wtorek, 22 kwietnia 2014

29."Bardziej od pieniędzy, potrzebujesz miłości. Miłość to siła nabywcza szczęścia."

Niall...
Od kiedy zaręczyłem się z Sam, wszystko było cudowne. Sam wyszła ze szpitala, co prawda jeszcze obita i znów przerażona, ale żywa. Nawet Mila i Harry zdawali się być o wiele szczęśliwsi niż zwykle. Nareszcie wszystko było... idealnie.

 Dzień koncertu zbliżał się wielkimi krokami dlatego dziewczyny zaprosiły nas na kolacje abyśmy omówili wszystko jeszcze raz.Nie mogłem dopuścić do siebie myśli,że mógł bym stracić kogoś na kim mi zależy.Sam,Harrego,Zayna,Liama...Mile z resztą też.Ta dziewczyna działała mi na nery ale bez niej było by jakoś tak nudno.
 Przyjechaliśmy z chłopakami dwoma autami pod dom dziewczyn.Szczerze to był dom Cary ale,że się wyprowadziło po incydencie z Harrym,choć nie do końca wiedziałem dlaczego.Przecież to był jej dom.
  Zapukaliśmy do drzwi.Po chwili otworzyła je Sam ubrana w <KLIK>.Wyglądała pięknie.Jak zawsze.
 Pocałowałem ją w usta delikatnie po czym zaprosiła wszystkich do środka.W domu zapachniało jakimś ciastem.
 -Czyż byś zaczęła robić za cukiernika?-zaśmiał się Louis,zdejmując kurtkę.
 -Ja tylko pomagałam.-uśmiechnęła się.
  Ze schodów zbiegła Mila ubrana w <KLIK>Wyglądała na wycieńczoną jednak ze wszystkich sił starała się to ukryć.Przywitała się z nami i popędziła do kuchni.
 Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy się śmiać kiedy Mila przyniosła roladki z truskawkami.
 -Wyglądają wyśmienicie.-mruknął Liam,biorąc jedną.
 -I tak samo smakują.-powiedziałem z pełnymi ustami na co wszyscy zaczęli się śmiać.
 Sam usiadła obok mnie i złapała za rękę.Nastała minuta ciszy.Każdy wiedział po co tu przyszliśmy więc watro było już zaczynać.
  -Dobra.Więc...-zacząłem.
  -Na wstępie mówię,że nic wam nie będzie.-przerwała mi Mila.
 -Nie był bym tego taki pewny.-jęknął Zayn.-Sami mówiliście,że jest jednym z najlepszych.
 -Myślę,że znajdzie sposób żeby dostać się na scenę.-dodał Louis.
 -Miejmy nadzieję,że nie.
 Nagle rozległ się dzwonek do drzwi.
 -Spodziewacie się kogoś?-spytał.
 -Nie.-mruknęła brunetka.-Zostań tu.-dodała widząc jak Sam ruszyła się by pójść z nią.
 Nasłuchiwaliśmy jak otwiera drzwi i po chwili krzyczy.
 -Matko!
 Chcieliśmy się już ruszyć kiedy usłyszeliśmy dalszą konwersacje.
 -Nat,co tu robisz?
 -Przyszedłem do ciebie.
 -Nie mogę teraz.
 -Spotkamy się później,choć wolał bym z tobą pogadać teraz.
 -Dzisiaj o dziesiątej?
 -W porządku.Do zobaczenia.
 -Hej.-zatrzymał ją jeszcze na chwile,ponieważ chyba chciała zamknąć drzwi.-Kiepsko wyglądasz.Wszystko okey?
 -Tak.-odpowiedziała szybko.-O dziesiątej. 
 Po chwili wróciła do nas.
 -Katniss będzie was broniła.Ona przejęła stanowisko Howarda.-mówiła dalej jak gdyby nie było tu przed chwilą Nata.
 -Masz pewność,że nie współpracuje z Christianem?-zapytał Harry.
 -Tak mam.Nie zdradziła,ani nie zdradzi wiem to.W razie czego znam jej słaby punkt.-usiadła na kolana loczkowi.
 -Jaki?-dopytywałem się.
 -Ma córeczkę.Kto wie co może jej się stać.
 -Mila chyba nie chcesz...-zaprotestował Harry jednak brunetka przerwała mu.
 -Zrobię to co słuszne,żeby was chronić okey?A kto zdradzi zapłaci wysoką cenę.Nie ważne kto ucierpi.
 -Jesteś chora.-mruknął Liam.
 -Liam to gra.Zginiesz ty i twoi przyjaciele albo on.Zawsze jest o krok przed nami.Nie wiem dlaczego.Nie wiem jak on to robi.Jednak cały czas nas zaskakuje.
 Wszyscy pogrążyli się w swoich myślach.Chciałem zmienić temat na jakiś śmieszniejszy.Nie miałem zamiaru siedzieć tu i myśleć nad tym czego nie mogłem znieść.
 -Dlaczego nie jest?-zwróciłem się do Mili.
 -Nie jestem głodna.-odparła nonszalancko.

 Sam...

 Stałam w kuchni myjąc naczynia kiedy Harry przyniósł mi kolejną porcję talerzy.
 -Możemy chwile porozmawiać?-zapytałam wycierając ręce o ściereczkę.
 -Pewnie.Coś się stało?-oparł się o blat.
 -Chodzi o Mile.Nie je nic od dwóch dni.Zrobiła się jakaś drażliwa i cały czas śpi.Ledwo co wyciągnęłam ją z łózka.Nie chce mi nic powiedzieć...Może ty...mógł byś z niej coś wyciągnąć?
 -Jasne postaram się.-kiwnął głową.-Dzięki,że mi powiedziałaś.Wiesz gdzie teraz jest?
 -W swoim pokoju.

Harry...

 Zapukałem do pokoju jednak nikt mi nie odpowiedział.Ponowiłem czynność jednak nadal odpowiedziała mi cisza.Nacisnąłem klamkę i zdziwiłem się,że drzwi były otwarte. 
 Dziewczyna leżała na łóżku mając nogi przysunięte do klatki piersiowej.
  -Kochanie...-odgarnąłem jej włosy z twarzy.Zszokowało mnie to,że po jej policzkach leciały łzy.-Kochanie,co się stało?
  -Nic.-jęknęła. 
 -Przecież widzę.Nie musisz kłamać.
  -Mówię,że nic mi nie jest.
 -Ależ widzę,że tak.Martwię się.Powiedz o co chodzi.-głaskałem jej głowę jednak ona dalej nie chciała powiedzieć o co chodzi.
 -Coś z Nat'em nie tak?-zapytałem znowu.
 -Nie!-zaprzeczyła od razu.-Harry zostaw mnie samą proszę.
 -Ale...
 -Wyjdź stąd!-ryknęła uderzając w moją rękę tak mocno,że zapewne będę miał nazajutrz wielkiego sinika.
 

28.'..po drodze na pewno będzie niejedno wyzwanie, wiedz tylko jedno, przejdziemy przez to razem !..'

 Harry.

  Dziewczyna przez jakiś czas stała z grobową miną jednak po chwili powstrzymywała się od śmiechu.Odetchnąłem z ulgą.Matko gdyby okazało się,że była w ciąży...Tak na prawdę nie wiem co bym zrobił.
 -Harry.-wypuściła powietrze chcąc się uspokoić.-Zabezpieczam się lepiej niż nie jedna dziewczyna więc nie masz się o co martwić.
 -Przestraszyłaś mnie.-usiadłem na toalecie.
 -Wiem,że byś nie chciał.-dotknęła swojej zranionej wargi,po której leciało trochę krwi.Podszedłem do niej i złapałem za biodra.Popatrzyła się w moje oczy,kiedy zbliżyłem swoje usta do jej i scałowałem jej krew z wargi.
 -Chyba muszę częściej dostawać.Podoba mi się to.-zaśmiała się,wyciągając coś spod sukienki.
 Broń.
 -Skąd ją masz?-zapytałem.
 -No wiesz...Bałam się,że będziesz mnie wkurwiał.-uśmiechnęła się do mnie łobuzersko.-Żartuje.Ubezpieczałam się na wypadki takie jak ten.I się nie pomyliłam.
 -Co chcesz zrobić?
 Popatrzyła na mnie z nie dowierzaniem.Podniosłem ręce w celu kapitulacji.
 -Tylko masz być ostrożna.-pocałowałem ją delikatnie.
 -Zawsze jestem,Styles.A teraz mój świetny plan.


Sam.

Całe moje ciało było obolałe.Nie mogłam nawet wykrztusić z siebie słowa więc z moich ust wydobywały się ciche pojękiwania i piski.
 Kopał mnie.Uderzał.Traktował jak szmatę.
 Nie chciałam,żeby Niall to widział.
 Nagle rozległ się huk.Do pokoju wpadła Mila z Harrym.Ona celowała w Jai'a bronią.On rzucił na podłogę dwóch kolegów mojego byłego.
  -Puść ją.-syknęła Mila pewnie.Wiedziałam,że nie zawahała by się strzelić.
 -Hahahahaha.Wiedziałem,że łżesz.-zaśmiał się szyderczo brunet.-Jak rasowa suka.
 -A ty ciągle się nabierasz.Masz miękkie serduszko.Ja nigdy nie mówię prawdy.
 Nastała chwila ciszy kiedy Jai rzucił mną o podłogę.Jęknęłam czując ból w okolicach żeber.
  -Ale ja mam ochotę wpakować kulkę w twój parszywy łeb.-mruknęła Mila z uśmiechem na twarzy kiedy Niall brał mnie na ręce.Harry wyciągnął telefon by zadzwonić na policje.
 -Jesteście w naszym pokoju...-filozofował Jai.-Możemy powiedzieć,że się do nas włamaliście bo chcieliście nas okraść...Hmm...
 -Tak ciekawe komu uwierzą.-prychnął Niall.-Chłopakom z zespołu i jego dziewczynom czy gwałcicielowi.
 -Pragnę zauważyć,że jedna z ich dziewczyn ma nie złą kartotekę.
 Spojrzałam że mięśnie na twarzy brunetki napięły się i walczyła sama ze sobą by nie strzelić.
 -Mila...-jęknęłam ponieważ każde słowo przyprawiało moje ciało o niesamowity ból.-N-N-nierób tego.Nie daj mu satysfakcji.
 Jej rysy lekko złagodniały.Uf!Na szczęście.Inaczej mieli byśmy problem numer dwa brzmiący "Wyciągnąć Mile zza kratek:.
  Nagle czarnowłosemu zadzwonił telefon.
 -Nie waż się odbierać.-powiedziała brunetka patrząc się na niego.
 -To Christian.-uśmiechnął się triumfalnie i włączył na głośno mówiący.
 -Witajcie moje ptaszki.-zadźwięczał jego zadowolony głos.Mięśnie Nialla napięły się i przycisnęły do siebie mocnej.-Stwierdziłem,że możecie się trochę nudzić w Los Angeles więc poprosilem mojego dobrego przyjaciela o przysługę.-spojrzałam na Jai'a,który stał jak gdyby nigdy nic.-Mila skarbie tęsknie za tobą.Możesz opuścić broń.Nie zrobią wam już krzywdy.-dziewczyna nawet nie drgnęła.-Kochanie,zrób o co proszę.
 -Pierdol się.-warknęła wkurzona.Nie była zadowolona w sposób jaki do niej mówi.
 -Słońce nie chce żeby policja znalazła  przy tobie broń.
 -Jest legalna.Nie martw się bo wyłysiejesz z tego stresu.
 -Uwielbiam cię.-zaśmiał się szyderczo.-Mówiłem prawdę.Bardzo za tobą tęsknie.
 -Urażę cię kiedy powiem,że ja za tobą nie?
 -Bardzo.
 -Sorki.
 -Macie jeszcze trzy dni a później cała wasza siódemka umrze.
 Drgnęłam na te słowa.On nie mógł tego zrobić!Nie miał takiej władzy!Przecież była tam policja,ochroniarze którzy wiedzieli,że na nas poluje.Nie tknął by nas nawet.
 -My-mylisz się.-jęknęłam cicho.-Nie tkniesz nas.
 -Uwierz mam swoje sposoby,kochanie.Odezwę się jeszcze do was.
 Połączenie się urwało a Jai zrobił kilka kroków w moją stronę.Mila nawisnęła spust i oddała dwa strzały w jego pierś.
 Chłopak przewrócił się i upadł na ziemię kiedy do pokoju weszli policjanci.
 Ostatnie co pamiętam to obezwładnianie Mili i krzyk Harrego.
  Obudziłam się na czymś twardym a biel uderzyła w moje oczy każąc im się od razu zamknąć.Poczułam czyjąś rękę na swojej.
 -Sam.-głos Nialla łamał się ale starał się być silnym. -Sam,kochanie.
 -Gdzie...-zaczęłam ale ból w okolicy moich żeber był nie do wytrzymania.
 -W szpitalu.Jest już wszystko dobrze.Jesteś bezpieczna.
 -Co z Jai'em?
 -Na jego cholerne szczęście miał kamizelkę więc przeżył.-ścisnął mocniej zęby.Nie był z tego zadowolony tak samo jak ja.
 -Mila...
 -Siedzi w areszcie.
 -T-To wszystko przeze mnie.-po moich policzkach spłynęły łzy.Przed oczami miałam Milę siedzącą w pomarańczowym ubraniu za kratkami.
 -Hej.-przytulił mnie blondyn.-Ciii już nie płacz.Będzie dobrze.Harry składał swoje zeznania a Mila nikogo nie zastrzeliła.Będzie dobrze.
 -Nie wiem Niall.Tak bardzo się boję.
 -Ja też skarbie ja też. -nastała minuta ciszy po czym blondyn wyjął coś z tylnej kieszeni spodni.-Może to nie najlepszy moment na takie wyznania ale...Kocham Cię Sam i pragnę być z tobą na wieczność a nawet jeszcze dłużej.-w moich oczach stanęły łzy szczęścia kiedy zobaczyłam czerwone pudełeczko a po chwili <KLIK>.-Samanto Howards czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?
 Kiwnęłam głową i przytuliłam się do niego.Boże czy mogło być coś piękniejszego na świecie niż oświadczyny chłopaka,którego kochałam nad życie?!Nie sądzę.
 Pierścionek był idealny.Łzy ciekły mi po policzkach mimowolnie.
 -Gratulacje.-usłyszałam klaskanie a po chwili uśmiechniętą Mile.
 -Jezu!Myślałam,że cię przymknęli!-krzyknęłam podekscytowana ale po chwili pożałowałam.
 -Gdyby nie ten pan.-wskazała na Harrego który stał za nią z uśmiechem na twarzy.-Prawdopodobnie posłali by mnie za kraty.Ale to teraz nie ważne.-usiadła obok mnie i zobaczyła pierścionek.-Postarałeś się blondasku.
 -Miałem dobrego pomocnika.-wyszczerzył się w kierunku Loczka.
 -Kupowałeś pierścionek z Niallem i nie kupiłeś dla mnie?!-oburzyła się dziewczyna nie przestając się uśmiechać.
 -Przecież sama powiedziałaś,że nigdy nie będziesz wychodziła za mąż.
 -Dobry argument.-przyznała i zwróciła się do mnie.-To kiedy dzieci?No wiesz...Nie widziałam na korytarzu pielęgniarek także...
 -Mila!-oburzyłam się wiedząc co chce powiedzieć.Nagle po prostu wybiegła z pokoju do łazienki.Harry popędził za nią.
 -Pewnie znowu coś zjadła.-powiedziałam.-Ma bardzo...łagodny żołądek.
 -Zniszczony przez alkochol.
  -To też,kochanie.-powiedziałam kiedy złączył nasze usta w długim i namiętnym pocałunku.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

27.Nie daj się zaskoczyć zaskoczeniu. Ty je zaskocz.

Mila

 Stałam przed lustrem nadal nie wierząc,że to robię.Wyglądałam jak jakaś lafirynda spod latarni.<KLIK>.Matko święta co ta dziewczyna ze mną robiła?Dodatkowo zamówiła fryzjerkę!<KLIK>.Jezus...
 -Wyglądasz...imponująco.-zaśmiał się Harry.
 -Nawet jak bym chciała to nie mogę tobie...
 -Zrobić dobrze?Poczekaj słońce do wieczora.-podszedł do mnie i mocno przytulił do siebie.
 -Już mamy wieczór idioto.-zauważyłam.
 -Poczekaj do tego późniejszego wieczoru.-zaśmiałam się i podeszłam do drzwi.-Idziesz?-rzuciłam w jego kierunku gdyż nadal stał w tym samym miejscu.
 -Ale tak fajnie widać twój tyłek w tej kiecce.Chyba będę zazdrosny.-zwilżył usta językiem.
 Popatrzyłam się w jego zielone,przenikające mnie tęczówki i uśmiechnęłam się widząc w nich iskrę pożądania.
 -To będziesz cały czas stał za mną.-wyciągnęłam rękę w jego kierunku,którą po chwili złapał i razem wyszliśmy na korytarz gdzie czekali na nas Sam <KLIK> i Niall.
 W sali bankietowej zebrał się już tłum ludzi.
 -Kosztowanie wina?-podniosłam brew.-Wiesz,że go nienawidzę.
 -Serio?Sorry ale jakoś nie zauważyłam.Prawie codziennie żłopiesz wszystko co wpadnie ci do ręki.Nawet wino.-zauważyła Sam.
 -Jestem wtedy zdenerwowana.-tłumaczyłam się,kiedy Harry lekko  podniósł mnie do góry pomagając zejść ze schodka.
 -Możesz zawsze do mnie zadzwonić.-uśmiechnął się zadziornie Loczek. 
 Zaczęliśmy powoli próbować każdego po trochu.Nie smakowało mi ani jedno z nich.Były jakieś takie dziwne w smaku. 
 -Pójdę do łazienki.-powiedziała nagle Sam kierując się w stronę toalet.Zostałam z chłopakami sama.
 -Mila?-usłyszałam głos Nialla.
 -Kim jest Jai?-zakrztusiłam się winem kiedy mnie o to spytał.
 Wiedziałam o wszystkim co zrobił jej ten bydlak jednak nie mogłam wtedy interweniować.Zaślepiał mnie gniew to dziewczyny i to przez niego Jai zrobił jej krzywdę.
 -To jej były.-odparłam szybko.
 -Iiii?-dopytywał się blondyn.
 -Powiedzmy,że należy do mężczyzn dla których w związku on jest Panem a kobieta Uległą.
 -Chcesz powiedzieć,że...-otworzył szeroko oczy.
 -Sam teoretycznie była dziewicą jednak tak na prawdę on ją zgwałcił.Nie wiem ile razy...Była z nim jakieś pół roku.-wytłumaczyłam.
 Oboje stali jak wryci i przetwarzali informacje jakie im podałam.
 -Narry,bufor time.-pociągnęłam łyk wina,rozbawiona ich minami.
 -Przeklęty sukinsyn.-mruknął w końcu Niall rozwścieczony. 
 -Spokojnie blondasku.-uśmiechnęłam się.-Siedział swoje a to,że go spotkaliśmy to zwykły...przypadek.
 -Obyś miała racje.-odparł zamyślony.
 Staliśmy przez kilka minut w ciszy jaka panowała w naszym towarzystkie
 -Sam coś długo nie wraca.-powiedziałam idąc w kierunku łazienki.
 Napięłam swoje wszystkie mięśnie kiedy zobaczyłam co dzieje się w holu.
 Czterech chłopaków razem z Jaiem stało przy Sam,z uśmiechem na twarzy.Jak ja się cieszyłam,że ta sukienka ma rozcięcie przy boku. 
 Sam miała czerwony policzek,prawdopodobnie od uderzenia Jaia.
 -Chyba naprawdę chcesz wpakować się do grobu.-zaśmiałam się oparta o szklane okno.-Chętnie ci w tym pomogę.
 -Skarbie,tak właśnie liczyłem,że się zjawisz.Przygotowałem dla ciebie coś specjalnego.-odwrócił się w moją stronę z bananem na twarzy.
 -Nigdy mnie nie umiałeś rozczarować.-odwzajemniłam uśmiech,kiedy poczułam za sobą jakieś szelesty.
 W mgnieniu oka odwróciłam się i dałam w twarz.Kojarzyłam go skądś <KLIK>.Kiedy jego koledzy stwierdzili,że ma ze mną problem,pomogło mu dwóch innych.
 Gdyby nie ta cholerna sukienka sprała bym im tyłki.
 Czarnowłosy chłopak z kolczykiem w wardze trzymał moje ręce uniemożliwiając mi wyswobodzenie się z jego uścisku.Po chwili rozległy się krzyki Nialla i Harrego.Zostali przyprowadzeni przez kolejnych dwóch.
 -Widzisz,skarbie?-Jai zwrócił się do cicho łkającej Sam.-Nikt cię już nie obroni.-chciał dotknąć jej policzka jednak Niall krzyknął.
 -Tknij ją tylko a pożałujesz!
 Jai dał znak swojemu wolnemu koledze,który wymierzył mocny cios w brzuch blondyna.
 -Hej!-oburzyłam się.-Myślałam,że nie bije się bezbronnych. 
 -To twoje zasrane zasady!-odkrzyknął wyprowadzony z równowagi.
 -Ja przynajmniej je mam.
 Rzucił Sam o ziemię i podszedł do mnie.
 -Wiedziałem,że będziesz zadziorna.-pogłaskał mnie po policzku na co Harry zareagował mocnym szarpnięciem.Dałam mu znać,że sobie poradzę.-Lubie cię taką.-jego wzrok spoczął na moich ustach.-Ciekawe...Pociągacie mnie obie...Tyle,że ty..nigdy nie krzyczałaś.
 -Słucham?-pisnęła nieśmiało Sam.
 -Nie tylko ciebie zaliczył.-westchnęłam przypominając sobie jego usta...uh!Fuj!
 -Przynajmniej ty nie darłaś się ani nie płakałaś.
 -Sukinsyn.-mruknęłam pod nosem chcąc dać mu w twarz.
 -Co powiedziałaś?!-wkurzył się.
 -Sukinsyn.-powtórzyłam patrząc mu w oczy z satysfakcją.
 -Chyba musimy się przenieść do pokoju.-zarządził.-Dostaniesz to na co zasługujesz,suko.
  Wziął przerażoną Sam i chłopaków po czym poszliśmy do windy.
 Hol był opustoszały przez trwający bankiet.Cholera było niedobrze.Bardzo niedobrze.
 Jai był psychiczny i każdy to wiedział.Kiedy wpakowali nas do dwóch osobnych wind powiedziałam do swojego "ochroniarza".
 -Jesteś Dominic,prawda?-zapytałam.Drgnął lekko ale nie odpowiedział.-Wiem,że mnie pamiętasz.Pracowałeś dla Christiana.-wymówienie jego imienia przyprawiło mnie o zawrót głowy.
 -I co z tego?-odezwał się w końcu,chłodno jak zimowy poranek.
 -Co się stało,że nie jesteś przy nim?
 -A kto ci powiedział,że nie.-syknął.-Czeka na was w Londynie.
 Zesztywniałam kiedy pociągnął moje ręce jeszcze mocnej do tyłu.
 -Delikatniej.-syknęłam z bólu.
 Wypchnął mnie z windy i powlókł do pokoju na osiemnastym piętrze.Na nim również nikogo nie było.Mój wzrok spoczął na Sam,którą Jai prowadził na początku. Miała przerażoną minę a jej strach czułam jak gdyby stała obok.Wtedy pomyślałam pierwszy raz w życiu."Biedna Sam".
 Wepchnięto albo wręcz wrzucono do pokoju i zamknięto na klucz a przy drzwiach stanęło dwóch chłopaków. 
 -Ich możecie puścić.-wskazał na Nialla i Harrego.-Nie radzę wam się ruszać.Nie chcecie chyba,żeby coś stało się waszym dziewczynom.
 Harry miał zaciśniętą szczękę kiedy przypinano mnie kajdankami do ramy łóżka.
 Poczułam się słabo i niedobrze.
 -Włącz klimatyzacje.-jęknęłam w stronę Jaia.-Strasznie tu duszno.
 -Mam cię w dupie.
 -Chcesz,żebym się zrzygała na to łózko.-oddychałam głęboko jednak nie przechodziło mi wcale.
 Dominic podszedł do pilota i zrobił to o co poprosiłam.
 -Jeden normalny.-westchnęłam.
 -Dobra koniec tego.-spojrzał na Sam,leżącą na podłodze.Kopnął ją raz w brzuch na co Niall chciał się na niego rzucić.Karą za nieposłuszeństwo był kolejny cios wymierzony w jej stronę.
 -Ty przeklęta suko!-krzyczał.-Gniłem przez dwa lata w pierdlu a ty się puszczałaś z innymi!Ciekawe ilu cię skosztowało?!
 Na twarzy Sam pojawił się grymas,że taki temat porusza właśnie Jai.
 -Nie mów tak do niej!-oburzył się Niall,trzymany przez jednego z chłopaków.
 -Będę do niej mówił jak mi się żywnie podoba.-dał jej w drugi policzek.-Suko dzisiaj będą na ciebie patrzyli jak obrywasz za całe dwa lata!
 -Ummm...przepraszam.-wtrąciłam cicho.Wzrok Jaia spoczął na mnie.-Muszę siusiu. 
 -Nie ze mną takie gierki,Tayne.-warknął.
 -Chcesz żebym zeszcza...-zaczęłam ale uderzył mnie w twarz,tak,że poczułam rdzawy smak w swoich ustach.
 -Możesz wiedzieć,że ci za to oddam.-uśmiechnęłam się.
 -Sean odczep ją.-rozkazał Jai.
 Brunet podszedł do mnie i wsadził kluczyk do zamka. 
 -Dziękuje.-wstałam jednak zachwiałam się.-Harry pomożesz mi?Kiepsko się czuje. 
 -Nie opowiadaj tu bajeczek.-wtrącił się Jai.-Oboje wiemy,że kłamiesz.
 Szczerze to mówiłam prawdę.Czułam się okropnie.
 -Jestem w ciąży.-powiedziałam a w pokoju nastała cisza.Każdy patrzył się na mnie nie dowierzając.Oczy Harrego były szeroko otwarte.
 -Pomożesz mi skarbie?-spytałam po raz drugi.
 Chłopak objął mnie w pasie i pomógł wejść do łazienki.Oparłam się o zlew i spojrzałam na bruneta.
 -Jesteś w ciąży?-spytał ze strachem w oczach.

CDN

26.Guche i nie­czułe groźby biorą z nas przykład.

 Sam 

 Nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam!Pobiegłam szybko do pokoju tak szybko jak to było możliwe.Kiedy z entuzjazmem zamknęłam drzwi Niall poderwał się z łóżka.
 -Co się stało?-spytał zaskoczony moim humorem.
 -Poszłam do Mili i Harrego bo ich nie widziałam od rana i zgadnij co widziałam!-zaśmiałam się tańcząc z radości.-Byli nadzy!W łóżku!
 -Czekaj chwila.-zatrzymał mnie,łapiąc za ramiona.-Chcesz powiedzieć,że oni...
 -Kochali się ze sobą!-wykrzyknęłam uradowana.-Jestem lepsza niż swatka!
 -Nasze dzieci cię zabiją jeżeli będziesz im tak robiła.
 -Będą mi za to dziękować.Będę zajebistą matką!-oburzyłam się po czym doszło do mnie to co powiedział.-Chcesz mieć ze mną dzieci?-zapytałam już spokojniej patrząc w jego niebieskie tęczówki.
  -Oczywiście że tak. - odparł uśmiechając się. -Chce z tobą mieszkać, mieć dzieci, zestarzeć się. Tylko z tobą. - powiedział całując mnie w czoło.
-Kocham cię. - mruknęłam.
-Ja ciebie też. - zaśmiał się podrywając mnie do góry i kierując się w stronę łóżka.
-No chyba nie. - zaprzeczyłam.
-Cicho bądź. - odparł i rzucił mnie na łóżko. W tym samym momencie drzwi od naszego pokoju otworzyły się i weszli do niego Mila i Harry
.
 -Chyba przyszliśmy w złym momencie.-powiedział brunet na którego policzkach pojawił się lekki rumieniec jednak po tonie jego głosu stwierdziłam,że był rozbawiony.
 -Poczekaj możemy zostać jeszcze przez chwilę?-zapytała Mila chłopaka po czym dodała patrząc na nas.-Nie wzięłam pornoli z domu.
 -Robię to co ty.-odgryzłam się wstając z łóżka.
 -Idziecie z nami na plaże?-zapytał Loczek obejmując moją siostrę za biodra.Jego ręka było stosunkowo za nisko.Niall nigdy nie obmacywał by mnie przez cały czas!
 -A będziecie się całować?-zapytałam a po chwili poczułam wzrok wszystkich na sobie.-No co?Chce uwiecznić dzień w którym jesteście razem.
 -Jezu.-pokręcił głową Niall z niedowierzaniem.Uderzyłam go łokciem w brzuch,żeby siedział cicho. 
 -Mogę zaproponować zakupy?-zapytała Mila.Tym razem wzrok wszystkich spoczął na niej.-No co?-dodała.
 -Czy z tobą wszystko w porządku?-spytałam nie dowierzając.-Harry...nie uderzyła się za mocno w głowę w nocy...czy coś. 
 -Nie,po prostu nie mam ciuchów a te już mi się znudziły.-westchnęła.-Poza tym...czy ty byłaś w naszym pokoju?
 -Chciałam sprawdzić czy się nie pozabijaliście na wzajem...albo zarż...-urwałam kiedy przypomniałam sobie co powiedziała mi dziewczyna w samolocie.Domyśliła się co chce powiedzieć i zesztywniała.
 -No to zakupy! - poderwał się Niall z łóżka poprawiając koszulkę.
-Pójdę się przebrać. - warknęła Mila, a za nią udał się Harry.
-Czasem przesadzasz. - powiedział Niall patrząc się na mnie z wściekłością.
-Chciałam dob... - jęknęłam
-Tym razem ci nie wyszło. - popatrzył się na mnie z odrazą i poszedł do łazienki.
Cholera... Nie chciałam żeby tak wyszło. Powinnam delikatniej dobierać słowa. Ale liczy się fakt że Mila i Harry się pogodzili! Ucieszona tym faktem spakowałam potrzebne rzeczy do torebki i wyszłam na korytarz. Po tym wyszedł Niall, jeszcze na mnie zły. Zaraz po nim Mila i Harry, szczęśliwi, jak nigdy dotąd.
-Kto prowadzi? - spytała Mila.
-Ja. - odrzekł szybko Harry.
Popędziliśmy na dół i od razu zajęliśmy miejsca w samochodzie. Harry prowadził, Mila siedziała przy nim, a ja i Niall musieliśmy siedzieć z tyłu.
Po pięciu minutach jazdy Niall szepnął
-Kurwa, nie umiem być na ciebie zły. - po czym delikatnie mnie pocałował.
-Znów zaczynacie? - spytała Mila patrząc się nas. -Mogę to nagrać. Sekstaśma z jednym z 1D. Wow, to zrobi furrorę. - warknęła.
-Ja mogłam nagrać was.

 -Miała byś co oglądać.-zaśmiała się brunetka,podgryzając dolną wargę a przy tym patrząc na twarz Harrego.
Nie mogłam się na nich napatrzeć.Pierwszy raz w życiu zachowywali się jak...para.Normalna para.
 Podjechaliśmy pod The Water Garden i zaparkowaliśmy samochód na parkingu podziemnym.
 -Dobra to gdzie najpierw?-zapytałam patrząc na ilość sklepów w tym centrum.
 Chłopaki popatrzyli po sobie na co Mila szybko powiedziała.
  -Nie,nie kupujemy bielizny.
Popatrzyłam się pytająco na Nialla.On i takie pomysły?Co mu się ostatnio stało?
  -Lubię cię w niej oglądać.-Harry przytulił Mile od tyłu.Wyglądali naprawdę słodko.
  -Nie.-odparła stanowczo.
  Już po pierwszym sklepie wyszłyśmy z mega wielką ilością toreb.(kupiłam sobie <KLIK>,<KLIK>,<KLIK>,<KLIK> a Mila <KLIK>,<KLIK>,<KLIK>,<KLIK>)
 -Wiecie,że w hotelu dzisiaj urządzają jakiś bankiet?-zapytałam kiedy przypomniała mi się ulotka na drzwiach kiedy wychodziliśmy z budynku.

 -Czyli chcesz żebyśmy tam poszli?-spytał Niall.
 -Tak tylko...-spojrzałam na Mile.-Obowiązuje strój wieczorowy.
 -Nie ma mowy.-odparła szybko i zdecydowanie.-Nigdy wiecej.-przypomniałam sobie jak na gali została zaatakowana.Szybko odrzuciłam widok jej zakrwawionej nogi z głowy.
 -Proszę.-piszczałam jak małe dziecko.-Bądź moją siostrą i pójdź ze mną przymierzyć sukienki.
 -Nie.
 -Proszę.-nie odpuszczałam widząc jak powoli gniew ulatnia się z jej ciała.
 -No dobrze, już dobrze. - jęknęła, po czym  pociągnęłam ją do najbliższego sklepu. Chwyciłam kilka sukienek, pasujących do figury Mili.
-Przymierzasz to. - powiedziałam władczo rzucając w nią kilkunastoma sukienkami gdy chłopaki weszli do sklepu.
-Naprawdę ona to przymierza? - prychnął Harry.
-Tak. - jęknęła.
-Pomóc ci? - Spytał Harry uśmiechając się.
-Sama sobie dam radę. - pocałowała go.
-A ja tob.. - zaczął Niall.
-Nie. - urwałam mu sucho i poszłam szukać sukienek dla siebie.

 Byłam w swoim żywiole kiedy wchodziłam do przymierzalni.Nareszcie Mila zachowywała się jak normalna dziewczyna,nie zabójczyni oraz jak...siostra.Moja siostra.Ten fakt tak mnie ucieszył,że z entuzjazmem zrzuciłam z siebie ubranie.
 -Cholera.-usłyszałam głos Mili z kabiny obok.
 -Ubrałaś się?-spytałam.
 -Tak.-jęknęła.-Nie każ mi wychodzić.
 Założyłam swoją sukienkę <KLIK> i wyszłam z przebieralni.Niall uśmiechnął się na mój widok i dodał:
 -Wyglądasz olśniewająco.Jak zawsze.
 -Dzięki skarbie.Mila pokaż się.
 Brunetka wyszła z przebieralni <KLIK> z kwaśną miną.Wyglądała ślicznie jednak Harry prasnął śmiechem.
 -Strzał w dziesiątkę Sam.-powiedział.-Wystarczy tylko pociągnąć za suwak i...
 -Uważaj żebym to ja za coś cię nie pociągnęła.-warknęła.  
-Mila wyglądasz pięknie! - krzyknęłam uradowana. -przymierzaj następne. -Rozkazałam.
Po tym znów obie schowałyśmy się w przymierzalni i podobnie jak przedtem znów się wynurzyłyśmy. otrzymałyśmy dużo komplementów od chłopaków, ale oni widząc do czego to zmierza krzyknęli:
-No to bierzemy te.
Zgodziłam się i wyciągnięta przez Nialla siłą ze sklepu zostałam zaciągnięta do kawiarni.

  Usiedliśmy przy stoliku,rozbawieni sytuacją w sklepie.Harry jeszcze pomagał Mili się ubrać co wiedziałam jak się skończy. 
 -Late?-spytał Niall nagle.
 -Z mlekiem,poproszę.-wyszczerzyłam się słodko dostając soczystego buziaka.
 Odprowadziłam wzrokiem Nialla kiedy poczułam na swoim ramieniu czyjąś rękę.
 -Sam,to na prawdę ty?-wzdrygnęłam się słysząc ten specyficzny dla mnie głos.Stare emocje odżyły na nowo.
 -Jai?-jęknęłam cicho,łamiącym się głosem.-Co..Co tu robisz?
 Spojrzałam na chłopaka <KLIK>.Byłam przerażona a moje ciało miało zamiar uciec.Tak bardzo chciałam żeby Niall wrócił w tej chwili.
 -Mieszkam tu.-zaśmiał się.-Wyładniałaś,skarbie.
 -Um...mam chłopaka...także.
 -Tęskniłem za tobą wiesz.Całymi dniami o tobie myślałem.
-Ale... Ja mam chłopaka już. - Jęknęłam cicho.
-Szybko się pocieszyłaś. - warknął, a ja modliłam się w duchu żeby Niall wrócił.
-Możemy spróbować jeszcze raz, skarbie. - powiedział władczym tonem.
-Ja nie chce.
-Słucham? - zapytał ze śmiechem.
-Ja NIE chce. - powiedziałam z naciskiem, po czym zobaczyłam jego rękę lecącą w kierunku mojej twarzy. Pisnęłam, ale w ostatniej chwili oprzytomniał.
-Chyba nie chce powtarzać starych wydarzeń. - warknął agresywnie. Stare uczucia wróciły. W tym momencie zmarnowałam wszystko. Lata u psychologa, wsparcie, otrząśnięcie się po gwałcie. Znów byłam przestraszoną dziewczynką.
W pewnym momencie usłyszałam głos Nialla. Zobaczył gdy chłopak trzymał rękę przy mojej twarzy.
-Masz jakiś problem?! - spytał agresywnie.
-To on? - parsknął Jai, a moje oczy przepełniły się łzami.

-Odpieprz się od niej.-warknął Niall.
-Wolał bym ją pieprzyć.-zaśmiał się gardłowo Jai. 
 Blondyn nie wytrzymał i wymierzył mu prawy sierpowy w szczękę.Jai tylko ścisnął swoje pięści gotowy na oddanie cioosu.
 -Przestańcie.-pisnęłam gdy zaczęli się okładać pięściami.
 -Hej,hej!-krzyknęła Mila,trzymając dłonie na torsie Nialla.-Spokojnie.-mówiła do blondyna i przerzuciła spojrzenie na Jaia.
 -Mila.-uśmiechnął się zadziornie.-Tyle czasu a ty nadal się nie zmieniasz.
 -Spierdalaj stąd,Jai.-warknęła stając twarzą w twarz z chłopakiem.-Albo sami sobie porozmawiamy. 
 -Chętnie.-zachichotał. 
 Dopiero wtedy oberwał z kolana prosto w brzuch.Ludzie znów zaczęli się na nas gapić jak na jakiś debili.
 Twarz Jeia wyrażała tylko ból ale po chwili zobaczyłam coś jeszcze.Rozbawienie.
-Nadal zadziorna.-dodał sztucznie się uśmiechając.
-Odpierdol się i od Sam i od Nialla.Rozumiesz?!-uderzyła go tak mocno,że chłopak wylądował na podłodze,skomląc.
 -Jeszcze się policzę z waszą dwójką.
 

niedziela, 20 kwietnia 2014

25.'Pozwól naprawić mi to, co we mnie zepsute, a będę Twoja, kiedy tylko pokonam smutek'

Harry

  Hotel był fenomenalny <KLIK>,tak samo jak nasze pokoje (Sam)<KLIK> (Mój)<KLIK>,<KLIK>.Był tylko jeden tyci,tyci problem.
 Mila.
 Dostaliśmy pokój razem co na pewno załatwiła Sam,chcąc żebyśmy się pogodzili.Nie miałem najmniejszego zamiaru jej posłuchać i ulec a kłótnie z dziewczyną każdego dnia psuły mi wyjazd.Kłóciliśmy się dosłownie o wszystko i czasami o mało nie dochodziło do rękoczynów.
 -Kurwa,sprzątaj za sobą te gacie bo nie mam zamiaru być twoją sprzątaczką!-krzyknęła Mila,kopiąc moje czarne bokserki.
 -To nie sprzątaj,Boże co to za problem?!-odkrzyknąłem zdenerwowany tym,że znowu zaczyna.
 -Nie będę mieszkała z tobą w jednym pokoju i wiecznym syfie! 
 -To już twój problem nie mój!
 -Pieprz się!Mam Cię dość!
 -Ale suchy seks byś chciała.-skrzyżowałem ręce na piersi.-A nie przepraszam.-dodałem widząc jej morderczy wzrok.-Wolała byś brutalny.Taki jak dla rasowej suki.
 Mięśnie jej twarzy mówiły,że przegiąłem.Szczerze to byłem z siebie zadowolony,bo widok jej miny był bezcenny.
 Kiedy przez chwile stała z zaciśniętymi pięściami,zacząłem się jej powoli bać.
 W pewnym momencie po prostu się na mnie rzuciła,łapiąc i wbijając swoje paznokcie w moja szyje.
 Przewróciliśmy się na ziemię,po czym Mila zaczęła mnie dusić.Próbowałem ją z siebie zrzucić,jednak bezskutecznie.
 -Mila.-jęczałem wiedząc jak powoli brakuje mi powietrza.Nie słuchała.Nigdy nie widziałem żeby była aż tak wkurzona. 
 -Przepraszam.-dodałem tracąc przytomność.Nie wiedzieć czemu uwolniła uścisk a ja kilka razy odkasłałem.Teraz miałem już pewność,że Mila była psychiczna i potrafiła kogoś zabić bez zastanowienia.
 Nawet mnie.
 -Chuj.-mruknęła pod nosem patrząc się na mnie z góry.Chciała już kopnąć mnie w brzuch jednak się powstrzymała kiedy spojrzałem jej w oczy.W jednej chwili widziałem w nich gniew ale w drugiej...Nie wiem sam.Miłość?Ale to było śmieszne.Mila nie kochała nikogo poza sobą.
 Po tym wszystkim po prostu wyszła z pokoju,trzaskając drzwiami. 
 Westchnąłem i postanowiłem iść na basen.Nadal miałem problem z oddychaniem ale z każdą chwilą było mi coraz lepiej. 
 Cholerna sucz.

 Sam

  Od tak dawna marzyłam,żeby zobaczyć LA i w końcu moje marzenia się spełniły.Chodziłam z Niallem po sklepach i plażach,rozmawiając o wszystkim i o niczym.
  -Kochanie możesz trochę zwolnić.Ledwo co za tobą nadążam.-jęknął Niall kiedy szliśmy pod Grauman's Chinese Theatre.Budowla była imponująca.
 -Ani Mila ani Harry nie odbierają telefonów.Coś musi być nie tak.-odparła drżącym głosem.
 -Sama wpakowałaś ich do jednego pokoju.
 -Ale myślałam,że w nocy Harry przeleci Mile i będzie wszystko jak dawniej a tu jest coraz gorzej.
 -Nie możesz zmusić ich do tego,żeby się kochali jak my.
 -Oni się kochają jeszcze mocniej niż my,ale nie chcą się do tego przyznać.
 -Mila nie potrafi kochać.
 -Mylisz się.Ma więcej uczuć niż my wszyscy razem wzięci.-oburzyłam się jego bezuczuciowym tonie.
 Oboje nie wiedzieli dlaczego Mila taka jest a ja ją doskonale rozumiałam.To co przeszła zmieniło ją na dobre ale pod tą powłoką kryła się przerażona dziewczyna i miałam zamiar pomóc jej się wydostać.
  -Na jakiej podstawie tak sądzisz?-z zamyśleń wyrwało mnie kolejnie pytanie Nialla.Dobrze wiedziałam,że Mila mało go obchodziła po tym jak widział jej wybuchy oraz jej ton rozmowy ze mną.
 Westchnęłam i powiedziałam mu to co wyrzuciła z siebie Mila,kiedy byłyśmy w samolocie.Słuchał uważnie i z widocznym zainteresowaniem.
 -Myślisz,że mówiła prawdę?-zapytał tylko.
 -Tak mówiła.-przytaknęłam przypominając sobie słone łzy spływające po jej policzkach,że aż samej zachciało mi się płakać.

 Harry

 Siedziałem w jacuzzi.relaksując się po ciekawym starciu z brunetką w pokoju.Dobra przyznaje.Trochę przesadziłem ale należało jej się.Tak właśnie o niej myślałem.Pieprzyła się ze mną tylko dlatego,że ojciec jej kazał.Uh,że ja musiałem być taki głupi i oddałem jej się bez opamiętania!
 Nagle poczułem,że ktoś do mnie dołącza.
 Otworzyłem oczy i zobaczyłem <KLIK>.
 -Harry Styles,prawda?-zapytała,uśmiechając się ciepło. 
 -Tak.-mruknąłem.
 -Mogę?
 Stwierdziłem,że towarzystwo mi nie zaszkodzi.
 Bardzo miło się z nią rozmawiało i w niczym nie przypominała Mili.Była miła,słodka i pełna energii.Uroczo się śmiała i zarzucała włosami,co bardzo mi się podobało.Jednak coś mnie od niej odciągało.
 Świadomość.
 Świadomość,że nie jest nią.
 Milą.
 -Może chcesz pójść do mnie?-zapytała nagle.
 -Wole pójść do mnie.-uśmiechnąłem się,kiedy wychodziliśmy z basenu.
 Poszliśmy pod mój pokój i gdy upewniłem się,że jej nie ma wpuściłem do środka Kendall. 
 -Chcesz się czegoś napić?-spytałem przyjaźnie.
 -Zaskocz mnie.-uśmiechnęła się.
 -Mogę zaskoczyć się na wiele sposobów.-odwzajemniłem uśmiech.
 Dziewczyna jak lwica podeszła do mnie i zaczęła całować.Byłem trochę zszokowany ale odpowiedziałem na pocałunek.Po chwili stała się bardziej zachłanna i pchnęła mnie na łózko.
 Czułem jej dłonie na moim nagim torsie jednak coś mi nie pasowało.
 -Rozluźnij się.-powiedziała złączjąc nasze usta w pocałunku. 
 Nagle usłyszałem jak drzwi się otwierają.
 -Cholera.-pomyślałam.
 -No,no,no.-mruknęła Mila krzyżując swoje ręce na piersi i opierając się o drzwi.-Jest lepiej niż przypuszczałam.
 -Harry...Kim ona jest?-spojrzała na mnie Kendall po czym przeniosła wzrok na rozwścieczoną Mile.Choć próbowała to ukryć,wiedziałem kiedy jest bliska bycia w furii.
 -To moja...emmm...-szukałem dobrego słowa,żeby powiedzieć kim dla mnie jest.
 -Zmora,która sprała mu dzisiaj dupę.-wtrąciła.-I zrobię to samo z twoją śliczną twarzyczką niemowlaka jeżeli nie zabierzesz tyłka z tego pokoju.
 -Nigdzie się nie wybieram.-odparła stanowczo nadal na mnie siedząc.
 Mila uśmiechnęła się pod nosem i powoli podeszła w naszą stronę.Modliłem się w duchu,żeby tylko jej nie zabiła.
 Złapała ją za włosy i wręcz wywaliła za drzwi,mówiąc przy tym.
 -Niech jeszcze raz zobaczę tu twoją dupę a umrzesz skamlając moje imię.
 Zamknęła drzwi kiedy brunetka leżała na ziemi i przez chwile stała do mnie tyłem.Oddychała szybko,próbując się uspokoić.Wiedziałem,że jest bliska furii w jakiej nienawidziłem jej widzieć.
 -Mila.-zacząłem pierwszy,podchodząc do niej wolno.
 -Ani kroku dalej bo rozpierdolę tą twoją mordę.-warknęła ostro. 
 Nie posłuchałem się jej.Nie mogłem.Nie wiedziałem dlaczego.Przecież jej nienawidziłem,ale w głębi duchy pragnąłem,żeby jej dotknąć.Poczuć jej miękką skórę pod swoimi palcami.Usłyszeć jej jęczenie,kiedy się kochaliśmy.
 -Mówiłam,żebyś się odsunął!-zamachnęła się i uderzyła mnie w twarz.
 Poczułem w ustach rdzawy smak krwi. 
 Przełknąłem ślinę i zrobiłem jeszcze krok w jej stronę.W jej oczach zobaczyłem coś czego nie widziałem nigdy przedtem.
 Ból.
 -Co czujesz Mila?-spytałem ostrożnie.
 -A co cię to kurwa obchodzi?!-krzyknęła,biorąc zamach jednak odpowiednio przyblokowałem jej nadgarstki.Chciała się wyrwać więc przycisnąłem ją do drzwi.Nie miała jak ani gdzie uciec.Była zdana na mnie.
 -Obchodzi.-powiedziałem prawie szeptem,kiedy wpatrywała się z nienawiścią w moje usta.Oddychała szybko tak,że jej klatka piersiowa dotykała mojego torsu.
 -Powiedz mi co czujesz.-nalegałem starając się,żeby mój głos był spokojny.

 Mila.

 Patrzyłam na jego zielone tęczówki mając ochotę wyrwać się i uciekać jak najdalej od niego.Jego oczy wwiercały się w moje próbując dać mi poczucie bezpieczeństwa.Na darmo.
 -Gówno cię to obchodzi,Styles.-syknęłam przez zaciśnięte zęby.
 Nie miałam zamiaru się go słuchać.Nie był ani moją matką ani ojcem.
 -Powiedz mi albo cię do tego zmuszę.-powiedział z większą złością.
 -Spróbuj.-zaśmiałam się mu w twarz.
 Złapał mnie za biodra i przerzucił przez ramię.Nie podobało mi się to więc kopałam go i biłam rękoma,krzycząc żeby mnie zostawił.
 Wziął coś z komody i położył mnie na łóżku,przyciskając mnie swoim ciałem i wiążąc mi ręce.
 -No teraz się nie ruszysz.-stwierdził patrząc na mnie z góry.
 -Czujesz się teraz męsko?-zakpiłam.
 -Bardzo.-odparł,nawilżając swoje malinowe usta językiem.-A więc odpowiedz na moje pytanie.
 Podszedł do barku i nalał sobie szampana.Nie odpowiedziałam tylko swój wzrok wlepiłam w sufit,który teraz wydawał mi się niezwykle interesujący.
 -Mila chce ci pomóc.-położył się obok mnie i podparł się na łokciu.
 Uciekałam od jego hipnotyzującego wzroku jednak złapał mój podbródek i powiedział.
 -Popatrz na mnie.
 Nie miałam zamiaru jednak musiałam.Cholera czy tak trudno było mi to powiedzieć?
 -Czuje złość,gniew ale przede wszystkim ból.-warknęłam czując jak wszystkie te emocje znów zaczynają buzować w moim ciele.-Pocałowałam Nata tylko raz kiedy chciałam wyciągnąć od niego informacje ale do niczego między nami nie doszło ale i tak zabolało mnie to,że pieprzyłeś się z Carą a teraz ta zdzira.To boli Harry.Bardziej niż jak zrobił to Tristian czy ktokolwiek inny.
 Widziałam,że to co powiedziałam wstrząsnęły Harrym.Nigdy przedtem nie rozmawiałam z nim w ten sposób.
 Nastała cisza.Próbowałam wyszarpnąć się z więzów jednak były dobrze zawiązane. 
 -Powiedz to.-jęknął odkładając kieliszek na szafkę nocną.-Chce to usłyszeć.Teraz.
 Przełknęłam ślinę kiedy mnie uwolnił,wiedząc,że nie dostanę ataku agresji. 
 Położył swoje duże,ciepłe dłonie na moim boku,patrząc mi w twarz.
 -Kocham cię Harry i tak cholernie pragnę.Nie mogę dopuścić do siebie myśli,że może ci się stać krzywda.Jesteś dla mnie wszystkim co mam.Jeśli mam pokonać moją przeszłość to tylko dla ciebie.-wyrzuciłam z siebie,kiedy poczułam usta Harrego na swoich.
 Wkradł się językiem do moich ust.Ten pocałunek był inny niż ten zazwyczaj.Miał w sobie miłość i pożądanie.Nie była ani trochę brutalny.Poczułam,że oddałam się Harremu i nic nie mogłam na to poradzić.Christian,Sam i wszystkie moje problemy odpłynęły w siną dal.
 Był tylko on i nikt więcej.