poniedziałek, 13 stycznia 2014

9.Nie życzyłam Ci źle,i wciąż życzę Ci dobrze.

Mila...

  Siedzieliśmy całą paczką na kanapie i oglądaliśmy horror.Wszyscy się bali.Sam przytulała się do Nialla,Cara do Zayna,a Louis pisał SMS'y,a Harry trzymał się ode mnie z daleka.Nawet przez ostatnie dwie noce kazał spać mi na kanapie...
 Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.Nie miałam siły żeby wstać.Szczerze mówiąc,nawet nie podniosłam wzroku.Cara poszła otworzyć.Chwile później w salonie pojawili się Nat i jego siostra Julie <KLIK>.Zauważyłam że Louis zaczął wpatrywać się w nią jak w obrazek.
 -Nawet nie wstaniesz się przywitać?-z zamyśleń wyrwał mnie głos Nata.
 -Nie.-odparłam beznamiętnie,nie mając zamiaru ruszyć się z miejsca.Nie tylko dlatego że się z nim całowałam,lecz także dlatego że rwał mnie prawy bok.
 -Przyniosłem coś dla ciebie.-rzucił w moją stronę paczuszkę.-Słyszałem że jest to tobie potrzebne.
 -Nie będę dziękować.-mruknęłam i z wielkim trudem poszłam do kuchni.Z szafki wyjęłam szklankę.Rozerwałam paczkę i wyjęłam z niej woreczek.Wsypałam biały proszek i zalałam go wodą.Chciałam już wziąć szklankę do ust,gdy usłyszałam głos Sam.
 -Wypij to tylko,a to ja wpakuje cię do szatana jako pierwsza.
 -To musisz się ustawić w kolejce.-wzięłam łuk i popatrzyłam się na nią z satysfakcją.-To co teraz mi zrobisz?Nóż mam pod łóżkiem.Są też tu ale tamten lepiej zahacza o narządy jak go wbijesz.
 Czułam jak ból ustępuje a mnie zaczyna nic nie obchodzić.Sam patrzyła na mnie ze złością w oczach.
 -Jesteś kretynką Tenye.Lepiej od razu przedawkuj.
 -Wolę umrzeć tak.-dopiłam szklankę i przeszłam obok niej.-Niż umrzeć zostając dziewicą.
 -Co ty tak się tego uczepiłaś?!-krzyknęła. 
 Nie odpowiedziałam tylko usiadłam na kanapie.
 -Myślałam że już tu nie wrócisz.-zagadnęła Julie.
 Przygryzłam wargę lecz nadal byłam spokojna.Nie obchodziło mnie to zbytnio.
 -To miejsce zawsze znajdzie sposób by mnie tu ściągnąć.-odparłam. 
 -Brałaś?-spytała Cara podchodząc do mnie.-Bo daje to radę.
 -Co znowu brała?!-wkurzył się Harry podrywając się z miejsca.
 -Uspokój się.-upomniała go blondynka.-Nie robi tego bo chce.
 -To niby dlaczego?-dopytywała się Sam.
 Podciągnęłam bluzkę i widząc po ich minach zrozumieli.Nie chciałam żeby mi zwymiotowali więc wstałam. 
 -Czy tylko ja widzę że spodobałaś się Louisowi?-spytałam Juliet.
 Oboje zawstydzili się ale uśmiechnęli pod nosem <KLIK>.Nie panując nad sobą usiadłam na kolanach Hazzy.Po patrzył na mnie ze złością.
 -Pogadamy wieczorem.-mruknął groźnie.
 -Lepiej nie.-zaśmiała się Cara.-Poczytaj sobie o działaniu heroiny. 
  Nieoczekiwanie Sam zadzwonił telefon.Odebrała szybko.
 -Myślałam że już nie oddzwonisz.-powiedziała do telefonu.-Po co?Ale...Dobrze.-podała mi telefon.
 -Twój tatuś?-spytałam.Ta potrząsnęła głową.-Tak?-odgarnęłam włosy.
 -Mila odejdź od nich.-usłyszałam jego stanowczy głos.Posłusznie wstałam i poszłam do kuchni.Kazałam im zostać widząc że chcą za mną iść.
 -Porwano brata Nialla i jego syna Theo.
 -Cholera...-mruknęłam.-Jak?
 -To jeszcze nie wszystko.-westchnął.-Siostra Harrego też zniknęła.Nie widziano jej od 3 dni.Myślimy że zrobił to ktoś od ludzi z twojego otoczenia.
 Poczułam jak wzbiera we mnie złość a prochy przestają działaś choć chciałam inaczej.
 -Jak wy ich do cholery pilnowaliście?!-uderzyłam dłonią w blat. 
 -Mila nie możemy pilnować każdego z rodziny!To nie wykonalne!
 -Nie pierdol mi tutaj!Jesteś beznadziejnym gliną...-rozłączyłam się.W kuchni zjawili się wszyscy.
 -Kto?-spytał Liam.
 -Porwali Grega,Gemmę i Theo.-schowałam twarz w dłonie.Niall i Harry oniemieli.Nie dziwię im się.Blondyn wybiegł a Sam razem z nim.Loczek stał a w oczach zbierały mu się łzy.Nie mogłam zachować się w takiej chwili jak ostatnia suka.Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.Wiedziałam że rodzina jest dla niego najważniejsza.Nie wybaczył by sobie gdyby jej się coś stało.
 -Nat?-zagadnęłam.-Masz ochotę się powłóczyć-dobrze wiedział o co mi chodzi.
 -Z tobą zawsze.
 -Chcecie imprezować w takiej chwili?!-oburzył się Zayn.
  Poszliśmy do mojego i Hazzy pokoju.Spod łóżka wyciągnęłam walizkę.
 -Co wy...?-mruknął Liam,lecz gdy zobaczył co wyciągam ucichł.
 -Zabawimy się trochę.Jak za dawnych starych lat.-uśmiechnęłam się.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz