-Dobra.-zaczęła Mila.-Chyba wszyscy zgadzają się ze mną,że Howard maczał w tym swoje parszywe łapska...
-Mila!-oburzyłam się.
-No co?-zdziwiła się.-Moim ojcem ten sukinsyn nie był.
-Przestań!-wtrącił Niall.
-Nie ważne.-przerwał Liam.-Czy w tej sytuacji nie powinnyśmy iść z tym na policje?
-A myślisz przystojniaczku,że tak łatwo jest wykradać informacje w policji?-zakpiła.
-A myślisz przystojniaczku,że tak łatwo jest wykradać informacje w policji?-zakpiła.
-Ktoś musiał pomagać ojcu.
-Nie ktoś tylko masa ludzi.Samemu nic by nie zrobił.Cholera ale kto...Poznałaś kogoś z jego kolegów z pracy prawda?
-Kilku ale żaden z nich nie mógł by zdradzić.Wydawali się...
-Wyglądam na słodką a jednak nie jestem.-przerwała mi uśmiechając się złośliwie.
-Polemizowała bym.
-Dobrze a więc inny przykład.Ty.Słodka,nieskazitelna,miła.Idealna córeczka.A pod tą skóra czai się bogini seksu.-popatrzyła na Nialla.-Czasami jesteście ciutkę za głośno.
-Marzyłem o tym by to wiedzieć.-jęknął Zayn nie wierząc w to co słyszy.-Możemy wrócić do naszego bieżącego problemu?
-Też uważam,że Sam ma niedopasowany stanik.-podgryzła paznokcia uśmiechając się od ucha do ucha.
Nastało parę minut ciszy.Każdy miał pochmurne miny oprócz Mili.
Nagle nie wiedzieć czemu laptop sam się włączył.
-One Direction we własnej osobie.-usłyszeliśmy zniekształcony głos.Chłopaki drgnęli na kanapach a mnie serce podskoczyło do gardła.-Nareszcie możemy porozmawiać?
-Czego chcesz?-warknął Liam.
-Strachu.Jak tam twoja noga Mila?
-Muszę cię zmartwić.Żyje.
-Ale wasz ojciec już nie.-zaśmiał się szyderczo.-I wy też niedługo do niego dołączycie.
-Mylisz się.-warknęłam wściekłą.-Mój ojciec...
-Brał w tym udział.Wszystko co robiłyście było zamierzone.Przewidzieliśmy wszystko.
-Oj chyba jednak nie wszystko.-wtrąciła Mila.-Zaplanowałeś też śmierć Howarda?Czy nie powiedziałeś swoim ludziom,że mają go tylko lekko poturbować.
-To dobry argument.Musze przyznać.Ale chyba nie o to tu chodzi.Jestem wszędzie pamiętajcie o tym.Dotrzymam terminu choć bym miał sam zginąć.
-I tak się stanie sukinsynu.-dodałam gdy się wyłączył.
-Jeśli chciał nas przestraszyć to coś mu się nie udało.-zaśmiała się Mila ale nikt z nią.Popatrzyła na nas dziwnym wzrokiem.-Nie mówcie,że się na to nabraliście.
-Mila. to już nie jest śmieszne.-schował twarz w dłonie Harry.
Dziewczyna usiadła pomiędzy Louisem a Harrym i przytuliła ich do swoich piersi.Lou cicho jęknął a Hazz...Nawet nie drgnął.
Odchrząknęłam głośno.
-Mila ty też zauważyłaś,że za nim było lustro.-zapytałam doznając olśnienia.
-Takie jak u...O kurwa!-powiedziała łamiącym się głosem i nie wiedziałam dlaczego.
-Christian miał takie w pokoju.To był on!Od początku!-ucieszyłam się jak głupia.Jednak moja siostra nie podzielała mojego szczęścia.-Jedźmy do niego!
-Tak i co mu powiesz do cholery?!Zabiłeś mojego ojca,teraz ja zabije ciebie?!Sam!Mieszkałam z nim dość długo i mogę powiedzieć jedno.Nie przeżyjesz nawet minuty.
-Nie rozumiesz, że on zabił mojego ojca?! - krzyknęłam.
-Nie rozumiesz, że ciebie też zabije?-spytała Mila
-To serio niebezpieczne. - mruknął Niall.
-Tu wszystko jest niebezpieczne! - warknęłam i wyszłam z pokoju.
-Gdzie idziesz?! - spytał Liam
-Na kanapę. - warknęłam cicho, a Liam usiadł obok mnie.
-Oni się tu pierdolili. - rzuciła Mila, a każdy posłał jej zabójcze spojrzenie.
-Nie sądzisz, że to nie pora na myślenie o tym co robią Sam i Niall?
-Zawsze jest pora na smiech. - rzuciła.
-Będzie dobrze. Zobaczysz. - rzekł Zayn siadając u mojego drugiego boku.
-Mam nadzieję. - odrzekłam.
-Wzruszające. - zażartowała Mila.Wyciągnęłam kartkę i spytała.-Co macie 30 września?
-Koncert.-odparł Niall.
-No to mam jeszcze dwa tygodnie.-mruknęła zamyślona.
-Czy ty...-zaczęłam.
-Nie wiem Sam ale nie puszcze mu tego płazem.Pieprzony sukinsyn.Tak jak ojciec.
-Oj chyba jednak nie wszystko.-wtrąciła Mila.-Zaplanowałeś też śmierć Howarda?Czy nie powiedziałeś swoim ludziom,że mają go tylko lekko poturbować.
-To dobry argument.Musze przyznać.Ale chyba nie o to tu chodzi.Jestem wszędzie pamiętajcie o tym.Dotrzymam terminu choć bym miał sam zginąć.
-I tak się stanie sukinsynu.-dodałam gdy się wyłączył.
-Jeśli chciał nas przestraszyć to coś mu się nie udało.-zaśmiała się Mila ale nikt z nią.Popatrzyła na nas dziwnym wzrokiem.-Nie mówcie,że się na to nabraliście.
-Mila. to już nie jest śmieszne.-schował twarz w dłonie Harry.
Dziewczyna usiadła pomiędzy Louisem a Harrym i przytuliła ich do swoich piersi.Lou cicho jęknął a Hazz...Nawet nie drgnął.
Odchrząknęłam głośno.
-Mila ty też zauważyłaś,że za nim było lustro.-zapytałam doznając olśnienia.
-Takie jak u...O kurwa!-powiedziała łamiącym się głosem i nie wiedziałam dlaczego.
-Christian miał takie w pokoju.To był on!Od początku!-ucieszyłam się jak głupia.Jednak moja siostra nie podzielała mojego szczęścia.-Jedźmy do niego!
-Tak i co mu powiesz do cholery?!Zabiłeś mojego ojca,teraz ja zabije ciebie?!Sam!Mieszkałam z nim dość długo i mogę powiedzieć jedno.Nie przeżyjesz nawet minuty.
-Nie rozumiesz, że on zabił mojego ojca?! - krzyknęłam.
-Nie rozumiesz, że ciebie też zabije?-spytała Mila
-To serio niebezpieczne. - mruknął Niall.
-Tu wszystko jest niebezpieczne! - warknęłam i wyszłam z pokoju.
-Gdzie idziesz?! - spytał Liam
-Na kanapę. - warknęłam cicho, a Liam usiadł obok mnie.
-Oni się tu pierdolili. - rzuciła Mila, a każdy posłał jej zabójcze spojrzenie.
-Nie sądzisz, że to nie pora na myślenie o tym co robią Sam i Niall?
-Zawsze jest pora na smiech. - rzuciła.
-Będzie dobrze. Zobaczysz. - rzekł Zayn siadając u mojego drugiego boku.
-Mam nadzieję. - odrzekłam.
-Wzruszające. - zażartowała Mila.Wyciągnęłam kartkę i spytała.-Co macie 30 września?
-Koncert.-odparł Niall.
-No to mam jeszcze dwa tygodnie.-mruknęła zamyślona.
-Czy ty...-zaczęłam.
-Nie wiem Sam ale nie puszcze mu tego płazem.Pieprzony sukinsyn.Tak jak ojciec.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz