Harry...
Po tym jak Sam i Niall się pogodzili, poprosili mnie, bym pojechał z nimi do Los Angeles. Znajomy załatwił im jakiś luksusowy hotel za darmo. Na początku nie chciałem się zgodzić lecz w końcu uległem. Pomyślałem że dobrze zrobi mi taki wyjazd. Może kogoś poznam i zapomnę o Mili.
W dzień wyjazdu pod dom podjechało czarne, eleganckie auto z przyciemnianymi szybami <KLIK>.
Chwyciłem walizkę i przepychając się z Niallem na schodach dotarłem na dół. Niall zamykał drzwi a ja podszedłem do auta. Zatkało mnie gdy zobaczyłem, że auto prowadzi Mila, a z tyłu siedzi Sam.
-Sam.-warknąłem, na co ona tylko szeroko się uśmiechnęła.
-Cześć kochanie.-przywitał ją Niall, całując delikatnie.
-Ja może zostanę w domu.-powiedziałem.
-Przecież obiecałeś,że pojedziesz!-oburzyła się.-Proszę.
Przewróciłem oczami.Jezu a miało być tak pięknie.Niall usiadł obok mnie co świadczyło o tym,że bylem zmuszony usiąść obok Mili.Ta nawet nie podniosła wzroku.
-Dobra.Ja prowadzę więc tak.Po pierwsze nie liżemy sobie gardeł,nie pieprzymy na się na tylnych siedzeniach a jak chcemy zrobić sobie dobrze mówimy,żebym stanęła na stacji.Jasne?-powiedziała nagle Mila.
Wszyscy pokiwali głowami lekko zdziwieni.Miałem nadzieje,że podróż szybko mi minie.
Wyjechaliśmy z Londynu kierując się w stronę lotniska.
-Nie przepieprzyła bym się na tylnym siedzeniu przy Tobie...-mruknęła Sam.
-A kto Cię tam wie.-wzruszyła ramionami brunetka.
-Nie jest Tobą.-powiedziałem po nosem myśląc,że nie usłyszy.
-Ja przynajmniej mam z kim się pieprzyć.-odparła.
-Pewnie dlatego każdy traktuje cię jak dziwkę.-prychnąłem.
-Wole być dziwką niż skurwielem.-odrzekła patrząc się na mnie wymownie.
-Przestaniecie?-poprosiła Sam.-Miało być miło.
-Z nim nigdy nie będzie.-warknęła Mila.
-Ile tu czekamy?-spytała Sam, nie czekając na to aż odgryzę się Mili.
-Ponad 30 minut.-odparł Niall.
-Och macie czas by się pokłócić.-powiedziała z sarkazmem Sam.
-Zajebiście. Ty masz czas żeby zrobić laskę Niallowi.-rzuciła i udała się w stronę kawiarni.
-Co?-spytała Sam, sama siebie.
-To Mila.-odparłem.
Nie wiedziałem co mam robić przez ten czas.Dołączyliśmy z Sam i Niallem do Mili,która zamówiła nam kawę.
-Czy to zatrułaś?-spytałem z niesmakiem na twarzy.
-Twoją spermą.
-Tą która była w Tobie tyle razy mieszając się ze spermą innych,suko ?
-Błagam przestańcie.-jęknęła Sam.
-Zawsze udawałam orgazm z Tobą.Jesteś kiepski Styles.
-To może chodź i przekonamy się w jakim czasie dojdziesz co?
-Przestańcie oboje!-poniosła głos Sam a wszyscy popatrzyli się na nas dziwnie.
-Ciesze się że skończyliśmy z naszym psycho-związkiem.-krzyknąłem
-Psycho czy nie, było ci dobrze!-wrzasnęła Mila na całą kawiarnię, a Sam przewróciła oczami.
-Udawałem, żeby zrobić ci przyjemność, szmato!
-Tak?!
-Tak!
-I super. Teraz się zamknijcie.-zaproponował Niall.
-Nie! Ty się zamkniesz!-krzyknąłem.
-Przez Ciebie już po godzinie spieprzyłeś ten wyjazd!-oburzyła się Mila.
-Miałaś nie jechać!Nie moja wina,że zaczynasz!
-Ja zaczynam?
-Tak.
-Ja dopiero mogę zacząć.
-Chyba robić loda.
-A co już za tym tęsknisz?
-To ostatnia rzecz jakiej teraz bym chciał.Nie jesteś jedyną lodziarką na tym świecie.
-Słyszałam,że Cara Cię rzuciła.-uśmiechnęła się dziewczyna.Cholera czy można z nią wygrać?!
-I dobrze.Lubie być singlem.
-I męską dziwką.-upiła łyk kawy tak samo jak Sam.
-Hahahaha.-zaśmiała się Sam nieoczekiwanie.-Szkoda że musicie przerwać tą niesamowitą konwersacje. Musimy iść a w samolocie ja będę siedziała z Milą, a ty Niall, z Harrym.-zarządziła.
-Ale..-odezwał się Niall niezadowolony.
-Zamkniesz się, czy nie? Teraz idziemy w całkowitej ciszy. Jak ktoś się odezwie to w hotelu śpi w wannie!-odpowiedziała wkurzona Sam.
-Ja tam mogę spać w wannie.-powiedziała Mila biorąc kubek z kawą.
Droga do samolotu była niedługa jednak po przeszukaniu nas i tym podobnym trochę się przedłużyło.
Pierwsza klasa była niesamowita.Jak zawsze z resztą.Niall pocałował Sam i poszedł ze mną nająć miejsca.
Od razu podeszła do nas stewardesa.
-Harry Styles i Niall Horan?-zapytała.
-Tak.odparłem lekko się uśmiechając.
-Mam córkę która was uwielbia.Mogli byście się tu podpisać?-wyciągnęła karteczkę i długopis.
-Oczywiście.-odparł Niall.Po zapisaniu autografów nastała niezręczna cisza.
-Czemu mi nie powiedziałeś,że ona też leci?-warknąłem.
-Sam nie wiedziałem.Dopiero wczoraj się dowiedziałem a ty...wczoraj byłeś na imprezie.
-Dobra nie ważne.Mam nadzieje,że poznam kogoś innego.
-Harry...czemu sobie nie wybaczycie?One musiały to zrobić...Howard...
-To już nie o to chodzi.Ona jest bezduszną suką,dwulicową dla ,której liczy się tylko kasa.
-I ty.
Sam...
Siedziałyśmy wraz z Milą na swoich miejscach.
-Sam, po co go tu wzięłaś?-spytała nagle.
-Bo się kochacie. LA to magiczne miejsce. Pogodzicie się.-odparłam.
-Nie rozumiesz że między tobą a Niallem jest coś silnego? Dlatego się pogodziliście. Dorośnij. Między mną a Harrym jest tylko i wyłącznie sex. Tylko.-mruknęła.
-Przyznaj,że o nim myślisz.
-Nie nie myślę,Sam.Myślę to tym jak nie zginąć przez jego humorki.
-Nie da się z Tobą normalnie porozmawiać a od dawna chciałam.Tu przynajmniej nigdzie nie znikniesz.-Popatrzyła na mnie spode łba.-Chce żebyś opowiedziała co się dokładnie stało z naszą matką.
-Nie Sam.-pokiwała głową chcąc wstać ale szybko zrezygnowała.
-Mam prawo wiedzieć!-oburzyłam się.-Proszę.
-Nie...-jęknęła błagalnie.Nie miałam zamiaru dać jej za wygraną.
-Proszę...
-Już z rok nie mieszkaliście z nami.-zaczęła nie patrząc mi w oczy.-Pojechali na jakąś misje porwania morderców...czy kogoś tam.Matka wróciła późno do domu.Poszłyśmy razem do mojego pokoju.Dopiero po kilku minutach usłyszałyśmy jak ktoś wyważa drzwi.-zacisnęła pięści.-Kazała schować mi się pod łóżko i pod żadnym pozorem nie wychodzić.Miało mnie nie być.-zaczęła płakać.Pierwszy raz.Przy mnie.-Mężczyźni weszli do pokoju i zaciągnęli ją na dół za włosy.Krzyczała żeby ją zostawili...-tym razem i po moich policzkach zaczęły płynąc łzy.-Zaczęli ją gwałcić.Każdy po kolei.Jak chcieli.Płakała...Tak strasznie płakała.Błagała żeby przestali.Gdyby nasz ojciec nie spóźnił się o kilka minut...żyła by...Ale zginęła w najgorszy możliwy sposób.Chroniła mnie.A ja nic nie zrobiłam.
-To nie twoja wina...
-Nie obroniłam jej rozumiesz?!Powinnam była odwrócić ich uwagę...Oh!
Właśnie w tamtej chwili rozgryzłam Mile Tenye.Ona była taka tylko dlatego,że nienawidziła samej siebie...I kto wie...Być może czekała na śmierć...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz