sobota, 11 stycznia 2014

7.Owszem, są ludzie, co z różnych powodów nie są do przyjaźni zdolni, nie wiedzą nawet, czym jest; są jednak bardzo nieszczęśliwi, choćby to przed samymi sobą utajniali

Sam...

Nadal byłam na siebie zła za to,że byłam taka nieodpowiedzialna.Miałam ich do cholery chronić,a nie trząść się razem z nimi!
 -Jestem beznadziejna.-walnęłam w okno samochodu.
 -Nie mów tak,Sam.-powiedział Niall.-To nie twoja wina...
 -Moja Niall!Miałam was chronić!
 -Co?-spytał zdziwiony.
 -Nic...-mruknęłam zrezygnowana.
 Podjechaliśmy pod jedną z Londyńskich dzielnic <KLIK>.Nie wiedziałam że Mila miała normalnych znajomych.Z domu wyszła <KLIK>.
 -Chodzie,szybko.-powiedziała rozglądając się.
 Dom był śliczny. 
 SALON <KLIK>
 KUCHNIA <KLIK>
 -Kim jesteś?-spytałam,gdy znaleźliśmy się w salonie.
 -Nazywam się Cara.-rzuciła broń na stolik.
 -Znajoma Mili.-mruknęłam.-Skąd wiedziałaś że przyjedziemy?
 -Zadzwoniła do mnie,jakąś godzinę temu.Gdzie ona jest?
 -Została w klubie.Zaatakowali nas i...-głos Harrego się załamał.Nie był w stanie mówić dalej.
 -Nie miała szans.Prawdopodobnie nie żyje.-dokończył za niego Louis. 
 Cara usiadła na sofie i schowała twarz w dłonie,lecz po chwili odpowiedziała.
 -W końcu znalazła sposób...
 -Jaki sposób?-dopytywał się Zayn. 
 -Nie ważne.-odparła.-Nie możecie wrócić do domu.Jechali za wami i pewnie stąd wiedzieli gdzie jesteście.Zostaniecie u mnie na jakiś czas.
 -Ale mój ojciec...-oburzyłam się.
 -Wie o wszystkim.Sam to zaproponował.Wiesz że on zawsze wie co robi...
 -Skąd znasz mojego ojca?-zapytałam zdziwiona.
 -Powiedzmy że mi pomógł,ale to dość niedokładnie określenie.
 Zauważyłam że wszyscy mieli takie samo zdanie na temat mojego ojca...Co on takiego zrobił,że Mila aż tak go nienawidziła...?
 Nieoczekiwanie usłyszeliśmy za drzwiami dźwięk silnika.Wiedziałam że było to sportowe auto.Szybko podeszłam do drzwi lecz przed drzwiami zatrzymała mnie Cara. 
 -Poczekaj.
 Odchyliła firankę i wyjrzała.Mruknęła coś do siebie po czym odparła:
 -Odgania od siebie śmierć.
 -Mila!-krzyknęłam podekscytowana.
 -Sam,daj jej chwile.
 -Ale...
 -Daj.-poszła do kuchni.
 Chciałam zobaczyć o co jej chodziło.Brunetka stała ubrana w <KLIK>.Opierała się o auto i parzyła na dom.Widziałam że się wahała,jednak odepchnęła się i zaczęła zmierzać w kierunku drzwi.Gdy tylko je otworzyła,rzuciłam jej się na szyje.
 -Ty żyjesz!-gniotłam ją.
 W holu zjawiło się całe One Direction.
-Puszczaj mnie.-warknęła chłodno.Dopiero,gdy minęła chłopaków zauważyłam krew na jej ubraniu. 
 -Cara.-przywitała się z blondynką. 
 Poczułam się zazdrosna o to,że z nią chciała rozmawiać,a mnie olewała po całej linii.Może miała powody ale...Po prostu chciałam z nią normalnie porozmawiać.
 -Pokaż.-odparła chłodno Cara.
  Dziewczyna odsłoniła bok.Był cały zalany krwią.
 -Kula mnie drasnęła.-wzruszyła ramionami.-Nic wielkiego.
 -W porządku.-kiwnęła blondynka.-Dzwonie do Nata.
 Dopiero gdy wyszła Mila nas spojrzała.
 -Co wy sobie do kurwy nędzy myśleliście?!-wściekła się.-Mogli was zabić!
 -Chcieliśmy...-chciałam się wytłumaczyć lecz mi przerwała.
 -Co?!Zabawić się?!Czy wy jesteście poważni?!Ktoś próbuje was zabić,a wy włóczycie się po klubach dla takich jak ja?!Czy wam już coś padło na mózg?!
 -Przestań w końcu na każdego krzyczeć,okey?-zaczęłam spokojnie,nie chcąc wszczynać kolejnej awantury.-Nie rozumiesz że nikomu to nie pomaga?!-mimo mojej woli podniosłam głos.-Musisz być taka?!Dlaczego traktujesz mnie jak ostatnią szmatę?!Co ja tobie zrobiłam?!
 Nic nie odpowiedziała tylko podgryzła wargę.Rzuciła się na kanapę i zakryła oczy ręką.
 -Możesz odpowiedzieć?!-krzyknęłam,czując że puściły mi nerwy.
 -Nie mam ochoty się z tobą kłócić.Nie chce cię zabić...Przynajmniej nie dzisiaj...
 -Dlaczego traktujesz mnie jak szmatę?!-wrzasnęłam jeszcze głośniej.-Odpowiedz teraz!
 -Bo nie wiesz co to cierpienie i ból.-odparła spokojnie,chyba tylko dlatego że bolała ją rana.-Że masz wszystko,a nie umiesz tego docenić. 
 -Umiem to docenić.-odparłam zdecydowanie.-Zawsze doceniałam. 
 -Dobra,koniec.-wstała z kanapy.-Jak Cara wróci,pokaże wam pokoje.Poszła na górę.pokonując schody z wielką trudnością.
 Na Care nie czekaliśmy długo.Ja i Niall dostaliśmy jeden pokój,Zayn,Liam i Louis drugi,a Harry i Mila trzeci.
 Na kolacje Cara zrobiła spaghetti i okazała się wspaniałą kucharką.Pożyczyła mi nawet ciuchy <KLIK>.
 -Sama tu mieszkasz?-spytałam popijając obiad herbatą.
 -To dom mojej przyjaciółki.-odparła.-Dała mi tu mieszkać. 
 -To miło z jej strony.-wtrącił Liam.
 -Nawet bardzo.Nie chce tu mieszkać,więc dom stał pusty.
 -Dlaczego?-dopytywał się Niall,trzymając mnie za rękę.
 Mila odsunęła się od stoły i poszła do salonu.To było podejrzane.
  -Coś się stało?-spytał Liam.
  -Gadajcie sobie.Muszę się przewietrzyć.-wyszła do ogrodu.
  -O co chodzi?-zapytałam patrząc na Care.-Jest jakaś taka za spokojna...Jak nigdy.
 -Skoro wam nie powiedziała,nie mogę tego zrobić.-westchnęła.-Choć uważam że powinna.
 Nagle usłyszeliśmy wrzask Mili.Od razu poderwałam się z miejsca,chciałam już pobiec gdy zatrzymała mnie blondynka.
 -Nie idź.Daj jej spokój.-poprosiła.


Mila...

Dlaczego to jest takie trudne?!Dlaczego nie umiem zapomnieć?!Pierdole wszystko!
 -Mila...-usłyszałam głos Harrego.Siedziałam na huśtawce już ponad 2 godziny.
 -Nie powinnaś siedzieć tu tak długo.-zauważył zdejmując kurtkę.Okrył mnie i usiadł obok.-To co zrobiłaś było głupie i cholernie niebezpieczne...-chciałam coś powiedzieć lecz mi przerwał.-Ale dziękuje.
 Nie wiedzieć czemu przytuliłam się do niego.To był odruch.Na początku był trochę zszokowany ale zaśmiał się i objął mnie. 
 -Wtedy powiedziałam za dużo.Nie powinnam.-mruknęłam.
 -Nie mówmy o tym.Nie teraz...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz