czwartek, 9 stycznia 2014

4.Kłótnia. To właśnie podczas niej dowiesz się, co druga osoba o tobie myśli i jaka jest naprawdę.

Sam...

 Czekałam w salonie cała poddenerwowana.Powinnam siedzieć teraz i skupiać się na swoim zadaniu,ale nie mogłam.Opieprzenie Miali to była sprawa numer jeden na liście "Rzeczy do zrobienia".
 Nagle w drzwiach pojawiła się dziewczyna ciągnięta za ramię przez mojego ojca.
 -To był ostatni raz kiedy wyciągam cię z aresztu.-warknął rzucając marynarkę na kanapę.-Na razie schodź mi z oczu.
 -Było warto.-uśmiechnęła się rozbawiana zaistniałą sytuacją.
 -Czy ty jesteś pijana?!-wrzasnęłam na cały głos,czując zapach alkoholu.
 -Pijana to nie trafne spostrzeżenie.-położyła się na kanapie jak gdyby nigdy nic. 
 -Zwariowałaś?!Mogłaś komuś zrobić krzywdę!-oburzyłam się tracąc panowanie nad sobą.-Masz 20 lat,a zachowujesz się jak dwulatek!Wstydziłabyś się!
 -Nie mam takiego słowa w swoim słowniku.-mruknęła znudzona.
 -A masz takie?Zdzira?  
 Dopiero teraz raczyła na mnie spojrzeć.Nie lubiła tego słowa,więc wiedziałam że pod koniec tej rozmowy poleje się krew.
 -Wolę to niż DZIEWICA.-powiedziała a jej usta wygięły się w uśmiech,tak wredny że aż kuło mnie serce.Gdy tylko to powiedziała podeszłam i zdzieliłam ją w twarz.Ona wydawała się być tym uradowana.Wiedziałam że dziewczyna może położyć mnie jednym ciosem jednak nie zrobiła tego.
 -Nadal nie umiesz bić.-zaśmiała się cicho.-Tyle razy tobie pokazywałam,a ty nadal mnie nie słuchasz.
 -Nie chce być taka jak ty.-syknęłam przez zaciśnięte zęby.
 Miałam jej dość.Szczerze dość.W liceum zrobiła mi tyle przykrości.Ze wszystkimi naśmiewała się ze mnie,chociaż chciałam żeby była moją siostrą,żeby mnie pokochała.Czy to było dla niej aż takie trudne?Kogoś pokochać...
 Wróciłam do pokoju cała rozwścieczona.Cała aż dygotałam.Chodziłam w tą i z powrotem nie mogąc się uspokoić.Poszłam do łazienki i wyciągnęłam z szafki nad zlewem żyletkę.Moja ręką się trzęsła odmawiając mi posłuszeństwa.Sam nie rób tego-mówił mój mózg jednak się go nie posłuchałam.Przejechałam żyletką po skórze raz,drugi,trzeci...
 W końcu gdy zobaczyłam co zrobiłam zaczęłam płakać.Cała umywalka była umazana krwią,moją krwią.
 -Co ja zrobiłam?-szepnęłam patrząc na siebie w lustrze.
 -Coś niewyobrażalnie głupiego.-podskoczyłam na dźwięk głosu Mali.Leżała na łóżku z telefonem w ręku.Czasami zastanawiałam się jak ona tak cicho potrafi się zakradać.
 -Zamknij się lepiej i wypierdalaj z mojego pokoju!-krzyknęłam hamując łzy.Prawdziwa przyjaciółka powiedziała by że to nie rozsądne,pocieszyła by i przytuliła,a co robiła tamta wywłoka?Pisała SMS'y! 
 -Nie.-odparła beznamiętnie.
 -Mam ci pomóc? 
 -Uważaj bo się złamiesz. 
 -WYPIERDALAJ STĄD DZIWKO! 
 -Mów dalej,dziewico orleańska.-zaśmiała się cicho. 
 -Jedyne co zapamiętałaś z historii,co?
 -Mniej więcej.-wzruszyła ramionami.
 Nieoczekiwanie.ktoś na dole zadzwonił dzwonkiem.Poderwałam się z miejsca,by zatamować krwawienie.
 -Nie idę otworzyć.-rzuciła wychodząc.
 Nie obchodziło mnie kto do nas przyszedł.Skupiałam się nad tym by to zatamować!Cholera co ja zrobiłam?!
 Wzięłam założyłam sobie opatrunek i naciągnęłam sweter z długim rękawem.
Miałam nadzieję że nikt nie zauważy,szczególnie Niall...
 Zeszłam na dół by zobaczyć,kto przyszedł i powstrzymałam się by nie powiedzieć na głos o kurwa. 
 -Co wy tu robicie?-spytałam Nialla.
 -A jak myślisz?-warknął Harry patrząc na brunetkę.-Jesteś kretynką!
 Oho.Teraz zacznie się zabawa.Skoro oboje przyjechali to znaczy że Styles nie źle się wkurzył.
 -Skąd wiesz że to ja?-spytała nonszalancko Mila.
 -Skąd wiem?!Wszyscy wiedzą! 
 -No już nie przesadza że wszyscy.-odrzekła dziewczyna i włączyła telewizor. 
 -Nie?!Jesteś wszędzie.W internecie,telewizji,radiu,gazetach!Tylko w burdelu cię nie ma!-wściekł się. 
 -Harry,to nic nie da.-chciałam go trochę uspokoić,lecz od razu na mnie nakrzyczał.
 -I jeszcze jej bronisz?!Myślałem że to ty jesteś ta mądrzejsza!Jesteś jej warta!
 -Nie krzycz na nią!-wtrącił Niall.-Przecież nic nie zrobiła!
 -Bo co do cholery?Niech się zamknie i nie będzie problemu!-wrzasnął Hazz.W jego oczach było widać furię.
 -Widzisz idiotko?!Widzisz co narobiłaś?!Wszystko kurwa psujesz!Puszczasz się z nim popadnie!-krzyknęłam na całe gardło w stronę Mili.
 -A to teraz ja mam się włączyć?-powiedziała dziewczyna jak gdyby dopiero teraz się obudziła.Wstała z kanapy i przeciągnęła się.-Powiem dwa słowa do każdego z was.Harry:Mam wyjebane na to co myślisz.Niall:Nic do ciebie nie mam,ale przeleć tą dziewczynę bo skończy jak Maryja.A ty Sam:Ukrywaj lepiej to co masz pod swetrem. 
 -Ty pierdolona suko!-wrzasnęłam i poczułam niesamowity napływ agresji i chciałam się na nią rzucić ale Niall w porę mnie powstrzymał.-Wypieprzaj stąd!Nie chce cię znać rozumiesz?!-krzyczałam próbując wyrwać się chłopakowi.
  W pewnym momencie Niall szybko mnie obrócił,złapał za twarz i szepnął.
 - Boże.Sam,uspokój się.Nie słuchaj jej.To nic złego,że...tego nie robiłaś.To jest okey.Nie rozumiem o co chodziło z tym swetrem...
 -O nic.-odrzekłam ciężko oddychając i starając się opanować.
 -Zajrzyj pod rękawki.-podśpiewywała Miala.
 -Zamknij się!-wrzasnęłam.-Wynoś się stąd!
 -Jesteś kretynką,Tenye.-fuknął Harry.-Brzydzę się tobą.
 -Jakoś w nocy nie narzekasz,Styles.Wręcz przeciwnie jest tobie jak w niebie.
 Harry przygryzł wargę.Mila trafiła w sedno.Widocznie nie miał argumentów by zaprzeczyć.
 Korzystając z chwili nieuwagi Niall gwałtownie pociągnął moje rękawy i zobaczył opatrunek.
 -Co to?-spytał przerażony.
 -Ni...Nic...-przełknęłam ślinę nie wiedząc co powiedzieć.
 -Czy ty się tniesz?-zapytał chłodno.
 -Nie...
 -Tak.-wtrąciła Mila.
 -Przez ciebie!-krzyknęłam.-Wszystko pieprzysz,a mnie traktujesz jak szmatę choć sama nią jesteś!Wychowałaś się na ulicy!Nie miałaś nic!Nawet twoja matka była prostytutką i zmarła pewnie dla tego że twój ojciec ją zarżnął na śmierć!-wyrzuciłam z siebie lecz po chwili żałowałam że to powiedziałam.Nie powinnam.Nawet jeśli to była to Mila.Chciała już mi przyłożyć jednak zatrzymał ją mój tata pojawiając się znikąd.
 -Zabije cie!-wrzasnęła tak głośno jak nigdy przedtem.-Będziesz skomlała moje imię! 
 -Mila,dość!-warknął mój ojciec. 
 -Nie!Zabije ją!Jak psa!Jak jebaną sukę,którą jest!Jeśli nie zatnie się najpierw czego jej kurwa życzę!Mam nadzieję,że Niall cię zostawi!Zdychaj kurwa!-krzyczała,próbując wyrwać się mojemu ojcu,a ja płakałam na ramieniu Nialla.-Jesteś słaba i to się kurwa nigdy nie zmieni!
 -MILA!-wrzasnął ojciec,gdyż Harry i Niall nie mogli uwierzyć w to co słyszą.Ale przecież taka była Miala Tenye...
 Wyrwałam się Niallowi i zamknęłam w pokoju.Chwilę później usłyszałam pukanie do drzwi i głos Nialla mówiący:Sam,wpuść mnie.Musimy pogadać.
 Wstałam,podeszłam do drzwi i szepnęłam:
 -Przysięgasz,że jesteś sam?
 -Tak.Przysięgam.Otwórz,proszę.-powiedział zbyt spokojnie.Otworzyłam drzwi i wpuściłam chłopaka.Usiadł na łóżku i wziął ciężki wdech.
 -Więc...-zaczął.
 -Niall.Przepraszam.Nie chciała się ciąć.Nie chciałam.Naprawdę,ale Mila...Ona mnie traktuje jak szmatę.Zawsze traktowała.-powiedziałam szybko.
 -Traktuje tak wszystkich.-zauważył Niall.-Obiecaj mi że już tego nie zrobisz...-podszedł do mnie i złapał za ręce.-Obiecaj.
 -Obiecuje,Niall.Obiecuje.-przytuliłam się do niego.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz