miała na sobie tylko bieliznę i koszule Harrego.
 -Czy ty...?!-otworzyłam szeroko oczy.
 -Tak.-odparła bez przekonania.
 -Miałyśmy się do niech zbliżyć,a nie sypiać!-ściszyłam głos aby nikt nas nie usłyszał.
 -Zbliżyłam.I to bardzo więc chyba wypełniłam swoje zadanie.-powiedziała nalewając sobie kolejną porcję soku.
 -Ty niczego nie rozumiesz.-mruknęłam zrezygnowana.Oparłam się o drzwi.-Nie masz z nim sypiać tylko dlatego że musisz się do niego zbliżyć.Istnieje wiele sposobów nie tylko łózko.Ja i Niall...
 -To Niall.Harry jest jak napalone zwierze.Jeżeli bym się z nim nie przespała było by po naszym planie.-zdenerwowała się.Podeszła do mnie bliżej.-Ja chce zakończyć tą sprawę szybko po czym zniknę z jego życia i nigdy więcej mnie nie zobaczy.
 -Oczywiście.-przewróciłam oczami.-I zrobisz wszystko by tak się stało.Nawet będziesz się z nim puszczała.
 -Mam wykonywać swoje zadanie czy nie?Później zniknę z jego życia!-rzekła.
 -Ja też.I wiesz co?Mogę przysiąść że przez ten czas,kiedy będę go uwodzić nie pójdę z nim do łóżka.-odrzekłam dobitnie.
 Mila zaśmiała się i poszła na górę.Jak ta dziewczyna działała mi na nerwy.Chociaż z jednej strony miała racje.Ona przynajmniej nie miała uczuć.I to jej wszystko ułatwiało.Ja nie miałabym serca rozkochać w sobie Nialla do końca i do tego pójść z nim do łóżka.Nie.Nie poszła bym do łóżka z kimś kogo nie kocham.To moja zasada.
  Nagle za wibrował mi telefon,Spojrzałam na wyświetlacz i przewróciłam oczami.
result-thumb
Tato.Moja głupota nie istnieje w tym przypadku.Gdybyś wiedział co robi Mila.Zrobiłam kawę dla siebie i Nialla po czym wróciłam do pokoju,gdzie się przeciągał.
 -Jak się spało?-spytałam podając mu kubek.
 -Myślałem że dałaś nogę i już cię nie zobaczę.-uśmiechnął się do mnie.
 -Nigdy bym od ciebie nie uciekła.-zaśmiałam się.
 -Mam nadzieję.-odrzekł i spróbował mnie pocałować.
 Odsunęłam się i upiłam łyk kawy.
 -Coś się stało?-spytał speszony.
 Zrobiło mi się go żal.To nie była jego wina.Nic nie było jego winą.
 -Nie nic.Pójdę się ubrać a później wrócę do domu.
 -Odwiozę cię.-odrzucił kołdrę na bok.
 Uśmiechnęłam się do niego i zaczęłam iść w kierunku łazienki.Po drodze minęłam pokój Harrego gdzie słyszałam dziwne odgłosy.
 Mila...Ona znów o zrobiła,a ja nic...Noc dla niej jest za krótka.Wzięłam prysznic i ubrałam się.
 Poczucie winy zżerało mnie oraz bardziej.Chyba nie byłam odpowiednią osobą do zdania jakie mi powierzono.Nie byłam ze stali.W porównaniu do mojej przyjaciółki JA COŚ CZUŁAM!
 Gdy myłam twarz poczułam jak ktoś łapie mnie od tyłu za talie.
-Niall.Przestraszyłeś mnie.-powiedziałam,przytulając blondyna.
-Nie jestem  straszny.-odparł chłopak po czym czule mnie pocałował.Poczułam się strasznie.Jak dziwka,a nawet gorzej.Jego ramiona troskliwie mnie oplatały dając mi poczucie bezpieczeństwa.
 Nagle drzwi do łazienki się otworzyły i stanęła w nich Mila.Jak zawsze świetne wyczucie czasu.
  -Gąbeczki widzę że też nie śpią.-zakpiła i bez krępacji zdjęła z siebie koszule.
 -Mila.Daj spokój.-odparłam i spojrzałam znacząco na przyjaciółkę,po czym wyszłam z łazienki,starając się nie płakać.Najgorsze było to,że pocałunek Nialla...Mi się spodobał...


Harry...

 ~Śpiewałem swoją solówkę w Little Things,gdy nagle ktoś krzyknął.Od razu popatrzyłem w stronę dziewczyny.Patrzyła na mężczyznę stojącym z bronią w ręku.
 Zostałem sparaliżowany przez strach.Nie mogłem nic zrobić.
 Odwróciłem się i poczułem jak ktoś się na mnie rzucił.Tym kimś był policjant,który uratował mi życie.
 -Chłopaki?!-krzyknąłem od razu.
 -Nic nam nie jest.-odparł Liam podnosząc się z podłogi.
 Facet zniknął pozostawiając po sobie tylko broń,co znaczyło że jeszcze wróci...~

 -Harry ubieraj się!-powiedziała Mila.-Masz mnie odwieźć.
 -Dobrze.-odrzekłem i wstałem gwałtownie.
 Koszmar się zaczął....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz