Czekaliśmy już z chłopakami w salonie na dziewczyny,które poszły się ubierać.Pierwsza nasza gala od dawna a my zaraz będziemy spóźnieni.Super...
Co chwila było słychać wrzaski Sam i Mili.Nie wiedzieliśmy co się dzieje ale z pokoju pozbyłem się wszystkiego czym da się w ogóle zabić.
W końcu usłyszeliśmy jak wychodzą.
-Rusz się Mila!-krzyczała Sam.
-Nie wyjdę tak!Nie ma mowy!
-Rusz się!
Po chwili zobaczyłem Sam.Miała na sobie śliczną czarną suknie KLIK i idealnie dobrany lekki makijaż.Zaraz za nią ciągnęła się Mila.Gdy ją zobaczyłem ledwo co powstrzymałem śmiech.Chyba jak wszyscy moi przyjaciele.
Moja dziewczyna miała na sobie czerwoną kieckę <KLIK>.
-A tylko ważcie się śmiać.-zagroziła widząc nasze rozbawione miny.
-Teraz nic byś mi nie zrobiła.-puknął ją w ramię Louis na co dziewczyna lekko się zachwiała.Louis wybuchł.
Widziałem,że Mila zajmie się nim później.Wyszliśmy z domu.Przez cały czas musiałem trzymać Mile by się nie wywróciła.Zapowiadał się ciekawy wieczór.
-Zabije się.-mruknęła dziewczyna kiedy wsiadaliśmy do limuzyny.
-To było by straszne.-powiedziała cięcie Sam.
-Straszniejsze niż widok twoich cycków?Nie wydaje mi się.-uśmiechnęła się triumfalnie.Zayn odchrząknął głośno.
-Nie był zły. - mruknął Niall, a Sam rzuciła mu mordercze spojrzenie. Wybuchłem śmiechem i każdy spojrzał się, na mnie zażenowanym wzrokiem.
-Może zmieńmy temat? - zaproponowałem.
-Chętnie. - chrząsnęła Sam.
-W takim razie co u was? - zaczął Zayn.
-Nie można gorzej zacząć rozmowy. - warknęła Mila.
-Czy ty chociaż przez chwilkę możesz być miła?! - krzyknęłam.
-Nie. - burknęła.-Szczególnie po tym jak ktoś wpakował mnie w kieckę i kazał nosić te pieprzone obcasy.Ale skoro chcesz wiedzieć moja koleżanka jest już trochę zmęczona i chce odpoczynku więc od jutra Harry ruchasz poduszkę.
-Tylko nie tą z salonu.Jest jeszcze nowa.-wtrącił Louis.
-Chyba ktoś tu sugeruje Larrego.-powiedziała Mila sięgając po kieliszek z szampanem.
-Może i tak. - rzucił Louis krzyżując ręce na piersi.
-No więc tego... - zaczęła Sam widząc, że nasza rozmowa kieruje się w niebezpieczną stronę. -Harry podasz mi szampana? - rzuciła zrezygnowana.
-Jasne. - odrzekłem.
-Tylko nie przesadź. Masz słabą główkę. - mruknęła Mila złośliwie się uśmiechając.
-Może i mam, ale nie rozkładam nóg przed każdym jak się upije. - warknęła brunetka.
-No więc tego... - zaczęła Sam widząc, że nasza rozmowa kieruje się w niebezpieczną stronę. -Harry podasz mi szampana? - rzuciła zrezygnowana.
-Jasne. - odrzekłem.
-Tylko nie przesadź. Masz słabą główkę. - mruknęła Mila złośliwie się uśmiechając.
-Może i mam, ale nie rozkładam nóg przed każdym jak się upije. - warknęła brunetka.
-Przynajmniej ja miałam i mam przed kim je rozkładać.Nie tak jak ty.Wiecznie nieskazitelna Samantha Howards.
-Dziewczyny przes...-Niall chciała to przerwać jednak nie miały zamiaru go posłuchać.
-Wole być nieskazitelna i miła niż być postrzegana za dziwkę.-robiło się niebezpiecznie.Modliłem się w duchu żebyśmy już byli pod 02 Areną.
-Zostań najlepiej zakonnicą.Może tam jakiś dupek zerżnie cię tak,że poznasz co to jest dobre pieprzenie.
-To ty idź lepiej do tego alfonsa i pieprz się z każdym jak popadnie.Zostań puszczalską...a nie przepraszam ty już nią jesteś...
-Zamknijcie się do cholery! - krzyknęliśmy jednocześnie z Niallem.
-Jesteście całkiem inne i musicie się z tym pogodzić. Lepsze to niż skakanie sobie do gardeł co drugie słowo. - warknął Louis.
-Jesteście całkiem inne i musicie się z tym pogodzić. Lepsze to niż skakanie sobie do gardeł co drugie słowo. - warknął Louis.
-Ja tam mogę sobie poskakać.-mruknęła Mila.
Nikt nie odezwał się już do końca drogi. Gdy dojechaliśmy na miejsce natychmiastowo oślepił mnie błysk fleszy. Powinienem się już do tego przyzwyczaić jednak to zawsze było dla mnie szokiem. W momencie gdy opuściliśmy limuzynę reporterzy się na nas rzucili. Zwłaszcza, że towarzyszyły nam dziewczyny. To był temat numer jeden. Widać było, że Mila jest oszołomiona, podobnie jak Sam, która momentalnie zbladła i gdyby nie Niall, ciągnący ją za rękę po prostu stałaby w miejscu.
-Oto jest.Najsławniejszy boysband na Ziemi.-rozległ się głos.-Razem z dwoma ślicznotkami.
Po chwili słyszałem tylko swoje imię.Zrobiliśmy parę fotek jako One Direction gdy poproszono nas abyśmy odpowiedzieli razem z Milą na kilka pytań.
-Kim jest twoja wybranka?
-Mila Howards.-powiedziała tonem jakiego nigdy u niej nie słyszałem.Był taki dźwięczny i rozkoszny.
-Od kiedy jesteście razem?-spytano.
-Od mniej więcej dwóch miesięcy.-odparłem.
-Czy to coś poważnego?
-Czy jej się oświadczysz?
-Dlaczego razem z zespołem tak nagle zniknęliście?
-Od kiedy jesteście razem?-spytano.
-Od mniej więcej dwóch miesięcy.-odparłem.
-Czy to coś poważnego?
-Czy jej się oświadczysz?
-Dlaczego razem z zespołem tak nagle zniknęliście?
-Mieliśmy tylko małą przerwę,Teraz wracamy i chcielibyśmy przerosić za to fanów. -powiedziałem zgodnie z prawdą.
Weszliśmy do sali i zajęliśmy swoje miejsca przy stoliku.Mila od razu wyjęła telefon i zaczęła pisać SMS'y.Sam uważne słuchała powitania.Czasami chciałem mieć właśnie taką dziewczynę i w takich momentach zazdrościłem Niallowi.
Po dwudziestu minutach nie mogłem już wytrzymać.
-Odłóż ten telefon.-warknąłem jej do ucha.Ta jednak machnęła tylko ręką i pisała dalej.
-Ooo w domu będziesz miała przerąbane.
-Wiem o tym.-uśmiechnęła się.
-Chcecie może szampana?-zapytał Liam.
Całe One Diection przytaknęło a gdy Sam powiedziała,że też się napije.Wszyscy zwrócili się na Mile morderczym wzrokiem.Ta tylko uśmiechnęła się.
-A już miałam w przygotowaniu taką cięta ripostę.
Pierwsze kategorie nie dotyczyły nas.Wygrała Ellle Goulding,Bruno Mars i paru innych.
-Przepraszam na chwile.-wstałem od stołu.
Mila...

Chyba naprawdę wolał myśleć,że jego córeczka roi to zadanie tak jak trzeba i do cholery gdzie jest Harry?!
-A nagrodę za Globalny Sukces otrzymują...ONE DIRECTION!-w sali zaczęła lecieć "Story od my life".Chłopaki niepewnie weszli na scenę.
-Bardzo dziękujemy wszystkim fanom.-zaczął Liam.-Nie wiem gdzie jesteś Harry...O już biegnie.-na scenę wpadł Harry.

Weszliśmy do sali i zajęliśmy swoje miejsca przy stoliku.Mila od razu wyjęła telefon i zaczęła pisać SMS'y.Sam uważne słuchała powitania.Czasami chciałem mieć właśnie taką dziewczynę i w takich momentach zazdrościłem Niallowi.
Po dwudziestu minutach nie mogłem już wytrzymać.
-Odłóż ten telefon.-warknąłem jej do ucha.Ta jednak machnęła tylko ręką i pisała dalej.
-Ooo w domu będziesz miała przerąbane.
-Wiem o tym.-uśmiechnęła się.
-Chcecie może szampana?-zapytał Liam.
Całe One Diection przytaknęło a gdy Sam powiedziała,że też się napije.Wszyscy zwrócili się na Mile morderczym wzrokiem.Ta tylko uśmiechnęła się.
-A już miałam w przygotowaniu taką cięta ripostę.
Pierwsze kategorie nie dotyczyły nas.Wygrała Ellle Goulding,Bruno Mars i paru innych.
-Przepraszam na chwile.-wstałem od stołu.
Mila...
Chyba naprawdę wolał myśleć,że jego córeczka roi to zadanie tak jak trzeba i do cholery gdzie jest Harry?!
-A nagrodę za Globalny Sukces otrzymują...ONE DIRECTION!-w sali zaczęła lecieć "Story od my life".Chłopaki niepewnie weszli na scenę.
-Bardzo dziękujemy wszystkim fanom.-zaczął Liam.-Nie wiem gdzie jesteś Harry...O już biegnie.-na scenę wpadł Harry.
Schowałam twarz w dłonie.Co za idiota?!Przegapił by rozdanie nagród bo był w łazience?!Jezu...
Gdy wrócili do stołu nie mogli przestać się śmiać.
Nagle dostałam SMS'a.
Rozejrzałam się.Dostałam kolejnego.
Cholera...Co to?
-Zaraz przyjdę.-wstałam od stołu i poszłam przed sale.W korytarzu nie było nikogo.Ciemność a muzyka na sali zagłuszała każdy dźwięk.
Nagle usłyszałam kogoś za mną.Przytrzymałam mu rękę z nożem.Pchnął mnie i runęłam na ziemię.W tej cholernej sukience nic nie zdziałam.
Przeturlałam się na bok unikając noża.Jeszcze centymetr i miała bym go w głowie.
-Kim jesteś?-warknęłam.
Nic nie odpowiedział tylko ruszył do ataku.Pobiegłam w stronę toalet jednak na moje zajebiste szczęście była ona zamknięta.Słyszałam jego śmiech.Mogła bym krzyczeć ale po co i tak nikt mnie by nie usłyszał.
Rzucił się na mnie tak,że rozciął bok mojej sukienki.W tej chwili mogłam powiedzieć mu tylko jedno.
-Lepiej kop sobie grób sukinsynu.-uderzyłam go w nos tak,że krew pobrudziła mi sukienkę.Złapał mnie za za nadgarstki i unieruchomił.Nie ze mną takie numeru.Kopnęłam go w krocze i odrzuciłam na bok.Poczułam ból w okolicach uda.Cholera nabiłam się na nóż.
Mężczyzna spojrzał na mnie i szeroko się uśmiechnął po czy pobiegł w stronę wyjścia.
Z mojej nogi sączyła się krew.Czy tylko ja muszę zawsze obrywać?
Ale gdyby zrobił to Sam.Ta zginęła by po minutach...Cholera dlaczego ja się p nią martwię?!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz