niedziela, 20 kwietnia 2014

25.'Pozwól naprawić mi to, co we mnie zepsute, a będę Twoja, kiedy tylko pokonam smutek'

Harry

  Hotel był fenomenalny <KLIK>,tak samo jak nasze pokoje (Sam)<KLIK> (Mój)<KLIK>,<KLIK>.Był tylko jeden tyci,tyci problem.
 Mila.
 Dostaliśmy pokój razem co na pewno załatwiła Sam,chcąc żebyśmy się pogodzili.Nie miałem najmniejszego zamiaru jej posłuchać i ulec a kłótnie z dziewczyną każdego dnia psuły mi wyjazd.Kłóciliśmy się dosłownie o wszystko i czasami o mało nie dochodziło do rękoczynów.
 -Kurwa,sprzątaj za sobą te gacie bo nie mam zamiaru być twoją sprzątaczką!-krzyknęła Mila,kopiąc moje czarne bokserki.
 -To nie sprzątaj,Boże co to za problem?!-odkrzyknąłem zdenerwowany tym,że znowu zaczyna.
 -Nie będę mieszkała z tobą w jednym pokoju i wiecznym syfie! 
 -To już twój problem nie mój!
 -Pieprz się!Mam Cię dość!
 -Ale suchy seks byś chciała.-skrzyżowałem ręce na piersi.-A nie przepraszam.-dodałem widząc jej morderczy wzrok.-Wolała byś brutalny.Taki jak dla rasowej suki.
 Mięśnie jej twarzy mówiły,że przegiąłem.Szczerze to byłem z siebie zadowolony,bo widok jej miny był bezcenny.
 Kiedy przez chwile stała z zaciśniętymi pięściami,zacząłem się jej powoli bać.
 W pewnym momencie po prostu się na mnie rzuciła,łapiąc i wbijając swoje paznokcie w moja szyje.
 Przewróciliśmy się na ziemię,po czym Mila zaczęła mnie dusić.Próbowałem ją z siebie zrzucić,jednak bezskutecznie.
 -Mila.-jęczałem wiedząc jak powoli brakuje mi powietrza.Nie słuchała.Nigdy nie widziałem żeby była aż tak wkurzona. 
 -Przepraszam.-dodałem tracąc przytomność.Nie wiedzieć czemu uwolniła uścisk a ja kilka razy odkasłałem.Teraz miałem już pewność,że Mila była psychiczna i potrafiła kogoś zabić bez zastanowienia.
 Nawet mnie.
 -Chuj.-mruknęła pod nosem patrząc się na mnie z góry.Chciała już kopnąć mnie w brzuch jednak się powstrzymała kiedy spojrzałem jej w oczy.W jednej chwili widziałem w nich gniew ale w drugiej...Nie wiem sam.Miłość?Ale to było śmieszne.Mila nie kochała nikogo poza sobą.
 Po tym wszystkim po prostu wyszła z pokoju,trzaskając drzwiami. 
 Westchnąłem i postanowiłem iść na basen.Nadal miałem problem z oddychaniem ale z każdą chwilą było mi coraz lepiej. 
 Cholerna sucz.

 Sam

  Od tak dawna marzyłam,żeby zobaczyć LA i w końcu moje marzenia się spełniły.Chodziłam z Niallem po sklepach i plażach,rozmawiając o wszystkim i o niczym.
  -Kochanie możesz trochę zwolnić.Ledwo co za tobą nadążam.-jęknął Niall kiedy szliśmy pod Grauman's Chinese Theatre.Budowla była imponująca.
 -Ani Mila ani Harry nie odbierają telefonów.Coś musi być nie tak.-odparła drżącym głosem.
 -Sama wpakowałaś ich do jednego pokoju.
 -Ale myślałam,że w nocy Harry przeleci Mile i będzie wszystko jak dawniej a tu jest coraz gorzej.
 -Nie możesz zmusić ich do tego,żeby się kochali jak my.
 -Oni się kochają jeszcze mocniej niż my,ale nie chcą się do tego przyznać.
 -Mila nie potrafi kochać.
 -Mylisz się.Ma więcej uczuć niż my wszyscy razem wzięci.-oburzyłam się jego bezuczuciowym tonie.
 Oboje nie wiedzieli dlaczego Mila taka jest a ja ją doskonale rozumiałam.To co przeszła zmieniło ją na dobre ale pod tą powłoką kryła się przerażona dziewczyna i miałam zamiar pomóc jej się wydostać.
  -Na jakiej podstawie tak sądzisz?-z zamyśleń wyrwało mnie kolejnie pytanie Nialla.Dobrze wiedziałam,że Mila mało go obchodziła po tym jak widział jej wybuchy oraz jej ton rozmowy ze mną.
 Westchnęłam i powiedziałam mu to co wyrzuciła z siebie Mila,kiedy byłyśmy w samolocie.Słuchał uważnie i z widocznym zainteresowaniem.
 -Myślisz,że mówiła prawdę?-zapytał tylko.
 -Tak mówiła.-przytaknęłam przypominając sobie słone łzy spływające po jej policzkach,że aż samej zachciało mi się płakać.

 Harry

 Siedziałem w jacuzzi.relaksując się po ciekawym starciu z brunetką w pokoju.Dobra przyznaje.Trochę przesadziłem ale należało jej się.Tak właśnie o niej myślałem.Pieprzyła się ze mną tylko dlatego,że ojciec jej kazał.Uh,że ja musiałem być taki głupi i oddałem jej się bez opamiętania!
 Nagle poczułem,że ktoś do mnie dołącza.
 Otworzyłem oczy i zobaczyłem <KLIK>.
 -Harry Styles,prawda?-zapytała,uśmiechając się ciepło. 
 -Tak.-mruknąłem.
 -Mogę?
 Stwierdziłem,że towarzystwo mi nie zaszkodzi.
 Bardzo miło się z nią rozmawiało i w niczym nie przypominała Mili.Była miła,słodka i pełna energii.Uroczo się śmiała i zarzucała włosami,co bardzo mi się podobało.Jednak coś mnie od niej odciągało.
 Świadomość.
 Świadomość,że nie jest nią.
 Milą.
 -Może chcesz pójść do mnie?-zapytała nagle.
 -Wole pójść do mnie.-uśmiechnąłem się,kiedy wychodziliśmy z basenu.
 Poszliśmy pod mój pokój i gdy upewniłem się,że jej nie ma wpuściłem do środka Kendall. 
 -Chcesz się czegoś napić?-spytałem przyjaźnie.
 -Zaskocz mnie.-uśmiechnęła się.
 -Mogę zaskoczyć się na wiele sposobów.-odwzajemniłem uśmiech.
 Dziewczyna jak lwica podeszła do mnie i zaczęła całować.Byłem trochę zszokowany ale odpowiedziałem na pocałunek.Po chwili stała się bardziej zachłanna i pchnęła mnie na łózko.
 Czułem jej dłonie na moim nagim torsie jednak coś mi nie pasowało.
 -Rozluźnij się.-powiedziała złączjąc nasze usta w pocałunku. 
 Nagle usłyszałem jak drzwi się otwierają.
 -Cholera.-pomyślałam.
 -No,no,no.-mruknęła Mila krzyżując swoje ręce na piersi i opierając się o drzwi.-Jest lepiej niż przypuszczałam.
 -Harry...Kim ona jest?-spojrzała na mnie Kendall po czym przeniosła wzrok na rozwścieczoną Mile.Choć próbowała to ukryć,wiedziałem kiedy jest bliska bycia w furii.
 -To moja...emmm...-szukałem dobrego słowa,żeby powiedzieć kim dla mnie jest.
 -Zmora,która sprała mu dzisiaj dupę.-wtrąciła.-I zrobię to samo z twoją śliczną twarzyczką niemowlaka jeżeli nie zabierzesz tyłka z tego pokoju.
 -Nigdzie się nie wybieram.-odparła stanowczo nadal na mnie siedząc.
 Mila uśmiechnęła się pod nosem i powoli podeszła w naszą stronę.Modliłem się w duchu,żeby tylko jej nie zabiła.
 Złapała ją za włosy i wręcz wywaliła za drzwi,mówiąc przy tym.
 -Niech jeszcze raz zobaczę tu twoją dupę a umrzesz skamlając moje imię.
 Zamknęła drzwi kiedy brunetka leżała na ziemi i przez chwile stała do mnie tyłem.Oddychała szybko,próbując się uspokoić.Wiedziałem,że jest bliska furii w jakiej nienawidziłem jej widzieć.
 -Mila.-zacząłem pierwszy,podchodząc do niej wolno.
 -Ani kroku dalej bo rozpierdolę tą twoją mordę.-warknęła ostro. 
 Nie posłuchałem się jej.Nie mogłem.Nie wiedziałem dlaczego.Przecież jej nienawidziłem,ale w głębi duchy pragnąłem,żeby jej dotknąć.Poczuć jej miękką skórę pod swoimi palcami.Usłyszeć jej jęczenie,kiedy się kochaliśmy.
 -Mówiłam,żebyś się odsunął!-zamachnęła się i uderzyła mnie w twarz.
 Poczułem w ustach rdzawy smak krwi. 
 Przełknąłem ślinę i zrobiłem jeszcze krok w jej stronę.W jej oczach zobaczyłem coś czego nie widziałem nigdy przedtem.
 Ból.
 -Co czujesz Mila?-spytałem ostrożnie.
 -A co cię to kurwa obchodzi?!-krzyknęła,biorąc zamach jednak odpowiednio przyblokowałem jej nadgarstki.Chciała się wyrwać więc przycisnąłem ją do drzwi.Nie miała jak ani gdzie uciec.Była zdana na mnie.
 -Obchodzi.-powiedziałem prawie szeptem,kiedy wpatrywała się z nienawiścią w moje usta.Oddychała szybko tak,że jej klatka piersiowa dotykała mojego torsu.
 -Powiedz mi co czujesz.-nalegałem starając się,żeby mój głos był spokojny.

 Mila.

 Patrzyłam na jego zielone tęczówki mając ochotę wyrwać się i uciekać jak najdalej od niego.Jego oczy wwiercały się w moje próbując dać mi poczucie bezpieczeństwa.Na darmo.
 -Gówno cię to obchodzi,Styles.-syknęłam przez zaciśnięte zęby.
 Nie miałam zamiaru się go słuchać.Nie był ani moją matką ani ojcem.
 -Powiedz mi albo cię do tego zmuszę.-powiedział z większą złością.
 -Spróbuj.-zaśmiałam się mu w twarz.
 Złapał mnie za biodra i przerzucił przez ramię.Nie podobało mi się to więc kopałam go i biłam rękoma,krzycząc żeby mnie zostawił.
 Wziął coś z komody i położył mnie na łóżku,przyciskając mnie swoim ciałem i wiążąc mi ręce.
 -No teraz się nie ruszysz.-stwierdził patrząc na mnie z góry.
 -Czujesz się teraz męsko?-zakpiłam.
 -Bardzo.-odparł,nawilżając swoje malinowe usta językiem.-A więc odpowiedz na moje pytanie.
 Podszedł do barku i nalał sobie szampana.Nie odpowiedziałam tylko swój wzrok wlepiłam w sufit,który teraz wydawał mi się niezwykle interesujący.
 -Mila chce ci pomóc.-położył się obok mnie i podparł się na łokciu.
 Uciekałam od jego hipnotyzującego wzroku jednak złapał mój podbródek i powiedział.
 -Popatrz na mnie.
 Nie miałam zamiaru jednak musiałam.Cholera czy tak trudno było mi to powiedzieć?
 -Czuje złość,gniew ale przede wszystkim ból.-warknęłam czując jak wszystkie te emocje znów zaczynają buzować w moim ciele.-Pocałowałam Nata tylko raz kiedy chciałam wyciągnąć od niego informacje ale do niczego między nami nie doszło ale i tak zabolało mnie to,że pieprzyłeś się z Carą a teraz ta zdzira.To boli Harry.Bardziej niż jak zrobił to Tristian czy ktokolwiek inny.
 Widziałam,że to co powiedziałam wstrząsnęły Harrym.Nigdy przedtem nie rozmawiałam z nim w ten sposób.
 Nastała cisza.Próbowałam wyszarpnąć się z więzów jednak były dobrze zawiązane. 
 -Powiedz to.-jęknął odkładając kieliszek na szafkę nocną.-Chce to usłyszeć.Teraz.
 Przełknęłam ślinę kiedy mnie uwolnił,wiedząc,że nie dostanę ataku agresji. 
 Położył swoje duże,ciepłe dłonie na moim boku,patrząc mi w twarz.
 -Kocham cię Harry i tak cholernie pragnę.Nie mogę dopuścić do siebie myśli,że może ci się stać krzywda.Jesteś dla mnie wszystkim co mam.Jeśli mam pokonać moją przeszłość to tylko dla ciebie.-wyrzuciłam z siebie,kiedy poczułam usta Harrego na swoich.
 Wkradł się językiem do moich ust.Ten pocałunek był inny niż ten zazwyczaj.Miał w sobie miłość i pożądanie.Nie była ani trochę brutalny.Poczułam,że oddałam się Harremu i nic nie mogłam na to poradzić.Christian,Sam i wszystkie moje problemy odpłynęły w siną dal.
 Był tylko on i nikt więcej.
 
 

2 komentarze: