środa, 5 marca 2014

20.Nie ma gorszego zła od pięknych słów, które kłamią.

Sam...

 -Dobra.-zaczęła Mila.-Chyba wszyscy zgadzają się ze mną,że Howard maczał w tym swoje parszywe łapska...
 -Mila!-oburzyłam się.
 -No co?-zdziwiła się.-Moim ojcem ten sukinsyn nie był.
 -Przestań!-wtrącił Niall.
 -Nie ważne.-przerwał Liam.-Czy w tej sytuacji nie powinnyśmy iść z tym na policje?
 -A myślisz przystojniaczku,że tak łatwo jest wykradać informacje w policji?-zakpiła.
 -Ktoś musiał pomagać ojcu.
 -Nie ktoś tylko masa ludzi.Samemu nic by nie zrobił.Cholera ale kto...Poznałaś kogoś z jego kolegów z pracy prawda?
 -Kilku ale żaden z nich nie mógł by zdradzić.Wydawali się...
 -Wyglądam na słodką a jednak nie jestem.-przerwała mi uśmiechając się złośliwie.
 -Polemizowała bym.
 -Dobrze a więc inny przykład.Ty.Słodka,nieskazitelna,miła.Idealna córeczka.A pod tą skóra czai się bogini seksu.-popatrzyła na Nialla.-Czasami jesteście ciutkę za głośno.
 -Marzyłem o tym by to wiedzieć.-jęknął Zayn nie wierząc w to co słyszy.-Możemy wrócić do naszego bieżącego problemu?
 -Też uważam,że Sam ma niedopasowany stanik.-podgryzła paznokcia uśmiechając się od ucha do ucha. 
 Nastało parę minut ciszy.Każdy miał pochmurne miny oprócz Mili.
 Nagle nie wiedzieć czemu laptop sam się włączył.
 -One Direction we własnej osobie.-usłyszeliśmy zniekształcony głos.Chłopaki drgnęli na kanapach a mnie serce podskoczyło do gardła.-Nareszcie możemy porozmawiać?
 -Czego chcesz?-warknął Liam.
 -Strachu.Jak tam twoja noga Mila?
 -Muszę cię zmartwić.Żyje.
 -Ale wasz ojciec już nie.-zaśmiał się szyderczo.-I wy też niedługo do niego dołączycie.
 -Mylisz się.-warknęłam wściekłą.-Mój ojciec...
  -Brał w tym udział.Wszystko co robiłyście było zamierzone.Przewidzieliśmy wszystko.
 -Oj chyba jednak nie wszystko.-wtrąciła Mila.-Zaplanowałeś też śmierć Howarda?Czy nie powiedziałeś swoim ludziom,że mają go tylko lekko poturbować.
  -To dobry argument.Musze przyznać.Ale chyba nie o to tu chodzi.Jestem wszędzie pamiętajcie o tym.Dotrzymam terminu choć bym miał sam zginąć.
 -I tak się stanie sukinsynu.-dodałam gdy się wyłączył.
 -Jeśli chciał nas przestraszyć to coś mu się nie udało.-zaśmiała się Mila ale nikt z nią.Popatrzyła na nas dziwnym wzrokiem.-Nie mówcie,że się na to nabraliście.
 -Mila. to już nie jest śmieszne.-schował twarz w dłonie Harry.
 Dziewczyna usiadła pomiędzy Louisem a Harrym i przytuliła ich do swoich piersi.Lou cicho jęknął a Hazz...Nawet nie drgnął.
 Odchrząknęłam głośno.
 -Mila ty też zauważyłaś,że za nim było lustro.-zapytałam doznając olśnienia.
 -Takie jak u...O kurwa!-powiedziała łamiącym się głosem i nie wiedziałam dlaczego.
 -Christian miał takie w pokoju.To był on!Od początku!-ucieszyłam się jak głupia.Jednak moja siostra nie podzielała mojego szczęścia.-Jedźmy do niego!
 -Tak i co mu powiesz do cholery?!Zabiłeś mojego ojca,teraz ja zabije ciebie?!Sam!Mieszkałam z nim dość długo i mogę powiedzieć jedno.Nie przeżyjesz nawet minuty.
-Nie rozumiesz, że on zabił mojego ojca?! - krzyknęłam.
-Nie rozumiesz, że ciebie też zabije?-spytała Mila

-To serio niebezpieczne. - mruknął Niall.
-Tu wszystko jest niebezpieczne! - warknęłam i wyszłam z pokoju.
-Gdzie idziesz?! - spytał Liam
-Na kanapę. - warknęłam cicho, a Liam usiadł obok mnie.
-Oni się tu pierdolili. - rzuciła Mila, a każdy posłał jej zabójcze spojrzenie.
-Nie sądzisz, że to nie pora na myślenie o tym co robią Sam i Niall?
-Zawsze jest pora na smiech. - rzuciła.
-Będzie dobrze. Zobaczysz. - rzekł Zayn siadając u mojego drugiego boku.
-Mam nadzieję. - odrzekłam.
-Wzruszające. - zażartowała Mila.Wyciągnęłam kartkę i spytała.-Co macie 30 września?

-Koncert.-odparł Niall.
-No to mam jeszcze dwa tygodnie.-mruknęła zamyślona.
-Czy ty...-zaczęłam.
-Nie wiem Sam ale nie puszcze mu tego płazem.Pieprzony sukinsyn.Tak jak ojciec.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz