Sam...
Moje życie w ostatnim czasie drastycznie się zmieniło.Jedno zadanie pochłonęło zbyt wiele ofiar.Ale na razie nie mogłam myśleć o tym.W głowie miałam ciągle jedną myśl.Jak powiedzieć Niallowi o planie?To mnie pożerało.Mila miała racje.On mnie znienawidzi.
Razem z nią pojechałyśmy do chłopaków sprawdzić czy wszystko w porządku.Nie odbierali telefonów czym bardzo się zdenerwowałam.
-Spokojnie.-mówiła Mila gdy jechałyśmy przez miasto.
-Jak mam być spokojna?!Został nam tylko tydzień!-wrzasnęłam tracąc opanowanie.Cała aż dygotałam ze złości.
-Po pierwsze.Nie podnoś na mnie głosu.Po drogie nic im nie będzie i jemu też nie.-starannie podkreśliła słowo "Jemu".
-Jak ty to możesz mówić tak...spokojnie?Przecież tu chodzi o Harrego.
-Nie będę z tobą o tym rozmawiać.
-To z kim?!Oprócz mnie i Harrego nie masz nikogo!
Kilka minut milczała jednak zachowywała kamienną twarz.
-To i tak o dwa z dużo.-odparła w końcu.
-A ty nadal swoje...
Kiedy podjechaliśmy pod ich dom coś było nie tak.Jakiś czarny samochód <KLIK>.
-Nie widziałam go wcześniej.-mruknęła Mila wysiadając.
-Ja tak.Był w garażu Christiana...
To nie wróżyło nic dobrego.
Cichutko jak myszki weszłyśmy do ogrodu.Brunetka przyłożyła palec do ust i wyciągnęła zza koszulki broń.Weszła pierwsza.W domu było cicho jak makiem zasiał.Zobaczyłyśmy,że na parterze nikogo nie było.Wszędzie jednak panował bałagan.Wszystko było powywalane i poprzestawiane.
Weszłyśmy po schodach na górę.Nagle potknęłam się i prawie bym upadła.Mila przewróciła oczami.Wpadła do pokoju Liama.Nagle poczułam ciągnięcie do tyłu a później ból w okolicy barku.
Mężczyzna miał kominiarkę ale nie miał sylwetki Christiana.To nie był on.Przeturlaliśmy się po podłodze.Uderzyłam go łokciem w twarz po czym chciałam szybko wstać jednak pociągnął mnie i oboje spadliśmy ze schodów.
-Zginiesz jak twój ojciec!-krzyknął w pewnym momencie i wyjął z kieszeni nóż <KLIK>.Kiedy chciał mi wbić go w szyje,znieruchomiał.Dopiero po paru sekundach zobaczyłam czerwoną plamę na jego piersi.Odrzuciłam go na bok i jak dziecko oddaliłam się na jak daleko mogłam.
-Gadaj gdzie on jest!-potrząsnęła nim Mila.
-Nic Ci nie powiem!Zabije Ciebie ją i ich!
-Mylisz się.Pozdrów ode mnie szatana.-odrzuciła go.
Dopiero teraz na mnie spojrzała.Nie była zła.Raczej lekko przestraszona.Podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła.Po moich policzkach zaczęły lecieć łzy.
-Nie płacz.-głaskała mnie po głowie.-Słyszysz?Nic się nie stało.Jesteś bezpieczna.
Nie wiem ile to trwało.Kilka minut może kilkanaście.Pierwszy raz poczułam,że jednak nie jest aż taka zimna,że ma jeszcze trochę człowieczeństwa w sobie.
Nagle usłyszałyśmy jak ktoś wchodzi do domu.
-Jezu co tu się dzieje?!-krzyknął Niall
-To wy nie wiecie?-wytarłam łzy.
-Nie.Wyszliśmy i...ale co wy tu robicie?Zabiłyście tego człowieka?!Kim wy jesteście do cholery?!-wrzasnął Harry.
-Zamknij się.-warknęła Mila.-On zaatakował Sam.Miałam go jeszcze pogłaskać po głowie?-mówiła to w miarę spokojnie.
-Nie zdziwił bym się.-zaśmiał się Niall.-Zadzwonię na policje.
-I tak nie ustalą jego tożsamości.-powiedziała Mila wyjmując jego portfel.-Ma lewe dokumenty.Znałam go.Christian posyła wszystkich młodych i niedoświadczonych na pierwszy ogień.
-Weźcie chwila.-przerwał jej Zayn.-Tak w ogóle czemu wy się ty tak bardzo interesujecie?
-Bo się o was martwimy.-odparłam szybko.
-To się nie klei.-poparł go Liam.
-Wszytko jest ok!-krzyknęła Mila.-Nie interesujcie się tym skoro do tej pory ochraniamy wam tyłki.
-Własnie narażacie się...dla nas.Dlaczego?-spytał Harry.
Mila chciała coś powiedzieć ale wiedziałam,że to właściwy moment żeby się dowiedzieli.Co ja mówiłam.Nie było takiego momentu.
-Już nie mogę Mila.Ja już nie mogę dalej udawać.-westchnęłam.-Nie spotkaliśmy się przypadkiem.Nic co na początku się zdarzyło nie było przypadkiem.Miałyśmy zadanie...od mojego...naszego ojca.Miałyśmy was uwieźć i jednocześnie chronić.Niall!-krzyknęłam kiedy blondyn zmierzał w kierunku drzwi.-Ale ja naprawdę Cię pokochałam!Niall,rozumiesz?
-Zostawi mnie.-wyszarpnął się.-Jesteś dwulicową suką!Jak mogłaś?!
-Uważaj co mówisz farbowany blondasku.-wtrąciła Mila niezadowolona.
-A ty co powiesz co?Jakoś nie prosisz bym został czy coś?-głos Loczkowi powili się załamywał.
-Nie będę się przed Tobą płaszczyła.-wzruszyła ramionami.-Myślałam,że się nie zakochujesz.
-Zrobiłem wyjątek dla Ciebie!-krzyknął załamany.
-Ale...-mruknęła Mila.
-Zamknijcie się obie!-wrzasnął Niall.-Myślałem,że znalazłem miłość swojego życia!-trzasnął drzwiami.
-Boże.-powiedziała Sam załamana.
-Nie chce Cię znać?!Rozumiesz?!Wypierdalaj z mojego życia!Jesteś mordercą!Tak samo jak ta cała twoja patologiczna rodzina!
-Pieprzony chuj!-warknęła i przystawiła mu pistolet do piersi.-Możesz mnie obrażać!Możesz mnie nawet zabić ale nigdy jej nie obrażaj!
Matko.Ona mnie broniła.
-Strzel.Właśnie straciłem serce.
-Chce powiedzieć,że będziemy was chroniły.Czy wam się to podoba czy nie.
-Pieprz się.
-Teraz będę mogła robić to legalnie.
-Co proszę?!
-To co słyszałeś Styles,Myślisz,że nie wiem o Carze?-zamilkł.-Jesteś dupkiem.
-Morderczynia.
-Męska dziwka.
-Suka.
-Jednorożec,kurwa!-wtrąciłam się.-Koniec!Idziemy na policje.Chyba wiem komu możemy zaufać.
-Zajmę się ciałem.-zaproponowała Mila.
-Harry pomożesz jej?-spytałam.-Proszę...
-Sama sobie poradzę.-prychnęła.
-Słyszałaś ją.Ona wie lepiej.
-Idź się puścić.
-Przestań Mila!-krzyknęłam na cały głos.
-Możesz wiedzieć,że pójdę.
-Nie obchodzi mnie to.
-Jezu przestańcie do jasnej cholery!-wydarł się Liam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz