wtorek, 11 marca 2014

22.A kłamstwo jest lepkie, nie sposób się go pozbyć, brudzi wszystko wokół i brudzi twoje sumienie.

Sam...

Moje życie w ostatnim czasie drastycznie się zmieniło.Jedno zadanie pochłonęło zbyt wiele ofiar.Ale na razie nie mogłam myśleć o tym.W głowie miałam ciągle jedną myśl.Jak powiedzieć Niallowi o planie?To mnie pożerało.Mila miała racje.On mnie znienawidzi.
 Razem z nią pojechałyśmy do chłopaków sprawdzić czy wszystko w porządku.Nie odbierali telefonów czym bardzo się zdenerwowałam.
 -Spokojnie.-mówiła Mila gdy jechałyśmy przez miasto.
 -Jak mam być spokojna?!Został nam tylko tydzień!-wrzasnęłam tracąc opanowanie.Cała aż dygotałam ze złości.
 -Po pierwsze.Nie podnoś na mnie głosu.Po drogie nic im nie będzie i jemu też nie.-starannie podkreśliła słowo "Jemu".
 -Jak ty to możesz mówić tak...spokojnie?Przecież tu chodzi o Harrego.
 -Nie będę z tobą o tym rozmawiać.
 -To z kim?!Oprócz mnie i Harrego nie masz nikogo!
 Kilka minut milczała jednak zachowywała kamienną twarz.
 -To i tak o dwa z dużo.-odparła w końcu.
 -A ty nadal swoje...
 Kiedy podjechaliśmy pod ich dom coś było nie tak.Jakiś czarny samochód <KLIK>.
 -Nie widziałam go wcześniej.-mruknęła Mila wysiadając.
 -Ja tak.Był w garażu Christiana...
 To nie wróżyło nic dobrego.
 Cichutko jak myszki weszłyśmy do ogrodu.Brunetka przyłożyła palec do ust i wyciągnęła zza koszulki broń.Weszła pierwsza.W domu było cicho jak makiem zasiał.Zobaczyłyśmy,że na parterze nikogo nie było.Wszędzie jednak panował bałagan.Wszystko było powywalane i poprzestawiane.
 Weszłyśmy po schodach na górę.Nagle potknęłam się i prawie bym upadła.Mila przewróciła oczami.Wpadła do pokoju Liama.Nagle poczułam ciągnięcie do tyłu a później ból w okolicy barku.
 Mężczyzna miał kominiarkę ale nie miał sylwetki Christiana.To nie był on.Przeturlaliśmy się po podłodze.Uderzyłam go łokciem w twarz po czym chciałam szybko wstać jednak pociągnął mnie i oboje spadliśmy ze schodów.
 -Zginiesz jak twój ojciec!-krzyknął w pewnym momencie i wyjął z kieszeni nóż <KLIK>.Kiedy chciał mi wbić go w szyje,znieruchomiał.Dopiero po paru sekundach zobaczyłam czerwoną plamę na jego piersi.Odrzuciłam go na bok i jak dziecko oddaliłam się na jak daleko mogłam.
 -Gadaj gdzie on jest!-potrząsnęła nim Mila.
 -Nic Ci nie powiem!Zabije Ciebie ją i ich!
 -Mylisz się.Pozdrów ode mnie szatana.-odrzuciła go.
 Dopiero teraz na mnie spojrzała.Nie była zła.Raczej lekko przestraszona.Podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła.Po moich policzkach zaczęły lecieć łzy.
 -Nie płacz.-głaskała mnie po głowie.-Słyszysz?Nic się nie stało.Jesteś bezpieczna.
 Nie wiem ile to trwało.Kilka minut może kilkanaście.Pierwszy raz poczułam,że jednak nie jest aż taka zimna,że ma jeszcze trochę człowieczeństwa w sobie.
 Nagle usłyszałyśmy jak ktoś wchodzi do domu.
 -Jezu co tu się dzieje?!-krzyknął Niall 
 -To wy nie wiecie?-wytarłam łzy.
 -Nie.Wyszliśmy i...ale co wy tu robicie?Zabiłyście tego człowieka?!Kim wy jesteście do cholery?!-wrzasnął Harry.
 -Zamknij się.-warknęła Mila.-On zaatakował Sam.Miałam go jeszcze pogłaskać po głowie?-mówiła to w miarę spokojnie. 
 -Nie zdziwił bym się.-zaśmiał się Niall.-Zadzwonię na policje.
 -I tak nie ustalą jego tożsamości.-powiedziała Mila wyjmując jego portfel.-Ma lewe dokumenty.Znałam go.Christian posyła wszystkich młodych i niedoświadczonych na pierwszy ogień.
 -Weźcie chwila.-przerwał jej Zayn.-Tak w ogóle czemu wy się ty tak bardzo interesujecie?
 -Bo się o was martwimy.-odparłam szybko.
 -To się nie klei.-poparł go Liam.
 -Wszytko jest ok!-krzyknęła Mila.-Nie interesujcie się tym skoro do tej pory ochraniamy wam tyłki. 
 -Własnie narażacie się...dla nas.Dlaczego?-spytał Harry.
 Mila chciała coś powiedzieć ale wiedziałam,że to właściwy moment żeby się dowiedzieli.Co ja mówiłam.Nie było takiego momentu.
 -Już nie mogę Mila.Ja już nie mogę dalej udawać.-westchnęłam.-Nie spotkaliśmy się przypadkiem.Nic co na początku się zdarzyło nie było przypadkiem.Miałyśmy zadanie...od mojego...naszego ojca.Miałyśmy was uwieźć i jednocześnie chronić.Niall!-krzyknęłam kiedy blondyn zmierzał w kierunku drzwi.-Ale ja naprawdę Cię pokochałam!Niall,rozumiesz?
 -Zostawi mnie.-wyszarpnął się.-Jesteś dwulicową suką!Jak mogłaś?!
 -Uważaj co mówisz farbowany blondasku.-wtrąciła Mila niezadowolona.
 -A ty co powiesz co?Jakoś nie prosisz bym został czy coś?-głos Loczkowi powili się załamywał.
 -Nie będę się przed Tobą płaszczyła.-wzruszyła ramionami.-Myślałam,że się nie zakochujesz.
 -Zrobiłem wyjątek dla Ciebie!-krzyknął załamany.
 -Ale...-mruknęła Mila.
 -Zamknijcie się obie!-wrzasnął Niall.-Myślałem,że znalazłem miłość swojego życia!-trzasnął drzwiami.
 -Boże.-powiedziała Sam załamana.
 -Nie chce Cię znać?!Rozumiesz?!Wypierdalaj z mojego życia!Jesteś mordercą!Tak samo jak ta cała twoja patologiczna rodzina!
 -Pieprzony chuj!-warknęła i przystawiła mu pistolet do piersi.-Możesz mnie obrażać!Możesz mnie nawet zabić ale nigdy jej nie obrażaj!
 Matko.Ona mnie broniła.
 -Strzel.Właśnie straciłem serce.
 -Chce powiedzieć,że będziemy was chroniły.Czy wam się to podoba czy nie.
 -Pieprz się.
 -Teraz będę mogła robić to legalnie.
 -Co proszę?!
 -To co słyszałeś Styles,Myślisz,że nie wiem o Carze?-zamilkł.-Jesteś dupkiem.
 -Morderczynia.
 -Męska dziwka.
 -Suka.
 -Jednorożec,kurwa!-wtrąciłam się.-Koniec!Idziemy na policje.Chyba wiem komu możemy zaufać.
 -Zajmę się ciałem.-zaproponowała Mila.
 -Harry pomożesz jej?-spytałam.-Proszę...
 -Sama sobie poradzę.-prychnęła.
 -Słyszałaś ją.Ona wie lepiej.
 -Idź się puścić.
 -Przestań Mila!-krzyknęłam na cały głos.
 -Możesz wiedzieć,że pójdę.
 -Nie obchodzi mnie to.
 -Jezu przestańcie do jasnej cholery!-wydarł się Liam.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz