Mila...
Leżałam na kanapie oglądając jakiś durny seria.Nie mogłam się skupić.Ciągle myślałam o wczorajszym dniu.Nie mogłam przebaczyć Sam tego co powiedziała.W sumie...Ja też nie byłam w porządku,ale mną szarpały emocja a poza tym byłam pijana.Wzięłam głęboki wdech i popatrzyłam na sufit.
W pewnym momencie usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi,a później szelest torebek. Howard.Gdy tylko go zobaczyłam,zwinęłam swoje zwłoki z kanapy i poszłam do siebie.
Sam nie wychodziła z pokoju po naszej kłótni.Cały czas ryczała.
Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze.
-Jak ty wyglądasz...Co się z tobą stało?-wyszeptałam do odbicia i usłyszałam pukanie do drzwi.
-Czego?-warknęłam.
-Wpuść mnie.-usłyszałam głos ojca Sam.
-Spadaj.-odrzekłam pewnie,założyłam słuchawki na uszy i odpłynęłam.
Obudziłam się dopiero po 4 godzinach.Po tej drzemce czułam się o niebo lepiej.Postanowiłam iść na zakupy.Ubrałam się w <KLIK> i wyszłam z pokoju.
Na kanapie siedziała zapłakana Sam.Miała potargane włosy.Ubrana w dresowe spodnie i rozciągniętą koszule.Jadła coś,a na pociętej ręce miała bandaż.Zwróciła twarz w moją stronę i na ułamek sekundy chciałam ją przytulić,powiedzieć że wszystko będzie dobrze,lecz powstrzymałam się i udałam się w stronę drzwi.Naciągnęłam na nogi buty i z komody wzięłam kluczyki.
Przekroczyłam próg i zobaczyłam jak podjeżdża czarne auto.Wysiedli z niego Niall,Zayn i Liam.Przez chwile miałam nadzieję że zobaczę Harrego ale oni zamknęli drzwi do auta.Skierowali się w stronę naszego domu i minęli mnie,rzucając spojrzenia pełne złości w moim kierunku.Wzięłam głęboki wdech i rzuciłam przez ramie:
-Pilnujcie żeby nie zachlapała umywalki.
Podeszłam do swojego auta <KLIK >.Zajęłam miejsce kierowcy i odchyliłam głowę.Robi z siebie jakąś pieprzoną ofiarę.Każdy jej wierzy i to teraz ja będę tą najgorszą.Czy to ja jej kazałam pociąć te łapy?!Czy ona w ogóle pamięta o planie?!Czy to jej miękkie serduszko już całkowicie oddało się Niallowi?!Może chociaż pójdzie z nim do łóżka i przestanie być taka nieskazitelna.Mimo mojej woli.moje usta wygięły się w uśmiech.
Podjechałam do Westfield London.Spędziłam w sklepach chyba całe popołudnie i żałowałam że nie wzięłam ze sobą jakiegoś murzyna.Byłam cała zawalona torbami.Upchnęłam je w aucie i wróciłam do domu.
Zastawiałam się czy nie wjechać do apteki i nie kupić jakiś leków uspokajających ale stwierdziłam że wczoraj wyładowałam swoja agresję na no najmniej trzy dni.
Podjechałam pod dom <KLIK> i od razu zwróciłam uwagę na auto które nie należało ani do Howarda ani nikogo z One Direction.Ciekawe...
Weszłam obładowana zakupami do holu i zauważyłam dobrze znanego mi mężczyznę.
-Co ty tu robisz,do cholery?!-warknęłam nie zważając na publiczność.
-Przyjechałem do ciebie.-odparł.
Drake Morisson.Jedyny człowiek,który mi pomógł i jedyny którego nie chciałam znać.
-Nie mam zamiaru z tobą rozmawiać.-odparłam chłodno.
-Chodzi o twojego ojca.-wtrącił Howard.
-Nie chce o tym słyszeć!-wrzasnęłam na cały głos.-Teraz,ani nigdy więcej,a teraz jeśli się nie wyniesiesz osobiście dopilnuję żeby wynieśli cię na noszach.
-Jak chcesz.-mruknął i opuścił dom.
Przeczesałam włosy ręką.Próbowałam się uspokoić ale nie mogłam.Wiedziałam że zaraz oszaleje ze złości.Szybko wzięłam kluczyki i wyszłam z domu.Ojciec Sam poszedł za mną.Złapał mnie za rękę i powiedział:
-Nigdzie nie idziesz!Do domu!Teraz!
Spojrzałam na niego z nienawiścią i zwróciłam się w stronę drzwi.
-Powinnaś go posłuchać.-zaczął Howard.
-Nie chce tego słuchać do cholery jasne rozumiesz?!Nie ty nic nigdy nie rozumiesz!-krzyknęłam zwrócona do niego twarzą.
-Nie masz prawa tak na mnie krzyczeć gówniaro!-wrzasnął,kiedy weszliśmy do domu,a oczy Sam,Zayna.Nialla i Liama zwróciły się w naszą stronę.
-O co się znowu kłócicie?-spytała Sam przestraszonym tonem.
-Nie wtrącaj się jak nie wiesz o co chodzi.Idź lepiej pobawić się żyletką czy czymś tam...-machnęłam ręką.
-Nie mów tak!-oburzył się Niall.-Co ty uczuć nie masz?!
-Zamknij się!-złapałam za nóż,który miałam zawsze przy sobie z tyłu.
-Co ty...?!-wrzasnęła Sam przestraszona.
-Co już się w nim zabujałaś?-krzyknęłam wymachując noże.
-Może i tak a tobie gówno do tego!-krzyknęła wstając z kanapy.
-Jak nie chcesz oberwać to usiądź.Chyba,że chcesz się pobawić.To lepsze niż żyletka!-zaśmiała się sarkastycznie.
-Mila nie przeginaj!-powiedział ojciec Sam.-Już nigdy nie dostaniesz noża do ręki.
-Będę robiła to co mi się żywnie podoba!-wrzasnęłam i przecięła sobie dłoń.
-Co ty robisz?!-wrzasnął Liam.
-Pierdolcie się wszyscy!-rzuciłam nożem w ścianę.Wbił się,robiąc dziurę.
-Mila,przestań!-warknął Howard.
Uderzyłam go w twarz,mając w dupie ból.
-Nigdy mi nie mów,co mam robić!-ostrzegłam go.
-DOŚĆ!-krzyknęła Sam i rzuciła mi się na plecy.-Uspokój się!Uspokój!-wrzeszczała,siedząc mi na brzuchu i co chwilę dając mi w twarz.Najdziwniejsze było to że nie mogłam z nią walczyć.Nie umiałam.
-Kurwa,złaź!-warknęłam i rzuciłam Sam mocno o podłogę.-Walcie się wszyscy!-wrzasnęła i wyszła z domu z krwawiącą ręką.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz