piątek, 31 stycznia 2014

13.Ludzie cenią sobie prawdę,ale często kłamstwo to najlepszy ruch w tej życiowej grze.

Mila...

 -Wypuść mnie stąd!-ryknęłam waląc w drzwi.Zamknął mnie w białym pokoju w którym nie było niczego.Robił tak zawsze gdy coś odwaliłam.Wiedział jak bardzo tego nie lubię.Siedziałam w nim tak długo aż nie powiedziałam "Przepraszam".Nie mówiłam tego słowa od bardzo dawna przez co mogłam siedzieć w tym pokoju przez kilkanaście godzin. 
 -Wiesz że postąpiłaś nieodpowiedzialnie.Skąd w ogóle masz broń?-odparł spokojnie.Wiedziałam że stał oparty o ścianę obok. 
 -Nie twój problem!Nic nikomu nie zrobiłam!Wypuść mnie!-wrzasnęłam jeszcze głośniej.Cała aż dygotałam ze złości.Waliłam w drzwi tak mocno jak tylko mogłam.
 -Wiesz co chce usłyszeć.-odparł niewzruszony.-Aż tyle kosztuje jedno słowo?
 -Odpieprz się!-kopnęłam nogą w drzwi.Lekko się ugięły lecz nadal były w zawiasach.-Ja pierdole.-złapałam się za głowę. 


 Harry...

 Obudził mnie straszny hałas.Mili nie było obok.Przetarłem swoje zaspane oczy i spojrzałem na zegarek.5:48.Jeszcze nigdy tak wcześniej się nie obudziłem.Znów usłyszałem przerażający wrzask i rozpoznałem Mile.Wyskoczyłem jak poparzony.W holu byli już Sam z Niallem.
 -Co się dzieje?-spytałem zaskoczony.
 -Mila miła broń i była pijana.-westchnęła Sam.-Poprosiłam go by coś zrobił ale nie spodziewałam się czegoś takiego.
 Wkurzyłem się.Co ten facet jej robił.Poszedłem w stronę wrzasków.Na korytarzu stał oparty o ścianę.Spokojne wydychał dum z papierosa. 
 -Wypuść mnie!-w drzwi waliła Mila.Nie zdawałem sobie sprawy jaka jest silna.-Wiesz że mam klaustrofobie! 
 -Co ty jej robisz?!-oburzyła się Sam.
 -Przyszli twoi znajomi.-poinformował Christian po czym zwrócił się do nas.-Nie była pijana.Wzięła tabletki ekstazy.
 -Ja pierdole.-mruknąłem przeczesując ręką swoje loki.W kim ja się zakochałem?Jezu.Pomyślałam tak?! 
 -Wypuść ją.-powiedziała Sam zdecydowanie.
 -Poprosiłaś bym coś zrobił więc robię.-wzruszył ramionami.-Sama tego chciałaś.
 -Nie miałam na myśli tego żebyś ją gdzieś zamykał!-podniosła głos.
 -Zrobiłem co mogłem więc powinnaś mi być wdzięczna.-uśmiechnął się i rzucił niedopałek na ziemię.
 -Wypuść ją!-wrzasnęła Sam.Nie wiedziałem że potrafi tak głośno krzyczeć.
 -Jest jeden warunek.-mruknął.-Musi powiedzieć "przepraszam".
 -CO?!Mila po prostu to powiedz!-krzyknąłem.
 -Nie!-odrzekła dziewczyna zdecydowanie i walnęła w drzwi.-Mam swoją godność.
 -Zostawiłaś ją w tamtym domu,skarbie.-wzruszył ramionami Christian.
 -Zamknij się!-ryknęła wściekła po czym zaczęła krzyczeć.
 -Wiesz że możesz tam siedzieć do swojej usranej śmierci.-zaśmiał się.-Jedno słowo.
 -Dobrze przepraszam!-wrzasnęła.-Okey?!Przepraszam do cholery!
 -Tak trudno?-spytał wyciągając klucz z kieszeni i otwierając drzwi.
 -Mila.-przytuliła ją Sam.Dziewczyna była cała zapłakana i siedziała skulona pod jedną ze ścian.Wcale jej się nie dziwiłem że chciała stąd wyjść.Ten pokój był przerażający.
 -Sam.-mruknęła dziewczyna i odwzajemniła uścisk.Pierwszy raz widziałem żeby się przytulały.
 -Chodź skarbie.-wyciągnąłem do niej rękę.Mila ją chwyciła.
 -My też chodźmy.-wtrącił Niall i czule objął Sam.
 Weszliśmy z Milą do sypialni i od razu rzuciliśmy się na łóżko.Zacząłem ją namiętnie całować.
 -Harry.-jęknęła odpychając mnie lekko.
 -Mmmmmm.-mruknąłem.
 -Musze jeszcze coś załatwić.Zaraz wrócę.-rzuciła po czym wstała i wyszła z sypialni. 

 Mila...

 Poczułam że nie wytrzymam.Musiałam wtłuc temu draniowi.Nie będzie mi tego robił.Nie mam 8 lat.
 Wpadłam do jego sypialni mocno zamykając drzwi.Popatrzył tylko na mnie z pytającym wzrokiem.Zaczęłam szybkim krokiem podchodzić do jego łóżka po czym zaliczył lewy sierpowy w twarz.Kiedy chciałam powtórzyć cios,złapał mnie za nadgarstek i rzucił na łóżko po czym przykrył mnie swoim ciałem.
 -Mało tobie jak na jedną noc?!-warknął trzymając moje ręce nad moją głową.
 -Jak mogłeś mi to zrobić?-pokręciłam głową wściekła.-Przecież już do ciebie nie należę!
 -Zawsze będziesz moją Milą.Pogódź się z tym.Przecież wiem że za mną tęskniłaś.
 -To źle wiesz.-powiedziałam wyrywając ręce z jego uścisku.
 -Ja wiem wszystko dobrze.-uśmiechnął się i przyłożył usta do mojego ucha.-Wiem,że mnie pragniesz.
 -Co?!-wrzasnęłam,wyrywając się i biegnąc w stronę drzwi.-Nienawidzę cię!
 -Jeszcze do mnie wrócisz!Będziesz błagać na kolanach,żebym cię zerżnął!-wrzasnął a ja trzasnęłam drzwiami i udałam się w kierunku mojego pokoju.Łzy spływały mi mimowolnie po policzkach.Myślałam że jest normalny.Miałam go za ojca!
 W pokoju Harry leżał na łóżku w samych bokserkach.Kiedy mnie zobaczył od razu zapytał:
 -Mila co się stało?
 -Harry potrzebuje cię dzisiaj.O nic więcej nie proszę.-pocałowałam go w usta.Razem upadliśmy na łóżko.Zdjął moja bluzkę.Jęknęłam gdy podgryzł moją wargę.
 -Kocham cię,kretynko.-mruknął a mnie coś ścisnęło w żołądku.Wiedziałam że nikomu tak nie mówił.Nie mogłam odpowiedzieć.Nie chciałam kłamać.Nie w takiej sprawie.
 Kiedy było już po wszystkim opadliśmy na łóżko zmęczeni.Nikt się nie odzywał.Gdy powoli doszliśmy do siebie Harry zapytał:
 -Nie chce żebyś się już w tą sprawę wplątywała.Jutro jedziemy do ojca Sam.On nam pomoże.-pocałował mnie w czoło. 












piątek, 24 stycznia 2014

12.Powinnaś to wiedzieć...

Harry...

 Christian okazał się bardzo pomocny.Widziałem,że Niall uspokoił się już w połowie.Nadal przejmował się zaginięciem Greaga.Ja również myślałem cały czas o Gemmie.Dlaczego on nie może nas zostawić?Dlaczego akurat my?
 Moje przemyślenia przerwała Mila wychodząca w samej koszulce z pokoju Carbort'a.
 -Zawsze tak przy nim chodzisz?-powiedziałem przez zaciśnięte zęby.
 -Harry przecież on jest dla mnie jak ojciec...-westchnęła podchodząc do mnie.-Kotku nie bądź zazdrosny.-usiadła na moich kolanach i zaczęła przeczesywać palcami moje włosy.
 -Może i jestem,może i nie.-odwróciłem swój wzrok.Nie miałem ochoty na żadne pieszczoty.
 -Harry.-złapała moje policzki w obie dłonie.-Znajdziemy ją.Obiecuje tobie.Nie spadnie jej włos z głowy.-dotknęła swoim czołem mojego.-Słyszysz?
 -Właściwie dlaczego to robisz?-znieruchomiała i podgryzła wargę.-Powiedz.Zdaje mi się że nie jesteś osobą pomocną.
 -Pomagam tobie.To chyba najważniejsze.
 -Chce wiedzieć dlaczego.-naciskałem.
 Nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi salonu.Brunetka chciała wstać jednak ją powstrzymałem.
 -Chce wiedzieć.
 -Bo wiem,że rodzina jest dla ciebie najważniejsza.Chociaż ja nigdy jej nie miałam to wierzę że robię słusznie.-odparła całując mnie w czubek nosa.

Sam...

Leżeliśmy z Niallem na łóżku wtuleni w siebie.Czułam się przy nim taka bezpieczna.Zrobiła bym dla niego wszystko.Theo smacznie spal w pokoju obok.
 -Myślisz że Christian nam pomoże?-spytał Niall cicho.
 -Nie mam pojęcia ale Mila mu ufa,a ja jej.-popatrzyłam na niego.On pogłaskał mnie po głowie i uśmiechnął się <KLIK>.
 -Co cię tak śmieszy?-spytałam zdziwiona.
 -Pamiętasz jak chciała cię zabić?Albo jak rzucała nożem w twojego tatę?Nadal zastanawiam się jak z nią wytrzymujecie.
 -Ona nie jest zła.-popatrzył na mnie błagalnie.-Może czasami przegina ale...mieszkam z nią już cztery lata.Były momenty kiedy była miła.Nie pozwalała nikomu na mnie krzyczeć.Broniła mnie...
 -Tak a później chciała zabić.
 -Ma trudny charakter i tyle. 
 Oboje zamilkliśmy.Czułam niespokojny oddech Nialla.Nagle po prostu zaczął mnie zachłannie całować.Leżałam na plecach i stwierdziłam że chce to zrobić.Własnie z nim.Własnie teraz.Z nikim innym. 
 -Sam.-mruknął mi do ucha i lekko podgryzł płatek.Od tony jego głosy zakręciło mi się w głowie.Był taki...pociągający.
 -Tak.-udało mi się z siebie wykrztusić.
 Zaczął powoli mnie rozbierać.Oboje byliśmy niedoświadczeni więc rozbieranie zajęło nam trochę czasu.
 Nieoczekiwanie coś za oknem huknęło!Tak jak by ktoś strzelał! 
 Wyskoczyłam z łóżka jak poparzona mając na sobie jedynie bieliznę.Na oknem stała Mila z jakimiś chłopakami.Wyglądała na trochę wstawioną.
 -Super.-mruknęłam przeczesując włosy ręką.-Chyba będzie kolejna kłótnia.
 -Nie prowokuj jej.-pocałował mnie w szyje.-Jest dorosła.
 -Ale nieodpowiedzialna,impulsywna,agresywna,nieczuła,bezduszna...
 -Dobra,rozumiem skarbie.-przerwał mi uśmiechając się.-Ale nie możesz za każdym razem gdy robi coś czego ty nie lubisz iść do niej i na nią krzyczeć.Ona to nie ty.
 -Oni mają broń,Niall.-odepchnęłam go od siebie i zaczęłam zakładać spodenki i bluzkę.-Skoro ja nie mam się w to wcinać,okey.Zrobi to ktoś inny.Zobacz co z Theo.
 Wyszłam z pokoju.Paliło się ciemne światło.Poszłam do pokoju Christiana.Nie byłam pewna czy śpi.Po takim huku i hałasach nikt by nie spał.Zapukałam do drzwi a po chwili usłyszałam "Proszę".
 Gdy zobaczyłam jego pokój oniemiałam <KLIK>.Jak bogatym trzeba być żeby pozwolić sobie na takie luksusy?!Przecież był szefem gangu...
 -Sam.-odłożył gazetę na bok.-Nie spodziewałem się tu ciebie.-jego wzrok był onieśmielający oraz władczy.
 -Przepraszam ale Mila...znowu się upiła i z jakimiś chłopakami...no...ma broń.-powiedziałam zmieszana.
 -Chcesz żebym coś zrobił?-spytał. 
 -Tak.-jęknęłam widząc jak jego brązowe oczy wpatrywały się we mnie,uważne obserwując każdy mój ruch.
 -Widzę że się o nią troszczysz.
 -Nie chce żeby kogoś zraniła.Jest nieodpowiedzialna. 
 -Nie zgodzę się z tobą.-pokiwał głową i zaczął zmierzać w moim kierunku.Miałam ochotę się cofnąć ale nie chciałam dać po sobie poznać że się boje.-Wychowywałem ją przez 10 lat.
 -Mówiła że przez 6.-zdziwiłam się.
 -Ona tak uważa.-wzruszył ramionami.-Co o niej wiesz Samanto?-od dłuższego czasu ktoś użył mojego pełnego imienia. 
 -A co to ma do rzeczy?!-podniosłam głos.-Chciałam cię tylko poprosić byś coś z nią i tymi jej kolegami zrobił.
 -Zrobię i możesz wiedzieć,że kara będzie ją bolała.-kiwnął głową.-Ale zastanów się dlaczego ona taka jest.Przecież nie można być takim człowiekiem od początku.
 Miał racje.Nigdy nie zastanawiałam się dlaczego taka jest.Myślałam że taki ma charakter ale z tego co mówił Christian prawda była zupełnie inna.
 -Ty wiesz dlaczego taka jest?-spytałam tylko.Pokiwał głową.-Dlaczego mi nie powiesz? 
 -Bo to Mila powinna tobie powiedzieć.
 Wyszłam razem z nim.Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć.Co takiego ukrywała Mila przez cały ten czas? 







.  

niedziela, 19 stycznia 2014

11.Krewnych daje nam los. Przyjaciół wybieramy sami.

Sam...

-Czy wypad na imprezę w takie miejsce,zawsze się tak kończy?-spytałam rozdrażniona,tym że siedzieliśmy w piwnicy przywiązani do jakieś kraty.Kiedy tylko słyszałam jakieś kroki od razu zamierałam.
 -Mniej więcej.-przyznał Nat kręcąc głową.
 -A pamiętasz jak poszliśmy do klubu jakieś 3 miesiące temu?-odezwała się Mila nie okazując ani trochę przerażenia.
 -Fakt.-mruknął chłopak.
 -Co się wtedy stało?-dopytywałam się,lecz widząc wzrok Mili dodałam-Albo nie chce wiedzieć.
 -Tym lepiej dla ciebie.-zaśmiała się cicho.
 Spojrzałam na Nialla.Jego twarz nie wyrażała żadnych emocji.Czasami chciałam wiedzieć co myśli.W jednej chwili potrafił być zabawny i beztroski a w drugiej smutny i nieobliczalny.Za to go kochałam...Troszczył się o mnie,nawet wtedy gdy to ja powinnam go chronić.
 Nagle usłyszeliśmy kroki na drzwiami.Gdy się otworzyły stanął w nich Tristian w <KLIK>.Wszyscy patrzyli się na niego uważnie.
 Wyciągnął zza spodni broń <KLIK> i położył ją na stoliku.Uśmiechał się po nosem.Przełknęłam głośno ślinę,bojąc się że ktoś nie wyjdzie z tego cało.
 -Jesteście niegrzeczni.-mruknął pod nosem.-Nie jestem z tego powodu zadowolony.-nikt nic nie mówił.Każdy miał grobową minę.Nie licząc Mili.Ta uśmiechała się od ucha do ucha.Co ta idiotka znowu kombinowała?!
 -Nie jesteście zbyt rozmowni widzę.-podszedł do nas.-A szkoda.-wyjął nóż.Gdzie oni to wszystko mieszczą?!Podszedł do mnie i złapał za włosy.
 -Ałć.-syknęłam gdy odchylał mi głowę.Przez moje ciało przeszedł dreszcz.Powili zbliżał ostrze noża <KLIK>.Szarpałam się lecz na próżno.Czułam ból.
 -A tylko spróbuj jej coś zrobić.-zaśmiała się brunetka.-A tak na marginesie czy to nie mój nóż?
 -Trafna uwaga Panno Tenye.-puścił moje włosy. 
 -Sam wszystko w porządku?-szepnął Niall.
 Kiwnęłam głową patrząc na jego zatroskaną twarz.Mówiła tylko Przepraszam że cię w to wciągnąłem.Czasami chciałam mu powiedzieć dlaczego się spotkaliśmy,dlaczego mu pomagam...a raczej się staram.
 -Kocham twój cięty język.-pogłaskał Milę po włosach.Harry drgnął.
 -Zabieraj łapę albo ją tobie utnę.-warknęła.
 -No tak nie lubisz tego.-cofnął rękę.-To takie smutne.-zaczął ją rozwiązywać.-Chodź.Zobaczymy co potrafisz.Na początku Mila zachowywała się normalnie.Dopiero gdy sznur zsunął się z jej nadgarstka zauważyłam blizny.Masę blizn.Nie widziałam ich nigdy wcześniej.Nigdy wcześniej nie nosiła krótkiego rękawka.
 Nagle dziewczyna rzuciła się na niego.Przetoczyli się po podłodze.Chłopak trzymał w dłoni nóż lecz Mila kopnęła go a ten wylądował po moimi stopami.Niewiele brakowało. 
 -Ty sukinsynu.Jak mogłeś porwać dziecko!-wrzeszczała dusząc go.-odepchnął ją mocno na bok po czym siedział na niej okrakiem unieruchamiając nadgarstki. 
 -Sukinsynu?-warknął wkurzony.Dał jej w twarz.Raz,drugi...
 -Dość!-wrzeszczałam widząc jak cierpi.-Zostaw ją-szarpałam się chcąc jej pomóc.Sznur ranił moje ręce.
 -Spierdalaj!-kopnęła go po czym sięgnęła po broń na stolik.Cholera robiło się niebezpiecznie.
 Tristian pociągnął ją za nogę po czym oberwał butem w twarz.Z nosa polała się jego krew.
 -Nawet się nie waż suko!-unieruchomił ją.-Wiem że lubisz niegrzeczne zabawy ale nie tutaj.
 W to co zrobiła nie mogłam uwierzyć.Przeskoczyła nas nim i po chwili pchnęła go na zimną podłogę.Nie zdążył nic zrobić,ta już siedziała mu na plecach,wykręcając ręce.
 -Nawet nie waż się ruszyć Carbort.-warknęła sięgając po broń.Celowała cały czas w niego gdy wzięła ode mnie nóż i przecięła sznur.Trochę jej to zajęło gdyż był on dość gruby.Teraz przypatrzyłam się jej nadgarstkom dokładniej.
Wiedziałam że rany były bardzo głębokie i długo się goiły.
 -Masz.-podała mi broń.-Celuj w niego.Jak coś zrobi naciśnij spust.Nie ważne gdzie trafisz.Ten sukinsyn nie zasługuje na nic.
 -Tak jak ty.-zaśmiał się brunet.-Ciekawe co robisz w wolnym czasie.Kochasz się z przypadkowymi na imprezach?
 -Nie.Pieprzy się ze mną.-odezwał się wkurzony Harry.
 Moje usta wygięły się w uśmiech.
 -A teraz mów.Gdzie oni są?!-zajął się nim Nat.
 -Zabijcie mnie.Nic wam nie powiem.-zaśmiał się.
 -Doprawdy?-zapytała Mila.Podeszła do niego i pociągnęła za włosy.Chłopak cicho jęknął.Dziewczyna wzięła nóż i rozcięła jego rękę.-Gadaj!Wiesz że jestem zdolna cię zabić i nawet się nie zawaham.
 -Mila nie.-poprosił Harry.-Nie rób mu krzywdy.
 -Dobra jak nie chcesz gadać zrobię to inaczej.-kopnęła go z całej siły w nos.Ten uderzył o podłogę i stracił przytomność.-Zawsze chciałam to zrobić.-przybiła z Nat'em żółwika.
 -To nie było miłe.-stwierdziła idąc za Niallem.
 -Takie miało być.-otworzyła drzwi z kopa.Na zewnątrz stał <KLIK>.Kurwa!To był jeden z najbardziej pociągających facetów jakich widziałam w życiu!Mila opuściła broń.Mężczyzna podszedł do niej i mocno ją przytulił.Gładził ją po plecach.
 -Skąd się tu wzięłaś do diaska.-oderwał jej twarz od swojej koszuli.
 -Potrzebuje twojej pomocy.Porwali członków ich rodzin.-wskazała za Nialla i Harrego.-Wiem że to jakiś Drake.
 -Dziecko on nie żyje.Chodźcie.-wskazał ręką na hol.
 Patrzyłam na muskularnego mężczyznę oczarowana.
 Zaprowadził nas do salonu<KLIK>.Czułam się nieco onieśmielona jednak Niall trzymał moją rękę,delikatnie masując knykcie.
 -Zaraz wrócę.-powiedział.Opuścił pomieszczenie i dopiero wtedy zapytałam:
 -Kto to?
 -Christian Carbort,ojciec Tristiana.Wychowywał mnie przez 6 lat.-mruknęła siadając obok Harrego.Złapała go mocno za rękę i uśmiechnęła się.
 -Więc mówicie że kogoś porwano?-dobiegł nas głos Christiana.Trzymał na ręcę THEO!Niall szybko do niego podbiegł i wziął go na ręce.-Znalazłem go w bagażniku.Nie wiem skąd się tam wziął.
 -Widziałeś też dziewczynę?Brunetka?-dopytywał się Harry.
 -Raczej nie.-pokręcił głową.-Chociaż chyba wiem kto ich porwał.Dostałem dzisiaj  telefon z pogróżkami.Namierzyłem go.
 -Kto to?
 -Ktoś z policji.
 Otworzyłam szeroko oczy.Ktoś z policji macza palce w porwaniu?!Cholera jest gorzej niż myślałam.Tata się wkurzy.
 -Dziękuję.-uśmiechnęła się Mila.-W piwnicy leży Tristian.Trochę mnie wnerwił...
 -Mnie wkurwia codziennie,mała.Zostaniecie na noc?
 Popatrzyliśmy po sobie po czym mruknęłam:
 -Trochę odpoczynku nam się przyda....

piątek, 17 stycznia 2014

10.Nie lękaj się być tym kim jesteś,bowiem strach nie ma tam wstępu. Cześć 2

Mila...

Klub znajdował się na obrzeżach miasta w jakimś budynku.Słychać było muzykę a przed drzwiami stało kilku chłopaków.Sam spojrzała na mnie z przerażeniem w oczach jednak uśmiechnęłam się do niej,chcąc ją uspokoić.Po tym jak dałam jej swoje ciuchy wyglądała całkiem nie źle <KLIK>.Na początku narzekała,że wygląda jak tania dziwka,jednak ja tylko odpowiedziałam:
 -Wyglądasz jak droga dziwka.
  Gdy weszliśmy do środka od razu postanowiliśmy wtopić się w tłum,jednocześnie szukając naszego celu.
 -Myślisz że tu jest?-spytał Harry obejmując mnie w pasie.Odsunęłam się od niego.
 -Harry tutaj nie jesteśmy razem,okey?
 -Ale...
 -Jeśli coś pójdzie nie tak,nic tobie nie zrobią.
 -A ty?
 -O mnie się nie martw.-mruknęłam i poszłam na parkiet.Dałam znać Sam,tak kiwnęła głową i z Niallem udali się do baru.
 Nagle ktoś złapała mnie za biodra.Drgnęłam po czym odwróciłam się.
 -Nie dotykaj mnie.-warknęłam ostro.
 -Będę robić co chce.-powiedział Tristian <KLIK>.
 -Powiedziałam żebyś mnie zostawił!-krzyknęłam,jednak głośna muzyka mnie zgłuszyła.
 -A ja powiedziałem,że będę robił co chce.Pamiętasz?To było przed chwilą.-Powiedział chłopak z ironią.-Poza tym jesteś na moim terytorium.Tak jak twoi znajomi.Szkoda by było jak by im się coś stało.
 -Przestań!-złapałam go za krocze.Popatrzył na mnie z iskierkami w oczach.
 -Widzę że twój nowy nie umie tobie dać tego czego chcesz.-złapała mnie za pośladki.-Za to ja umiem.-mruknął po czy uderzyłam go w twarz.
 -Spierdalaj.-obeszłam go i poszłam do barku.
 -Co podać?-zapytał wysoki barman.-Mila.Dawno cię tu nie widziałem.
 -Nie chce o tym gadać.Daj mi coś mocniejszego.-podał mi kieliszek a ja opróżniłam go w całości.
 Podeszłam do Sam,która gadała z Niallem i Harrym.
 -No i po co tu przyszliśmy?-spytała. przekrzykując muzykę.
 -Najebać się za wszystkie czasy.-odparłam sarkastycznie.
 -Poważnie.Poco my tu?-zapytał Niall.
 -Nie ściągnęłam was tu.-warknęłam oburzona.
 -Co nie zmienia faktu,że jesteśmy tu bezcelowo.
 -To on.-mruknął mi do ucha Nat,wskazując na mężczyznę przy barze <KLIK>.
 -Bierzemy go.-szepnęłam i zwróciłam się do Sam.-Idźcie do pokoju 42.
 -A co z wami?-dopytywał się Niall.
 -Zaraz przyjdziemy.
 -Chodźcie.-mruknęła Sam i złapała blondyna za rękę.-Ona wie co robi.-dodała.
 -Nareszcie dobrze gadasz.-rzuciłam i uśmiechnęłam się do dziewczyny,a ta odwzajemniła uśmiech.Odeszli. 
 Podeszłam do mężczyzny i szepnęłam mu kusząco na ucho.
 -Pójdziesz ze mną po dobroci czy po złości?
 -Z tobą pójdę wszędzie,skarbie.-dopił swojego drinka,po czym udał się za mną.Prowadziłam go do pokoju na górze.
 W pewnym momencie zatrzymał się i mruknął.
 -Gdzie idziemy?
 -Zobaczysz.-odparłam i sztucznie się uśmiechnęłam.
 W pokoju przywiązałam go do fotela.Sam chciała zaprotestować lecz dałam jej znać by Nat mógł działać.
 -Pośćcie mnie!-szarpał się.
 Usiadłam na fotelu a po chwili poczułam rękę Hazzy na swojej.Uśmiechnęłam się i skupiłam się na mężczyźnie.
 -Co wiesz o porwaniu Gemmy Styles,Grega Horana i jego syna Theo?!-ryknął Mat.
 -Nic nie wiem.-odrzekł szybko i zdecydowanie.
 -Nic nie wiesz?-zakpiłam.
 -Mila.-ostrzegł mnie Nat.Kiwnęłam głową a on mówił dalej.-Nie kłam!Gadaj co wiesz!
 -Nic nie wiem!-krzyknął.
 -Posłuchaj mnie.-odchylił jego głowę do tyłu.-Ona ma o wiele mniej cierpliwości niż ja,więc radzę gadać.
 -Nic nie wiem!Zrozumcie!Wypuśćcie mnie!Teraz!-Krzyczał wyrywając się.
 -Uspokój się,dobrze ci radzę.-warknął Nat.
 -Wypuść mnie!-krzyknął,po czym zaczął się mocno szarpa.
 -Uspokój się do cholery jasnej!-ryknęłam,po czym chwyciłam pistolet ze stolika i strzeliłam mu w nogę.Sam cicho pisnęła.
 -Oszalałaś?!-wrzasnął mężczyzna zwijając się z bólu.
 -Gadaj!-podniosłam głos,a w jego oczach zobaczyłam strach.-Kto ich porwał?!
-Wiem tylko,że to ktoś z ludzi Carbort'a.-Tristian.Wiedziałam.
-Nazwisko!-warknęłam.
-Nie znam.
-Zła odpowiedz.-strzeliłam mu w drugą nogę.
-Przestań Mila!-skomlała Sam.
-Wiem tylko że nazywa się Drake i jest prawą ręką Carborta.
-I widzisz?Musiałam strzelać żebyś wszystko sobie przypomniał?-spytałam ironicznie.
-Wypuść mnie.-błagał.
-Nie.Zostajesz tu.
 Nagle poczułam za sobą wylot pistoletu a po chwili dłoń na moim karku.
 -Nie ładnie tak ranić mojego człowieka.-usłyszałam za sobą...

środa, 15 stycznia 2014

10.Nie lękaj się być tym kim jesteś,bowiem strach nie ma tam wstepu. CZĘŚĆ 1

Sam...

 Niall nie mógł się pogodzić z tym,że porwano jego rodzinę.Obwiniał się a w nocy krzyczał budząc przy tym cały dom.Gdy w końcu udało mu się zasnąć postanowiłam pójść się napić.Schodząc po schodach usłyszałam głos Mili.
 -Powiedziałam tobie że nie mogę.-głos się jej łamał.-Nie teraz.
 -To nie poważne.-oburzył się Nat.-Przecież nic do niego nie czujesz.
 -Mam zadanie i je wykonam nie słuchając przy tym twojego idiotycznego pierdolenia.
 -Mila.-ściszył głos.-Skończ z tym.Skończ z nimi i wróć do nas,wróć do mnie.
 -Nie mogę.-powiedziała ostro.-Nie mam wyboru.Teraz to oni są dla mnie najważniejsi.
 -Proszę cię.-prychnął Nat.-Nawet im nie powiedziałaś kogo to dom,co się w nim stało.
 -Powiem im jak będe chciała.-wysyczała.-Teraz daj mi spokój.
 -Jeszcze do mnie wrócisz.-mruknął niezadowolony.
 Udawałam że dopiero teraz schodzę na dół.Chłopak poszedł do pokoju.
 -Cześć.-zaczęła Mila.-Jak tam?-spytała zbyt spokojnie.
 -Dobrze.-odparłam niepewnie/
 -Jak z Niallem.
 -A jak ma być?Dobrze.-mruknęłam lekko się czerwieniąc.-Brałaś coś?
 -Nie.-zaśmiała się.-Dlaczego tak myślisz?
 -Bo jesteś miła.-spojrzałam na jej oczy.Były normalne.
 -Kochasz go?-zapytała znienacka.
 -Co?
 -Czy kochasz Nialla?- Westchnęłam ponieważ sama nie znałam odpowiedzi na to pytanie.Był dla mnie ważny i bardzo go lubiłam ale czy czułam do niego coś więcej.-Widzę jak na niego patrzysz a on na ciebie.Nie chce na ciebie krzyczeć.Chce po prostu wiedzieć.
 -Kocham go jak cholera.Nigdy nie czułam czegoś podobnego.-wyrzuciłam z siebie i spojrzałam na dziewczynę.Uśmiechnęła się po czy odparła.
 -W takim razie zrobię wszystko żeby sprowadzić jego rodzinę do domu.
 Chciała już odejść gdy zawołałam.
 -Mila.Co ten dom ma wspólnego z tobą?
 Zesztywniała.Stała nic nie mówiąc i zacisnęła pięści.
 -Zdarzyło się tu coś o czym nie lubię mówić.-rzuciła i poszła do przedpokoju.
 -Gdzie idziesz?-spytałam.
 -Znalazłam kogoś kto może nam pomóc.-zarzuciła na siebie kurtkę.
 -Jadę z tobą.-usłyszałam głos Nialla.Stał na schodach razem z Harrym i Natem.
 -Nie ma mowy.-zaprzeczyła od razu.-Zostajecie.To zbyt niebezpieczne.
 Podeszłam do wieszaka i zaczęłam zakładać kurtkę.
 -A ty gdzie?-spytała Mila.
 -Jadę z tobą.-powiedziałam nie czekając na opinię.-Masz.Prowadzisz.-mruknęłam rzucając jej kluczyki i stanęłam w drzwiach.Wszyscy popatrzyli z nie dowierzaniem.Nie mogli uwierzyć,że postawiłam się Mili i w dodatku wydawałam jej rozkazy.
 -Sam.Mila mówi że to niebezpieczne.-szepnął Niall,podchodząc do mnie i muskając mój policzek.-Zostań proszę.Nie chce cię stracić.-powiedział,a ja usłyszałam jak łamie mu się głos.
 -Niall ale....-wymamrotałam.
 -Kocham cię.-szepnął i delikatnie pocałował,nie zważając na nikogo.
 -Dobra,koniec tego romantyzmu.-przerwała Mila.
 -Ja ona to ja też.-powiedział Harry.-Niall pewnie też będzie chciał jechać.
 -Super,Nat ty też jedziesz?-zapytała poirytowana.
 -Oczywiście.-puścił w jej stronę oczko.
 -Dobra ale tak nie pojedziecie.To nie ekskluzywna restauracja.







poniedziałek, 13 stycznia 2014

9.Nie życzyłam Ci źle,i wciąż życzę Ci dobrze.

Mila...

  Siedzieliśmy całą paczką na kanapie i oglądaliśmy horror.Wszyscy się bali.Sam przytulała się do Nialla,Cara do Zayna,a Louis pisał SMS'y,a Harry trzymał się ode mnie z daleka.Nawet przez ostatnie dwie noce kazał spać mi na kanapie...
 Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.Nie miałam siły żeby wstać.Szczerze mówiąc,nawet nie podniosłam wzroku.Cara poszła otworzyć.Chwile później w salonie pojawili się Nat i jego siostra Julie <KLIK>.Zauważyłam że Louis zaczął wpatrywać się w nią jak w obrazek.
 -Nawet nie wstaniesz się przywitać?-z zamyśleń wyrwał mnie głos Nata.
 -Nie.-odparłam beznamiętnie,nie mając zamiaru ruszyć się z miejsca.Nie tylko dlatego że się z nim całowałam,lecz także dlatego że rwał mnie prawy bok.
 -Przyniosłem coś dla ciebie.-rzucił w moją stronę paczuszkę.-Słyszałem że jest to tobie potrzebne.
 -Nie będę dziękować.-mruknęłam i z wielkim trudem poszłam do kuchni.Z szafki wyjęłam szklankę.Rozerwałam paczkę i wyjęłam z niej woreczek.Wsypałam biały proszek i zalałam go wodą.Chciałam już wziąć szklankę do ust,gdy usłyszałam głos Sam.
 -Wypij to tylko,a to ja wpakuje cię do szatana jako pierwsza.
 -To musisz się ustawić w kolejce.-wzięłam łuk i popatrzyłam się na nią z satysfakcją.-To co teraz mi zrobisz?Nóż mam pod łóżkiem.Są też tu ale tamten lepiej zahacza o narządy jak go wbijesz.
 Czułam jak ból ustępuje a mnie zaczyna nic nie obchodzić.Sam patrzyła na mnie ze złością w oczach.
 -Jesteś kretynką Tenye.Lepiej od razu przedawkuj.
 -Wolę umrzeć tak.-dopiłam szklankę i przeszłam obok niej.-Niż umrzeć zostając dziewicą.
 -Co ty tak się tego uczepiłaś?!-krzyknęła. 
 Nie odpowiedziałam tylko usiadłam na kanapie.
 -Myślałam że już tu nie wrócisz.-zagadnęła Julie.
 Przygryzłam wargę lecz nadal byłam spokojna.Nie obchodziło mnie to zbytnio.
 -To miejsce zawsze znajdzie sposób by mnie tu ściągnąć.-odparłam. 
 -Brałaś?-spytała Cara podchodząc do mnie.-Bo daje to radę.
 -Co znowu brała?!-wkurzył się Harry podrywając się z miejsca.
 -Uspokój się.-upomniała go blondynka.-Nie robi tego bo chce.
 -To niby dlaczego?-dopytywała się Sam.
 Podciągnęłam bluzkę i widząc po ich minach zrozumieli.Nie chciałam żeby mi zwymiotowali więc wstałam. 
 -Czy tylko ja widzę że spodobałaś się Louisowi?-spytałam Juliet.
 Oboje zawstydzili się ale uśmiechnęli pod nosem <KLIK>.Nie panując nad sobą usiadłam na kolanach Hazzy.Po patrzył na mnie ze złością.
 -Pogadamy wieczorem.-mruknął groźnie.
 -Lepiej nie.-zaśmiała się Cara.-Poczytaj sobie o działaniu heroiny. 
  Nieoczekiwanie Sam zadzwonił telefon.Odebrała szybko.
 -Myślałam że już nie oddzwonisz.-powiedziała do telefonu.-Po co?Ale...Dobrze.-podała mi telefon.
 -Twój tatuś?-spytałam.Ta potrząsnęła głową.-Tak?-odgarnęłam włosy.
 -Mila odejdź od nich.-usłyszałam jego stanowczy głos.Posłusznie wstałam i poszłam do kuchni.Kazałam im zostać widząc że chcą za mną iść.
 -Porwano brata Nialla i jego syna Theo.
 -Cholera...-mruknęłam.-Jak?
 -To jeszcze nie wszystko.-westchnął.-Siostra Harrego też zniknęła.Nie widziano jej od 3 dni.Myślimy że zrobił to ktoś od ludzi z twojego otoczenia.
 Poczułam jak wzbiera we mnie złość a prochy przestają działaś choć chciałam inaczej.
 -Jak wy ich do cholery pilnowaliście?!-uderzyłam dłonią w blat. 
 -Mila nie możemy pilnować każdego z rodziny!To nie wykonalne!
 -Nie pierdol mi tutaj!Jesteś beznadziejnym gliną...-rozłączyłam się.W kuchni zjawili się wszyscy.
 -Kto?-spytał Liam.
 -Porwali Grega,Gemmę i Theo.-schowałam twarz w dłonie.Niall i Harry oniemieli.Nie dziwię im się.Blondyn wybiegł a Sam razem z nim.Loczek stał a w oczach zbierały mu się łzy.Nie mogłam zachować się w takiej chwili jak ostatnia suka.Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.Wiedziałam że rodzina jest dla niego najważniejsza.Nie wybaczył by sobie gdyby jej się coś stało.
 -Nat?-zagadnęłam.-Masz ochotę się powłóczyć-dobrze wiedział o co mi chodzi.
 -Z tobą zawsze.
 -Chcecie imprezować w takiej chwili?!-oburzył się Zayn.
  Poszliśmy do mojego i Hazzy pokoju.Spod łóżka wyciągnęłam walizkę.
 -Co wy...?-mruknął Liam,lecz gdy zobaczył co wyciągam ucichł.
 -Zabawimy się trochę.Jak za dawnych starych lat.-uśmiechnęłam się.



niedziela, 12 stycznia 2014

8.Miłość niesie ze sobą wielkie szczęście, o wiele większe od bólu, który przynosi tęsknota.

Sam...

 W ostatnim czasie wiele się zmieniło.Moje życie się zmieniło.Kto by pomyślał że będę teraz tu z Nim.Nigdy nie myślałam,ze znajdę kogoś takiego.Kogoś kto akceptuje mnie taką jaką jetem i jest ze mną w każdej chwili.Niestety tym kimś okazał się chłopak,którego nigdy nie miałam pokochać.Jednak stało się inaczej...
 -Nad czym myślisz?-spytała Care podnosząc wzrok znad czasopisma o modzie.Popatrzyła na mnie swoimi błękitnymi oczami.
 -Mogę się ciebie o coś zapytać?
 -Pewnie.
 -Co byś zrobiła,gdybyś nie mogła się w kimś zakochać jednak byś to...zrobiła?
 -Olała bym powód dla którego nie mogłam się w nim zakochać.-zaśmiała się i wróciła do czytania gazety.
 Uśmiechnęłam się pod nosem i poszłam do kuchni coś zjeść.
 Gdy wyciągnęłam z lodówki sok,koś złapał mnie w talii.Od razu wiedziałam,że tym kimś był Niall.Odchyliłam głowę i delikatnie go pocałowałam.
 -Co robisz kochanie?-spytał.
 -Nie widać?-zaśmiałam się/
 -Kocham cię.-wyszeptał mi do ucha.Przełknęłam ślinę po czym odrzekłam:
 -Ja ciebie też Niall.Ja ciebie też...
  W pewnym momencie usłyszeliśmy chrząkanie.Odwróciłam głowę i zobaczyłam Mile stojącą w drzwiach ze skrzyżowanymi rękami.
 -Widzę że się dobrze bawicie.-wysyczała,po czym sztucznie się uśmiechnęła.-Sam ,skarbie ty mój.Możemy porozmawiać?-patrzyła na mnie ze złością,a ja poczułam się mała.
 -Jasne...-odrzekłam i uwolniłam się z ramion chłopaka.
 Wyszłam za dziewczyną do ogrodu.Ta lekko utykała.Z wielkim trudem usiadła na huśtawce.  
 -Miałyśmy ich tylko uwieść,co?-spytała spokojnie,co bardzo mnie zdziwiło.Jeszcze nigdy w ten sposób,tak do mnie nie mówiła.
 -Tak?-przeciągnęłam samogłoskę.-Mila wiem że miałyśmy inne zadanie,ale...
 -Ale co?-podniosła swój wzrok.-Miałyśmy ich tylko chronić...Śmieszne,bo wydawało mi się że twój ojciec wybrał właściwą osobę.
 -Nie jestem bez serca.-mruknęłam spuszczając głowę.
 -Nie mówię o tobie.-odchyliła głowę do tyłu.
 -Czy ty kochasz Harrego?-Otworzyłam szeroko oczy.
 -Nie.-uśmiechnęła się.-Znoszę go bo odpowiada mi w łóżku,chodzi bardziej o to że nie umiem się skupić gdy mam go przy sobie.Chce skończyć to jak najszybciej,a nie mogę...
 -Nie rozumiem.-mruknęłam.
 Zastanawiało mnie dlaczego jest taka spokojna.Nigdy się tak nie zachowywała.Za każdym razem gdy rozmawiałyśmy jej głos był beznamiętny,chłodny...
 -Może inaczej.Nie chce żeby przywiązał się do kogoś takiego jak ja.Chce żeby ten koszmar się skończył.Wtedy cała piątka powróci do tego co robią najlepiej.
 Wiedziałam że ma racje,chociaż chciałam być z Niallem jak najdłużej się dało.Zachowywałam się samolubnie ale taka była prawda.
 -Nie zostawię Nialla.-odrzekłam patrząc na nią.
 -Musisz...-westchnęła.-Kiedyś się dowie że to co robiłaś to tylko podstęp.
 -Nie dowie się.-pokręciłam głową.
 Nagle coś zauważyłam.Znów poczułam jak wzbiera we mnie złość.Złapałam za jej podbródek i brutalnie odchyliłam jej głowę.
 -Ty ćpałaś!-krzyknęłam.Miała zwężone źrenice,które w ogóle nie reagowały na światło.-To dlatego byłaś taka miła!Co ty kurwa sobie wyobrażasz?!Nudzi cie się?!Znajdź sobie może wreszcie coś do roboty a nie tylko snujesz się po tym tych pieprzonych klubach!Kurwa!Nie chcesz zrozumieć że się o ciebie martwię?!Ty masz mnie w dupie!Każdego masz!-wrzasnęłam i spoliczkowałam ją.
 Zostawiłam ją w ogrodzie i poszłam do Nialla.Był w naszym pokoju <KLIK>.
 -Co się sta...-przytuliłam się do niego.Nic nie mówił.O nic nie pytał.Wiedział że i tak mu nie odpowiem.W tym momencie chciałam czuć że jest,że mnie wspiera.
 -Mila?-spytał.
 -Tak.
 -Co tym razem?-przewrócił oczami.
 -Ćpała.
 -Co?-zdziwił się.
 -To co słyszałeś.Ona się stacza.I nigdy nie przestanie.
 -Ona potrzebuje czasu.Jestem pewien.-powiedział całując mnie w czoło.-I wsparcia.
 -Daje jej wszystko.Nawet dach nad głową.-wyszeptałam bawiąc się koszulką chłopaka.
 -Może dla niej to za mało.
 -To co mam jej jeszcze dać?Dałam jej wszystko co mogłam.Co mam jeszcze zrobić?Przespać się z nią?Nie bądź chory.
 -Myślę że ma od tego Harrego.-zaśmiał się cicho.






sobota, 11 stycznia 2014

7.Owszem, są ludzie, co z różnych powodów nie są do przyjaźni zdolni, nie wiedzą nawet, czym jest; są jednak bardzo nieszczęśliwi, choćby to przed samymi sobą utajniali

Sam...

Nadal byłam na siebie zła za to,że byłam taka nieodpowiedzialna.Miałam ich do cholery chronić,a nie trząść się razem z nimi!
 -Jestem beznadziejna.-walnęłam w okno samochodu.
 -Nie mów tak,Sam.-powiedział Niall.-To nie twoja wina...
 -Moja Niall!Miałam was chronić!
 -Co?-spytał zdziwiony.
 -Nic...-mruknęłam zrezygnowana.
 Podjechaliśmy pod jedną z Londyńskich dzielnic <KLIK>.Nie wiedziałam że Mila miała normalnych znajomych.Z domu wyszła <KLIK>.
 -Chodzie,szybko.-powiedziała rozglądając się.
 Dom był śliczny. 
 SALON <KLIK>
 KUCHNIA <KLIK>
 -Kim jesteś?-spytałam,gdy znaleźliśmy się w salonie.
 -Nazywam się Cara.-rzuciła broń na stolik.
 -Znajoma Mili.-mruknęłam.-Skąd wiedziałaś że przyjedziemy?
 -Zadzwoniła do mnie,jakąś godzinę temu.Gdzie ona jest?
 -Została w klubie.Zaatakowali nas i...-głos Harrego się załamał.Nie był w stanie mówić dalej.
 -Nie miała szans.Prawdopodobnie nie żyje.-dokończył za niego Louis. 
 Cara usiadła na sofie i schowała twarz w dłonie,lecz po chwili odpowiedziała.
 -W końcu znalazła sposób...
 -Jaki sposób?-dopytywał się Zayn. 
 -Nie ważne.-odparła.-Nie możecie wrócić do domu.Jechali za wami i pewnie stąd wiedzieli gdzie jesteście.Zostaniecie u mnie na jakiś czas.
 -Ale mój ojciec...-oburzyłam się.
 -Wie o wszystkim.Sam to zaproponował.Wiesz że on zawsze wie co robi...
 -Skąd znasz mojego ojca?-zapytałam zdziwiona.
 -Powiedzmy że mi pomógł,ale to dość niedokładnie określenie.
 Zauważyłam że wszyscy mieli takie samo zdanie na temat mojego ojca...Co on takiego zrobił,że Mila aż tak go nienawidziła...?
 Nieoczekiwanie usłyszeliśmy za drzwiami dźwięk silnika.Wiedziałam że było to sportowe auto.Szybko podeszłam do drzwi lecz przed drzwiami zatrzymała mnie Cara. 
 -Poczekaj.
 Odchyliła firankę i wyjrzała.Mruknęła coś do siebie po czym odparła:
 -Odgania od siebie śmierć.
 -Mila!-krzyknęłam podekscytowana.
 -Sam,daj jej chwile.
 -Ale...
 -Daj.-poszła do kuchni.
 Chciałam zobaczyć o co jej chodziło.Brunetka stała ubrana w <KLIK>.Opierała się o auto i parzyła na dom.Widziałam że się wahała,jednak odepchnęła się i zaczęła zmierzać w kierunku drzwi.Gdy tylko je otworzyła,rzuciłam jej się na szyje.
 -Ty żyjesz!-gniotłam ją.
 W holu zjawiło się całe One Direction.
-Puszczaj mnie.-warknęła chłodno.Dopiero,gdy minęła chłopaków zauważyłam krew na jej ubraniu. 
 -Cara.-przywitała się z blondynką. 
 Poczułam się zazdrosna o to,że z nią chciała rozmawiać,a mnie olewała po całej linii.Może miała powody ale...Po prostu chciałam z nią normalnie porozmawiać.
 -Pokaż.-odparła chłodno Cara.
  Dziewczyna odsłoniła bok.Był cały zalany krwią.
 -Kula mnie drasnęła.-wzruszyła ramionami.-Nic wielkiego.
 -W porządku.-kiwnęła blondynka.-Dzwonie do Nata.
 Dopiero gdy wyszła Mila nas spojrzała.
 -Co wy sobie do kurwy nędzy myśleliście?!-wściekła się.-Mogli was zabić!
 -Chcieliśmy...-chciałam się wytłumaczyć lecz mi przerwała.
 -Co?!Zabawić się?!Czy wy jesteście poważni?!Ktoś próbuje was zabić,a wy włóczycie się po klubach dla takich jak ja?!Czy wam już coś padło na mózg?!
 -Przestań w końcu na każdego krzyczeć,okey?-zaczęłam spokojnie,nie chcąc wszczynać kolejnej awantury.-Nie rozumiesz że nikomu to nie pomaga?!-mimo mojej woli podniosłam głos.-Musisz być taka?!Dlaczego traktujesz mnie jak ostatnią szmatę?!Co ja tobie zrobiłam?!
 Nic nie odpowiedziała tylko podgryzła wargę.Rzuciła się na kanapę i zakryła oczy ręką.
 -Możesz odpowiedzieć?!-krzyknęłam,czując że puściły mi nerwy.
 -Nie mam ochoty się z tobą kłócić.Nie chce cię zabić...Przynajmniej nie dzisiaj...
 -Dlaczego traktujesz mnie jak szmatę?!-wrzasnęłam jeszcze głośniej.-Odpowiedz teraz!
 -Bo nie wiesz co to cierpienie i ból.-odparła spokojnie,chyba tylko dlatego że bolała ją rana.-Że masz wszystko,a nie umiesz tego docenić. 
 -Umiem to docenić.-odparłam zdecydowanie.-Zawsze doceniałam. 
 -Dobra,koniec.-wstała z kanapy.-Jak Cara wróci,pokaże wam pokoje.Poszła na górę.pokonując schody z wielką trudnością.
 Na Care nie czekaliśmy długo.Ja i Niall dostaliśmy jeden pokój,Zayn,Liam i Louis drugi,a Harry i Mila trzeci.
 Na kolacje Cara zrobiła spaghetti i okazała się wspaniałą kucharką.Pożyczyła mi nawet ciuchy <KLIK>.
 -Sama tu mieszkasz?-spytałam popijając obiad herbatą.
 -To dom mojej przyjaciółki.-odparła.-Dała mi tu mieszkać. 
 -To miło z jej strony.-wtrącił Liam.
 -Nawet bardzo.Nie chce tu mieszkać,więc dom stał pusty.
 -Dlaczego?-dopytywał się Niall,trzymając mnie za rękę.
 Mila odsunęła się od stoły i poszła do salonu.To było podejrzane.
  -Coś się stało?-spytał Liam.
  -Gadajcie sobie.Muszę się przewietrzyć.-wyszła do ogrodu.
  -O co chodzi?-zapytałam patrząc na Care.-Jest jakaś taka za spokojna...Jak nigdy.
 -Skoro wam nie powiedziała,nie mogę tego zrobić.-westchnęła.-Choć uważam że powinna.
 Nagle usłyszeliśmy wrzask Mili.Od razu poderwałam się z miejsca,chciałam już pobiec gdy zatrzymała mnie blondynka.
 -Nie idź.Daj jej spokój.-poprosiła.


Mila...

Dlaczego to jest takie trudne?!Dlaczego nie umiem zapomnieć?!Pierdole wszystko!
 -Mila...-usłyszałam głos Harrego.Siedziałam na huśtawce już ponad 2 godziny.
 -Nie powinnaś siedzieć tu tak długo.-zauważył zdejmując kurtkę.Okrył mnie i usiadł obok.-To co zrobiłaś było głupie i cholernie niebezpieczne...-chciałam coś powiedzieć lecz mi przerwał.-Ale dziękuje.
 Nie wiedzieć czemu przytuliłam się do niego.To był odruch.Na początku był trochę zszokowany ale zaśmiał się i objął mnie. 
 -Wtedy powiedziałam za dużo.Nie powinnam.-mruknęłam.
 -Nie mówmy o tym.Nie teraz...

piątek, 10 stycznia 2014

6.Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia.

Niall...

Siedziałem obok płaczącej Sam.Zanosiła się od płaczu,tak bardzo że bałem się ją puścić do łazienki.Obawiałem się,że coś sobie zrobi.
 -Niall.Serio muszę iść do łazienki.-szepnęła cicho szlochając.
 -To pójdę z tobą.-odrzekłem.
 -Nie ma mowy.Proszę.-błagała.-Oddam tobie wszystkie żyletki.
 -Nie musisz.-mruknąłem.-Ufam tobie.
 Wpadła do łazienki jak torpeda,a ja położyłem się na łóżku.Myślałem nad tym co mówiła Mila.Czy Sam mogła się we mnie zakochać?Cieszyłbym się,bo ja też coś do niej czuje.Jest piękna i taka uroczo,bezbronna.Poza tym w końcu znalazłem kogoś,kto z nikim nie spał,jak ja.Jest idealna.Z rozmyśleń wyrwała mnie Sam,wracając z łazienki.
 -Ręce.-powiedziałem.
 -Co?-spytała zmieszana.
 -Pokaż ręce.-odrzekłem po czym odwinąłem bandaż.Nic się nie pojawiło.Na drugim nadgarstku,też nie.
 -Zadowolony?-spytała.
 -A nogi?
 -Nie ma mowy!-krzyknęła odsuwając się.-Nie cięłam się okej?Przysięgam.
 Nagle ktoś zapukał do drzwi.
 -Proszę.-powiedziała Sam.Do pokoju wszedł Harry.Był ubrany w <KLIK>.
 -Hej.Nic wam nie jest?-spytał z troską w głosie,kładąc dłoń na moim ramieniu.-Zayn do mnie zadzwonił i powiedział co się stało.
 -Nieważne.-powiedziała,zabierając jego rękę z ramienia.
 -O co ci chodzi?-spytał powtórnie ją kładąc.
 -Spytaj Nialla.-odparła i poszła do kuchni.
 -Co zrobiłeś?-zapytał Harry.
 -Sprawdzałem czy się nie pocięła i...chyba poszedłem za daleko.-westchnąłem.
 -Jak?
 -Chciałem żeby pokazała mi nogi.-odrzekłem.Po czym Harry wybuchł śmiechem.
 -Ty to umiesz podrywać,Horan.-przyznał łapiąc oddech.
 -Ty też.Nie ma to jak poderwać sukę.-fuknąłem zły.
 Ucichł od razu.
 -Widziałem krew w przedpokoju...Czy ktoś...?-spytał niepewnie.
 -Nie.Rozcięła sobie rękę i tyle...-wzruszyłem ramionami.
 -Dobra nie rozmawiajmy o tym.Mam propozycje.Zebrałem zespół.Idziemy na imprezę?l
 -Nie wiem czy Sam będzie miała ochotę...-mruknąłem.
 -Na co?-dobiegł mnie jej głos.
 -Na imprezę.-powiedział Lokers.
 -Wchodzę w to.Musze się odstresować.-westchnęła.-Dajcie mi pół godziny.
 Wyrzuciła nas z pokoju.Zeszliśmy na dół ,gdzie Zayn,Liam i Louis oglądali kreskówkę.
 -Nie przyzwyczajajcie się zbytnio.-zaśmiałem się.
 -Pan Howard mówił że możemy tu zostać jak długo chcemy.-odparł Louis wpatrzony w ekran.
  Po 30 minutach ze schodów zeszła MOJA Sam.Wyglądała pięknie <KLIK>.
 -Idziemy?-spytała.
 -Pewnie.-uśmiechnąłem się.
 Brunetka krzyknęła tylko że wróci późno i wyszliśmy z domu.
 Ja,Sam i Harry pojechaliśmy jego Autem,a Liam,Zayn i Louis drugim.
  Droga nie była długa.Podjechaliśmy pod klub.W środku czuć było zapach papierosów i alkoholu.Każdy z kimś się lizał,a niektórzy nawet wciągali narkotyki,
 Sam poszła tańczyć,tak jak ja i Harry.Widziałem że patrzy na dziewczyny i zaczyna je podrywać.
 Wypiliśmy jednego,drugiego,trzeciego...drinka i odpłynęliśmy na całego.Sam kręciła biodrami i śmiała się od ucha do ucha.
 -Idziemy do baru?-spytał Zayn.
 -Tak,napije się czegoś.-odparła Sam.
 Wszyscy usiedli na stołkach barowych i zamówili alkohol.
 -No to zdrowie.-podnieśliśmy szklanki do góry.
 Zaczęliśmy śmiać się jak jacyś idioci.Nie byliśmy pijani,po prostu wszystko nas śmieszyło.
 Nagle podszedł do nas jakiś chłopak <KLIK>.
 -Wyglądacie na nowych.-powiedział opierając się o blat.
 -Bo jesteśmy.-mruknęła brunetka upijając łyk napoju.
 -To miejsce dla takich jak wy.-popatrzył na tłum.
 -Słucham?-spytałem zdziwiony.
 Spojrzał na piętro po czym uśmiechnął się i odszedł.Powędrowałem wzrokiem na górę,ale oprócz paru osób nie widziałem nikogo.
 Nagle usłyszeliśmy strzał.Od razu zamarłem.Szklanki w barku zaczęły się tłuc.
 Wszyscy zaczęli krzyczeć.Drugi,trzeci.
 -Niall!-wrzasnęła Sam,gdy pociągnęła mnie za ladę.Reszta zrobiła to samo.
 -Cholera.-mruknął Zayn.-Co teraz?
 Ktoś cały czas strzelał.Bałem się jak nigdy dotąd.Ten szaleniec znowu nas znalazł.
 Brunetka wyciągnęła telefon i wybrała numer ojca.
 -W tej ruderze nie ma zasięgu.-krzyknęła zrozpaczona.
 -No to już po nas.-załamał się Liam.
 Nieoczekiwanie Harry przeklął.Zwróciliśmy wzrok na niego.Za nim klęczała Mila! 
 -Czy wy jesteście poważni?!-warknęła.-Jaki obłęd was tu zagnał?!
 -Pomóż nam.-poprosiła Sam roztrzęsiona.-Nie mogę zadzwonić do taty nie ma...
 -Zasięgu.Wiem.To miejsce w którym nie da się nikogo namierzyć.-wyjaśniła.-I z jednej strony dobrze.-wciągnęła broń.
 -Co ty robisz?-zdziwiłem się.
 -Chcesz żyć?-pokiwałem głową.-Więc nie kwestionuj moich działań.Dobra uciekajcie tylnym wyjściem.Jest tam czerwone Ferrari.-podała nam kluczyki.-Nie jedzcie do domu.Znajdą was.W schowku macie adres.Jedzcie tam.
 -A ty?-spytał Harry.
 -Zabawie się trochę.-mruknęła wstając.
 Dała nam znak po czym zaczęła strzelać.Pędem znaleźliśmy się na zapleczu.Słyszeliśmy tylko strzały.Tak jak mówiła Mila.Wsiedliśmy do auta,ledwo się mieszcząc.
 -Nie możemy jej zostawić.-powiedział Harry.
 -Ona na pewno wie co robi.-odparła Sam,gdy Liam zaczął jechać....

5.Uczuć nie da się wymusić. Muszą przyjść same.

Mila...

Leżałam na kanapie oglądając jakiś durny seria.Nie mogłam się skupić.Ciągle myślałam o wczorajszym dniu.Nie mogłam przebaczyć Sam tego co powiedziała.W sumie...Ja też nie byłam w porządku,ale mną szarpały emocja a poza tym byłam pijana.Wzięłam głęboki wdech i popatrzyłam na sufit.
 W pewnym momencie usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi,a później szelest torebek. Howard.Gdy tylko go zobaczyłam,zwinęłam swoje zwłoki z kanapy i poszłam do siebie.
 Sam nie wychodziła z pokoju po naszej kłótni.Cały czas ryczała.
 Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze.
 -Jak ty wyglądasz...Co się z tobą stało?-wyszeptałam do odbicia i usłyszałam pukanie do drzwi.
 -Czego?-warknęłam.
 -Wpuść mnie.-usłyszałam głos ojca Sam.
 -Spadaj.-odrzekłam pewnie,założyłam słuchawki na uszy i odpłynęłam.
 Obudziłam się dopiero po 4 godzinach.Po tej drzemce czułam się o niebo lepiej.Postanowiłam iść na zakupy.Ubrałam się w <KLIK> i wyszłam z pokoju.
 Na kanapie siedziała zapłakana Sam.Miała potargane włosy.Ubrana w dresowe spodnie i rozciągniętą koszule.Jadła coś,a na pociętej ręce miała bandaż.Zwróciła twarz w moją stronę i na ułamek sekundy chciałam ją przytulić,powiedzieć że wszystko będzie dobrze,lecz powstrzymałam się i udałam się w stronę drzwi.Naciągnęłam na nogi buty i z komody wzięłam kluczyki.
 Przekroczyłam próg i zobaczyłam jak podjeżdża czarne auto.Wysiedli z niego Niall,Zayn i Liam.Przez chwile miałam nadzieję że zobaczę Harrego ale oni zamknęli drzwi do auta.Skierowali się w stronę naszego domu i minęli mnie,rzucając spojrzenia pełne złości w moim kierunku.Wzięłam głęboki wdech i rzuciłam przez ramie: 
 -Pilnujcie żeby nie zachlapała umywalki.
 Podeszłam do swojego auta <KLIK >.Zajęłam miejsce kierowcy i odchyliłam głowę.Robi z siebie jakąś pieprzoną ofiarę.Każdy jej wierzy i to teraz ja będę tą najgorszą.Czy to ja jej kazałam pociąć te łapy?!Czy ona w ogóle pamięta o planie?!Czy to jej miękkie serduszko już całkowicie oddało się Niallowi?!Może chociaż pójdzie z nim do łóżka i przestanie być taka nieskazitelna.Mimo mojej woli.moje usta wygięły się w uśmiech. 
 Podjechałam do Westfield London.Spędziłam w sklepach chyba całe popołudnie i żałowałam że nie wzięłam ze sobą jakiegoś murzyna.Byłam cała zawalona torbami.Upchnęłam je w aucie i wróciłam do domu.
 Zastawiałam się czy nie wjechać do apteki i nie kupić jakiś leków uspokajających ale stwierdziłam że wczoraj wyładowałam swoja agresję na no najmniej trzy dni.
 Podjechałam pod dom <KLIK> i od razu zwróciłam uwagę na auto które nie należało ani do Howarda ani nikogo z One Direction.Ciekawe...
 Weszłam obładowana zakupami do holu i zauważyłam dobrze znanego mi mężczyznę. 
 -Co ty tu robisz,do cholery?!-warknęłam nie zważając na publiczność. 
 -Przyjechałem do ciebie.-odparł.
 Drake Morisson.Jedyny człowiek,który mi pomógł i jedyny którego nie chciałam znać.
 -Nie mam zamiaru z tobą rozmawiać.-odparłam chłodno.
 -Chodzi o twojego ojca.-wtrącił Howard. 
 -Nie chce o tym słyszeć!-wrzasnęłam na cały głos.-Teraz,ani nigdy więcej,a teraz jeśli się nie wyniesiesz osobiście dopilnuję żeby wynieśli cię na noszach.
 -Jak chcesz.-mruknął i opuścił dom.
 Przeczesałam włosy ręką.Próbowałam się uspokoić ale nie mogłam.Wiedziałam że zaraz oszaleje ze złości.Szybko wzięłam kluczyki i wyszłam z domu.Ojciec Sam poszedł za mną.Złapał mnie za rękę i powiedział:
 -Nigdzie nie idziesz!Do domu!Teraz!
 Spojrzałam na niego z nienawiścią i zwróciłam się w stronę drzwi.
 -Powinnaś go posłuchać.-zaczął Howard.
 -Nie chce tego słuchać do cholery jasne rozumiesz?!Nie ty nic nigdy nie rozumiesz!-krzyknęłam zwrócona do niego twarzą.
  -Nie masz prawa tak na mnie krzyczeć gówniaro!-wrzasnął,kiedy weszliśmy do domu,a oczy Sam,Zayna.Nialla i Liama zwróciły się w naszą stronę.
 -O co się znowu kłócicie?-spytała Sam przestraszonym tonem.
 -Nie wtrącaj się jak nie wiesz o co chodzi.Idź lepiej pobawić się żyletką czy czymś tam...-machnęłam ręką.
 -Nie mów tak!-oburzył się Niall.-Co ty uczuć nie masz?!
 -Zamknij się!-złapałam za nóż,który miałam zawsze przy sobie z tyłu.
 -Co ty...?!-wrzasnęła Sam przestraszona.
 -Co już się w nim zabujałaś?-krzyknęłam wymachując noże.
 -Może i tak a tobie gówno do tego!-krzyknęła wstając z kanapy.
 -Jak nie chcesz oberwać to usiądź.Chyba,że chcesz się pobawić.To lepsze niż żyletka!-zaśmiała się sarkastycznie.
 -Mila nie przeginaj!-powiedział ojciec Sam.-Już nigdy nie dostaniesz noża do ręki. 
 -Będę robiła to co mi się żywnie podoba!-wrzasnęłam i przecięła sobie dłoń.
 -Co ty robisz?!-wrzasnął Liam.
 -Pierdolcie się wszyscy!-rzuciłam nożem w ścianę.Wbił się,robiąc dziurę.
 -Mila,przestań!-warknął Howard. 
 Uderzyłam go w twarz,mając w dupie ból.
 -Nigdy mi nie mów,co mam robić!-ostrzegłam go.
 -DOŚĆ!-krzyknęła Sam i rzuciła mi się na plecy.-Uspokój się!Uspokój!-wrzeszczała,siedząc mi na brzuchu i co chwilę dając mi w twarz.Najdziwniejsze było to że nie mogłam z nią walczyć.Nie umiałam.
 -Kurwa,złaź!-warknęłam i rzuciłam Sam mocno o podłogę.-Walcie się wszyscy!-wrzasnęła i wyszła z domu z krwawiącą ręką.


czwartek, 9 stycznia 2014

4.Kłótnia. To właśnie podczas niej dowiesz się, co druga osoba o tobie myśli i jaka jest naprawdę.

Sam...

 Czekałam w salonie cała poddenerwowana.Powinnam siedzieć teraz i skupiać się na swoim zadaniu,ale nie mogłam.Opieprzenie Miali to była sprawa numer jeden na liście "Rzeczy do zrobienia".
 Nagle w drzwiach pojawiła się dziewczyna ciągnięta za ramię przez mojego ojca.
 -To był ostatni raz kiedy wyciągam cię z aresztu.-warknął rzucając marynarkę na kanapę.-Na razie schodź mi z oczu.
 -Było warto.-uśmiechnęła się rozbawiana zaistniałą sytuacją.
 -Czy ty jesteś pijana?!-wrzasnęłam na cały głos,czując zapach alkoholu.
 -Pijana to nie trafne spostrzeżenie.-położyła się na kanapie jak gdyby nigdy nic. 
 -Zwariowałaś?!Mogłaś komuś zrobić krzywdę!-oburzyłam się tracąc panowanie nad sobą.-Masz 20 lat,a zachowujesz się jak dwulatek!Wstydziłabyś się!
 -Nie mam takiego słowa w swoim słowniku.-mruknęła znudzona.
 -A masz takie?Zdzira?  
 Dopiero teraz raczyła na mnie spojrzeć.Nie lubiła tego słowa,więc wiedziałam że pod koniec tej rozmowy poleje się krew.
 -Wolę to niż DZIEWICA.-powiedziała a jej usta wygięły się w uśmiech,tak wredny że aż kuło mnie serce.Gdy tylko to powiedziała podeszłam i zdzieliłam ją w twarz.Ona wydawała się być tym uradowana.Wiedziałam że dziewczyna może położyć mnie jednym ciosem jednak nie zrobiła tego.
 -Nadal nie umiesz bić.-zaśmiała się cicho.-Tyle razy tobie pokazywałam,a ty nadal mnie nie słuchasz.
 -Nie chce być taka jak ty.-syknęłam przez zaciśnięte zęby.
 Miałam jej dość.Szczerze dość.W liceum zrobiła mi tyle przykrości.Ze wszystkimi naśmiewała się ze mnie,chociaż chciałam żeby była moją siostrą,żeby mnie pokochała.Czy to było dla niej aż takie trudne?Kogoś pokochać...
 Wróciłam do pokoju cała rozwścieczona.Cała aż dygotałam.Chodziłam w tą i z powrotem nie mogąc się uspokoić.Poszłam do łazienki i wyciągnęłam z szafki nad zlewem żyletkę.Moja ręką się trzęsła odmawiając mi posłuszeństwa.Sam nie rób tego-mówił mój mózg jednak się go nie posłuchałam.Przejechałam żyletką po skórze raz,drugi,trzeci...
 W końcu gdy zobaczyłam co zrobiłam zaczęłam płakać.Cała umywalka była umazana krwią,moją krwią.
 -Co ja zrobiłam?-szepnęłam patrząc na siebie w lustrze.
 -Coś niewyobrażalnie głupiego.-podskoczyłam na dźwięk głosu Mali.Leżała na łóżku z telefonem w ręku.Czasami zastanawiałam się jak ona tak cicho potrafi się zakradać.
 -Zamknij się lepiej i wypierdalaj z mojego pokoju!-krzyknęłam hamując łzy.Prawdziwa przyjaciółka powiedziała by że to nie rozsądne,pocieszyła by i przytuliła,a co robiła tamta wywłoka?Pisała SMS'y! 
 -Nie.-odparła beznamiętnie.
 -Mam ci pomóc? 
 -Uważaj bo się złamiesz. 
 -WYPIERDALAJ STĄD DZIWKO! 
 -Mów dalej,dziewico orleańska.-zaśmiała się cicho. 
 -Jedyne co zapamiętałaś z historii,co?
 -Mniej więcej.-wzruszyła ramionami.
 Nieoczekiwanie.ktoś na dole zadzwonił dzwonkiem.Poderwałam się z miejsca,by zatamować krwawienie.
 -Nie idę otworzyć.-rzuciła wychodząc.
 Nie obchodziło mnie kto do nas przyszedł.Skupiałam się nad tym by to zatamować!Cholera co ja zrobiłam?!
 Wzięłam założyłam sobie opatrunek i naciągnęłam sweter z długim rękawem.
Miałam nadzieję że nikt nie zauważy,szczególnie Niall...
 Zeszłam na dół by zobaczyć,kto przyszedł i powstrzymałam się by nie powiedzieć na głos o kurwa. 
 -Co wy tu robicie?-spytałam Nialla.
 -A jak myślisz?-warknął Harry patrząc na brunetkę.-Jesteś kretynką!
 Oho.Teraz zacznie się zabawa.Skoro oboje przyjechali to znaczy że Styles nie źle się wkurzył.
 -Skąd wiesz że to ja?-spytała nonszalancko Mila.
 -Skąd wiem?!Wszyscy wiedzą! 
 -No już nie przesadza że wszyscy.-odrzekła dziewczyna i włączyła telewizor. 
 -Nie?!Jesteś wszędzie.W internecie,telewizji,radiu,gazetach!Tylko w burdelu cię nie ma!-wściekł się. 
 -Harry,to nic nie da.-chciałam go trochę uspokoić,lecz od razu na mnie nakrzyczał.
 -I jeszcze jej bronisz?!Myślałem że to ty jesteś ta mądrzejsza!Jesteś jej warta!
 -Nie krzycz na nią!-wtrącił Niall.-Przecież nic nie zrobiła!
 -Bo co do cholery?Niech się zamknie i nie będzie problemu!-wrzasnął Hazz.W jego oczach było widać furię.
 -Widzisz idiotko?!Widzisz co narobiłaś?!Wszystko kurwa psujesz!Puszczasz się z nim popadnie!-krzyknęłam na całe gardło w stronę Mili.
 -A to teraz ja mam się włączyć?-powiedziała dziewczyna jak gdyby dopiero teraz się obudziła.Wstała z kanapy i przeciągnęła się.-Powiem dwa słowa do każdego z was.Harry:Mam wyjebane na to co myślisz.Niall:Nic do ciebie nie mam,ale przeleć tą dziewczynę bo skończy jak Maryja.A ty Sam:Ukrywaj lepiej to co masz pod swetrem. 
 -Ty pierdolona suko!-wrzasnęłam i poczułam niesamowity napływ agresji i chciałam się na nią rzucić ale Niall w porę mnie powstrzymał.-Wypieprzaj stąd!Nie chce cię znać rozumiesz?!-krzyczałam próbując wyrwać się chłopakowi.
  W pewnym momencie Niall szybko mnie obrócił,złapał za twarz i szepnął.
 - Boże.Sam,uspokój się.Nie słuchaj jej.To nic złego,że...tego nie robiłaś.To jest okey.Nie rozumiem o co chodziło z tym swetrem...
 -O nic.-odrzekłam ciężko oddychając i starając się opanować.
 -Zajrzyj pod rękawki.-podśpiewywała Miala.
 -Zamknij się!-wrzasnęłam.-Wynoś się stąd!
 -Jesteś kretynką,Tenye.-fuknął Harry.-Brzydzę się tobą.
 -Jakoś w nocy nie narzekasz,Styles.Wręcz przeciwnie jest tobie jak w niebie.
 Harry przygryzł wargę.Mila trafiła w sedno.Widocznie nie miał argumentów by zaprzeczyć.
 Korzystając z chwili nieuwagi Niall gwałtownie pociągnął moje rękawy i zobaczył opatrunek.
 -Co to?-spytał przerażony.
 -Ni...Nic...-przełknęłam ślinę nie wiedząc co powiedzieć.
 -Czy ty się tniesz?-zapytał chłodno.
 -Nie...
 -Tak.-wtrąciła Mila.
 -Przez ciebie!-krzyknęłam.-Wszystko pieprzysz,a mnie traktujesz jak szmatę choć sama nią jesteś!Wychowałaś się na ulicy!Nie miałaś nic!Nawet twoja matka była prostytutką i zmarła pewnie dla tego że twój ojciec ją zarżnął na śmierć!-wyrzuciłam z siebie lecz po chwili żałowałam że to powiedziałam.Nie powinnam.Nawet jeśli to była to Mila.Chciała już mi przyłożyć jednak zatrzymał ją mój tata pojawiając się znikąd.
 -Zabije cie!-wrzasnęła tak głośno jak nigdy przedtem.-Będziesz skomlała moje imię! 
 -Mila,dość!-warknął mój ojciec. 
 -Nie!Zabije ją!Jak psa!Jak jebaną sukę,którą jest!Jeśli nie zatnie się najpierw czego jej kurwa życzę!Mam nadzieję,że Niall cię zostawi!Zdychaj kurwa!-krzyczała,próbując wyrwać się mojemu ojcu,a ja płakałam na ramieniu Nialla.-Jesteś słaba i to się kurwa nigdy nie zmieni!
 -MILA!-wrzasnął ojciec,gdyż Harry i Niall nie mogli uwierzyć w to co słyszą.Ale przecież taka była Miala Tenye...
 Wyrwałam się Niallowi i zamknęłam w pokoju.Chwilę później usłyszałam pukanie do drzwi i głos Nialla mówiący:Sam,wpuść mnie.Musimy pogadać.
 Wstałam,podeszłam do drzwi i szepnęłam:
 -Przysięgasz,że jesteś sam?
 -Tak.Przysięgam.Otwórz,proszę.-powiedział zbyt spokojnie.Otworzyłam drzwi i wpuściłam chłopaka.Usiadł na łóżku i wziął ciężki wdech.
 -Więc...-zaczął.
 -Niall.Przepraszam.Nie chciała się ciąć.Nie chciałam.Naprawdę,ale Mila...Ona mnie traktuje jak szmatę.Zawsze traktowała.-powiedziałam szybko.
 -Traktuje tak wszystkich.-zauważył Niall.-Obiecaj mi że już tego nie zrobisz...-podszedł do mnie i złapał za ręce.-Obiecaj.
 -Obiecuje,Niall.Obiecuje.-przytuliłam się do niego.