Harry.
Dziewczyna przez jakiś czas stała z grobową miną jednak po chwili powstrzymywała się od śmiechu.Odetchnąłem z ulgą.Matko gdyby okazało się,że była w ciąży...Tak na prawdę nie wiem co bym zrobił.
-Harry.-wypuściła powietrze chcąc się uspokoić.-Zabezpieczam się lepiej niż nie jedna dziewczyna więc nie masz się o co martwić.
-Przestraszyłaś mnie.-usiadłem na toalecie.
-Wiem,że byś nie chciał.-dotknęła swojej zranionej wargi,po której leciało trochę krwi.Podszedłem do niej i złapałem za biodra.Popatrzyła się w moje oczy,kiedy zbliżyłem swoje usta do jej i scałowałem jej krew z wargi.
-Chyba muszę częściej dostawać.Podoba mi się to.-zaśmiała się,wyciągając coś spod sukienki.
Broń.
-Skąd ją masz?-zapytałem.
-No wiesz...Bałam się,że będziesz mnie wkurwiał.-uśmiechnęła się do mnie łobuzersko.-Żartuje.Ubezpieczałam się na wypadki takie jak ten.I się nie pomyliłam.
-Co chcesz zrobić?
Popatrzyła na mnie z nie dowierzaniem.Podniosłem ręce w celu kapitulacji.
-Tylko masz być ostrożna.-pocałowałem ją delikatnie.
-Zawsze jestem,Styles.A teraz mój świetny plan.
Sam.
Całe moje ciało było obolałe.Nie mogłam nawet wykrztusić z siebie słowa więc z moich ust wydobywały się ciche pojękiwania i piski.
Kopał mnie.Uderzał.Traktował jak szmatę.
Nie chciałam,żeby Niall to widział.
Nagle rozległ się huk.Do pokoju wpadła Mila z Harrym.Ona celowała w Jai'a bronią.On rzucił na podłogę dwóch kolegów mojego byłego.
-Puść ją.-syknęła Mila pewnie.Wiedziałam,że nie zawahała by się strzelić.
-Hahahahaha.Wiedziałem,że łżesz.-zaśmiał się szyderczo brunet.-Jak rasowa suka.
-A ty ciągle się nabierasz.Masz miękkie serduszko.Ja nigdy nie mówię prawdy.
Nastała chwila ciszy kiedy Jai rzucił mną o podłogę.Jęknęłam czując ból w okolicach żeber.
-Ale ja mam ochotę wpakować kulkę w twój parszywy łeb.-mruknęła Mila z uśmiechem na twarzy kiedy Niall brał mnie na ręce.Harry wyciągnął telefon by zadzwonić na policje.
-Jesteście w naszym pokoju...-filozofował Jai.-Możemy powiedzieć,że się do nas włamaliście bo chcieliście nas okraść...Hmm...
-Tak ciekawe komu uwierzą.-prychnął Niall.-Chłopakom z zespołu i jego dziewczynom czy gwałcicielowi.
-Pragnę zauważyć,że jedna z ich dziewczyn ma nie złą kartotekę.
Spojrzałam że mięśnie na twarzy brunetki napięły się i walczyła sama ze sobą by nie strzelić.
-Mila...-jęknęłam ponieważ każde słowo przyprawiało moje ciało o niesamowity ból.-N-N-nierób tego.Nie daj mu satysfakcji.
Jej rysy lekko złagodniały.Uf!Na szczęście.Inaczej mieli byśmy problem numer dwa brzmiący "Wyciągnąć Mile zza kratek:.
Nagle czarnowłosemu zadzwonił telefon.
-Nie waż się odbierać.-powiedziała brunetka patrząc się na niego.
-To Christian.-uśmiechnął się triumfalnie i włączył na głośno mówiący.
-Witajcie moje ptaszki.-zadźwięczał jego zadowolony głos.Mięśnie Nialla napięły się i przycisnęły do siebie mocnej.-Stwierdziłem,że możecie się trochę nudzić w Los Angeles więc poprosilem mojego dobrego przyjaciela o przysługę.-spojrzałam na Jai'a,który stał jak gdyby nigdy nic.-Mila skarbie tęsknie za tobą.Możesz opuścić broń.Nie zrobią wam już krzywdy.-dziewczyna nawet nie drgnęła.-Kochanie,zrób o co proszę.
-Pierdol się.-warknęła wkurzona.Nie była zadowolona w sposób jaki do niej mówi.
-Słońce nie chce żeby policja znalazła przy tobie broń.
-Jest legalna.Nie martw się bo wyłysiejesz z tego stresu.
-Uwielbiam cię.-zaśmiał się szyderczo.-Mówiłem prawdę.Bardzo za tobą tęsknie.
-Urażę cię kiedy powiem,że ja za tobą nie?
-Bardzo.
-Sorki.
-Macie jeszcze trzy dni a później cała wasza siódemka umrze.
Drgnęłam na te słowa.On nie mógł tego zrobić!Nie miał takiej władzy!Przecież była tam policja,ochroniarze którzy wiedzieli,że na nas poluje.Nie tknął by nas nawet.
-My-mylisz się.-jęknęłam cicho.-Nie tkniesz nas.
-Uwierz mam swoje sposoby,kochanie.Odezwę się jeszcze do was.
Połączenie się urwało a Jai zrobił kilka kroków w moją stronę.Mila nawisnęła spust i oddała dwa strzały w jego pierś.
Chłopak przewrócił się i upadł na ziemię kiedy do pokoju weszli policjanci.
Ostatnie co pamiętam to obezwładnianie Mili i krzyk Harrego.
Obudziłam się na czymś twardym a biel uderzyła w moje oczy każąc im się od razu zamknąć.Poczułam czyjąś rękę na swojej.
-Sam.-głos Nialla łamał się ale starał się być silnym. -Sam,kochanie.
-Gdzie...-zaczęłam ale ból w okolicy moich żeber był nie do wytrzymania.
-W szpitalu.Jest już wszystko dobrze.Jesteś bezpieczna.
-Co z Jai'em?
-Na jego cholerne szczęście miał kamizelkę więc przeżył.-ścisnął mocniej zęby.Nie był z tego zadowolony tak samo jak ja.
-Mila...
-Siedzi w areszcie.
-T-To wszystko przeze mnie.-po moich policzkach spłynęły łzy.Przed oczami miałam Milę siedzącą w pomarańczowym ubraniu za kratkami.
-Hej.-przytulił mnie blondyn.-Ciii już nie płacz.Będzie dobrze.Harry składał swoje zeznania a Mila nikogo nie zastrzeliła.Będzie dobrze.
-Nie wiem Niall.Tak bardzo się boję.
-Ja też skarbie ja też. -nastała minuta ciszy po czym blondyn wyjął coś z tylnej kieszeni spodni.-Może to nie najlepszy moment na takie wyznania ale...Kocham Cię Sam i pragnę być z tobą na wieczność a nawet jeszcze dłużej.-w moich oczach stanęły łzy szczęścia kiedy zobaczyłam czerwone pudełeczko a po chwili <KLIK>.-Samanto Howards czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?
Kiwnęłam głową i przytuliłam się do niego.Boże czy mogło być coś piękniejszego na świecie niż oświadczyny chłopaka,którego kochałam nad życie?!Nie sądzę.
Pierścionek był idealny.Łzy ciekły mi po policzkach mimowolnie.
-Gratulacje.-usłyszałam klaskanie a po chwili uśmiechniętą Mile.
-Jezu!Myślałam,że cię przymknęli!-krzyknęłam podekscytowana ale po chwili pożałowałam.
-Gdyby nie ten pan.-wskazała na Harrego który stał za nią z uśmiechem na twarzy.-Prawdopodobnie posłali by mnie za kraty.Ale to teraz nie ważne.-usiadła obok mnie i zobaczyła pierścionek.-Postarałeś się blondasku.
-Miałem dobrego pomocnika.-wyszczerzył się w kierunku Loczka.
-Kupowałeś pierścionek z Niallem i nie kupiłeś dla mnie?!-oburzyła się dziewczyna nie przestając się uśmiechać.
-Przecież sama powiedziałaś,że nigdy nie będziesz wychodziła za mąż.
-Dobry argument.-przyznała i zwróciła się do mnie.-To kiedy dzieci?No wiesz...Nie widziałam na korytarzu pielęgniarek także...
-Mila!-oburzyłam się wiedząc co chce powiedzieć.Nagle po prostu wybiegła z pokoju do łazienki.Harry popędził za nią.
-Pewnie znowu coś zjadła.-powiedziałam.-Ma bardzo...łagodny żołądek.
-Zniszczony przez alkochol.
-To też,kochanie.-powiedziałam kiedy złączył nasze usta w długim i namiętnym pocałunku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz