środa, 15 stycznia 2014

10.Nie lękaj się być tym kim jesteś,bowiem strach nie ma tam wstepu. CZĘŚĆ 1

Sam...

 Niall nie mógł się pogodzić z tym,że porwano jego rodzinę.Obwiniał się a w nocy krzyczał budząc przy tym cały dom.Gdy w końcu udało mu się zasnąć postanowiłam pójść się napić.Schodząc po schodach usłyszałam głos Mili.
 -Powiedziałam tobie że nie mogę.-głos się jej łamał.-Nie teraz.
 -To nie poważne.-oburzył się Nat.-Przecież nic do niego nie czujesz.
 -Mam zadanie i je wykonam nie słuchając przy tym twojego idiotycznego pierdolenia.
 -Mila.-ściszył głos.-Skończ z tym.Skończ z nimi i wróć do nas,wróć do mnie.
 -Nie mogę.-powiedziała ostro.-Nie mam wyboru.Teraz to oni są dla mnie najważniejsi.
 -Proszę cię.-prychnął Nat.-Nawet im nie powiedziałaś kogo to dom,co się w nim stało.
 -Powiem im jak będe chciała.-wysyczała.-Teraz daj mi spokój.
 -Jeszcze do mnie wrócisz.-mruknął niezadowolony.
 Udawałam że dopiero teraz schodzę na dół.Chłopak poszedł do pokoju.
 -Cześć.-zaczęła Mila.-Jak tam?-spytała zbyt spokojnie.
 -Dobrze.-odparłam niepewnie/
 -Jak z Niallem.
 -A jak ma być?Dobrze.-mruknęłam lekko się czerwieniąc.-Brałaś coś?
 -Nie.-zaśmiała się.-Dlaczego tak myślisz?
 -Bo jesteś miła.-spojrzałam na jej oczy.Były normalne.
 -Kochasz go?-zapytała znienacka.
 -Co?
 -Czy kochasz Nialla?- Westchnęłam ponieważ sama nie znałam odpowiedzi na to pytanie.Był dla mnie ważny i bardzo go lubiłam ale czy czułam do niego coś więcej.-Widzę jak na niego patrzysz a on na ciebie.Nie chce na ciebie krzyczeć.Chce po prostu wiedzieć.
 -Kocham go jak cholera.Nigdy nie czułam czegoś podobnego.-wyrzuciłam z siebie i spojrzałam na dziewczynę.Uśmiechnęła się po czy odparła.
 -W takim razie zrobię wszystko żeby sprowadzić jego rodzinę do domu.
 Chciała już odejść gdy zawołałam.
 -Mila.Co ten dom ma wspólnego z tobą?
 Zesztywniała.Stała nic nie mówiąc i zacisnęła pięści.
 -Zdarzyło się tu coś o czym nie lubię mówić.-rzuciła i poszła do przedpokoju.
 -Gdzie idziesz?-spytałam.
 -Znalazłam kogoś kto może nam pomóc.-zarzuciła na siebie kurtkę.
 -Jadę z tobą.-usłyszałam głos Nialla.Stał na schodach razem z Harrym i Natem.
 -Nie ma mowy.-zaprzeczyła od razu.-Zostajecie.To zbyt niebezpieczne.
 Podeszłam do wieszaka i zaczęłam zakładać kurtkę.
 -A ty gdzie?-spytała Mila.
 -Jadę z tobą.-powiedziałam nie czekając na opinię.-Masz.Prowadzisz.-mruknęłam rzucając jej kluczyki i stanęłam w drzwiach.Wszyscy popatrzyli z nie dowierzaniem.Nie mogli uwierzyć,że postawiłam się Mili i w dodatku wydawałam jej rozkazy.
 -Sam.Mila mówi że to niebezpieczne.-szepnął Niall,podchodząc do mnie i muskając mój policzek.-Zostań proszę.Nie chce cię stracić.-powiedział,a ja usłyszałam jak łamie mu się głos.
 -Niall ale....-wymamrotałam.
 -Kocham cię.-szepnął i delikatnie pocałował,nie zważając na nikogo.
 -Dobra,koniec tego romantyzmu.-przerwała Mila.
 -Ja ona to ja też.-powiedział Harry.-Niall pewnie też będzie chciał jechać.
 -Super,Nat ty też jedziesz?-zapytała poirytowana.
 -Oczywiście.-puścił w jej stronę oczko.
 -Dobra ale tak nie pojedziecie.To nie ekskluzywna restauracja.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz