Sam...
Niall nie mógł się pogodzić z tym,że porwano jego rodzinę.Obwiniał się a w nocy krzyczał budząc przy tym cały dom.Gdy w końcu udało mu się zasnąć postanowiłam pójść się napić.Schodząc po schodach usłyszałam głos Mili.
-Powiedziałam tobie że nie mogę.-głos się jej łamał.-Nie teraz.
-To nie poważne.-oburzył się Nat.-Przecież nic do niego nie czujesz.
-Mam zadanie i je wykonam nie słuchając przy tym twojego idiotycznego pierdolenia.
-Mila.-ściszył głos.-Skończ z tym.Skończ z nimi i wróć do nas,wróć do mnie.
-Nie mogę.-powiedziała ostro.-Nie mam wyboru.Teraz to oni są dla mnie najważniejsi.
-Proszę cię.-prychnął Nat.-Nawet im nie powiedziałaś kogo to dom,co się w nim stało.
-Powiem im jak będe chciała.-wysyczała.-Teraz daj mi spokój.
-Jeszcze do mnie wrócisz.-mruknął niezadowolony.
Udawałam że dopiero teraz schodzę na dół.Chłopak poszedł do pokoju.
-Cześć.-zaczęła Mila.-Jak tam?-spytała zbyt spokojnie.
-Dobrze.-odparłam niepewnie/
-Jak z Niallem.
-A jak ma być?Dobrze.-mruknęłam lekko się czerwieniąc.-Brałaś coś?
-Nie.-zaśmiała się.-Dlaczego tak myślisz?
-Bo jesteś miła.-spojrzałam na jej oczy.Były normalne.
-Kochasz go?-zapytała znienacka.
-Co?
-Czy kochasz Nialla?- Westchnęłam ponieważ sama nie znałam odpowiedzi na to pytanie.Był dla mnie ważny i bardzo go lubiłam ale czy czułam do niego coś więcej.-Widzę jak na niego patrzysz a on na ciebie.Nie chce na ciebie krzyczeć.Chce po prostu wiedzieć.
-Kocham go jak cholera.Nigdy nie czułam czegoś podobnego.-wyrzuciłam z siebie i spojrzałam na dziewczynę.Uśmiechnęła się po czy odparła.
-W takim razie zrobię wszystko żeby sprowadzić jego rodzinę do domu.
Chciała już odejść gdy zawołałam.
-Mila.Co ten dom ma wspólnego z tobą?
Zesztywniała.Stała nic nie mówiąc i zacisnęła pięści.
-Zdarzyło się tu coś o czym nie lubię mówić.-rzuciła i poszła do przedpokoju.
-Gdzie idziesz?-spytałam.
-Znalazłam kogoś kto może nam pomóc.-zarzuciła na siebie kurtkę.
-Jadę z tobą.-usłyszałam głos Nialla.Stał na schodach razem z Harrym i Natem.
-Nie ma mowy.-zaprzeczyła od razu.-Zostajecie.To zbyt niebezpieczne.
Podeszłam do wieszaka i zaczęłam zakładać kurtkę.
-A ty gdzie?-spytała Mila.
-Jadę z tobą.-powiedziałam nie czekając na opinię.-Masz.Prowadzisz.-mruknęłam rzucając jej kluczyki i stanęłam w drzwiach.Wszyscy popatrzyli z nie dowierzaniem.Nie mogli uwierzyć,że postawiłam się Mili i w dodatku wydawałam jej rozkazy.
-Sam.Mila mówi że to niebezpieczne.-szepnął Niall,podchodząc do mnie i muskając mój policzek.-Zostań proszę.Nie chce cię stracić.-powiedział,a ja usłyszałam jak łamie mu się głos.
-Niall ale....-wymamrotałam.
-Kocham cię.-szepnął i delikatnie pocałował,nie zważając na nikogo.
-Dobra,koniec tego romantyzmu.-przerwała Mila.
-Ja ona to ja też.-powiedział Harry.-Niall pewnie też będzie chciał jechać.
-Super,Nat ty też jedziesz?-zapytała poirytowana.
-Oczywiście.-puścił w jej stronę oczko.
-Dobra ale tak nie pojedziecie.To nie ekskluzywna restauracja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz