niedziela, 2 marca 2014

18.I będę szczęśliwa choćbym kurwa miała to szczęście sobie narysować!

Sam...

Mila nie chciała rozmawiać o tym co się stało na Britach.Nie wiem dlaczego.W sobotę gdy nie było mojego ojca zaprosiłam One Direction na obiad.Oczywiście musiałam gotować.Jezu jak ja tego nie lubiłam.
Spróbowałam zrobić Lasagne.Szło mi to kiepsko a wiedziałam,że na siostrę nie mam co liczyć. 
Zaczęłam smażyć cebulę później dodałam mielone.Robiłam wszystko z przepisu.<KLIK>
-Za mało gałki muszkatołowej.-usłyszałam głos Mili.
-Miałaś leżeć w łóżku.Mogłaś zawołać.-zauważyłam.
-Nie lubię leżeć i nic nie robić.-popatrzyłam na nią błagalnie.
-Ty nigdy nic nie robisz.-zauważyłam.
-Żyje.
Kulejąc podeszła do lodówki i wyciągnęła z niej mleko.Usiadła na krześle i uważnie mi się przyglądała.Nastała niezręczna cisza.Postanowiłam podjąć temat.
-Może powinnyśmy im powiedzieć?-gdy tylko to powiedziałam Mila zakrztusiła się mlekiem.O mało co nie wybuchnęła bym śmiechem.Wyglądało to wprost komicznie.
-Na głowę ci już serio padło?Twój ojciec jeszcze nie rozwiązał sprawy ja dałam się pociąć a ty chcesz wszystko spieprzyć?
-Nawet nie chcesz powiedzieć jak wyglądał!
-Nie zaczynaj!-warknęła.
-A wiec o to ci chodzi.-klasnęłam w dłonie.-Kochasz Harrego i nie chcesz pomóc rozwiązać tej sprawy!Będziesz z nim tak długo aż tej sprawy nie wyjaśnią!Później musisz odejść a tego nie chcesz!
-Nie prawda!-zaprzeczyła niemal od razu.
-Prawda przyznaj to lepiej przed samą sobą.Ale nie musisz odchodzić.Skoro Harry cię kocha to wybaczy tak samo jak Niall.
-Jesteś aż taka naiwna kretynko?On cię znienawidzi i nie będzie nawet mowy na to byś z nim była.-wstała z miejsca.-Ale śmiało powiedz mu.Zobaczymy która z nas ma racje.
-Nigdy nie doświadczyłaś prawdziwej miłości aż do teraz. Mila. Serio wierzyłaś, że nic nie będziemy do nich czuć? - spytałam
-Ja nic do niego nie czuje, okey? Nic, a nic. Teraz się zamknij i gotuj dla swojej prawdziwej miłości! - krzyknęła
-Nie masz serca. Wiem tylko to. Wiem też jednak, że go kochasz całymi swoimi resztkami serca. - powiedziałam
-Wiedziałam że jesteś słaba. A tak przy okazji to wygrałam zakład. Na początku zadania mówiłaś, że nie pójdziesz z nim do łóżka. Poszłaś. Wygrałam. - rzuciła i wyszła z kuchni zostawiając mnie w szoku.

Co za nieczuła...oh.Nie będę się nawet denerwowała.
Czas leciał niemiłosiernie.Nim się obejrzałam była już 16.Trzeba było by się ubiera
Wstawiłam Lasagne i poszłam wziąć prysznic.Ubrałam się <KLIK>.Przeczesałam swoje włosy szczotką i stwierdziłam po nałożeniu lekkiego makijażu,że jestem gotowa.Miałam zapukać do Mili żeby zaczęła się szykować ale stwierdziłam,że pewnie jest w łazience.
Poszłam przygotować stół a gdy stwierdziłam,że jest okey zadzwonił dzwonek do drzwi.Cała podekscytowana podeszłam do drzwi jednak to nie byli chłopcy.
-Jest Mila?-spytał jeden z nich <KLIK>.
-Tak.-jęknęłam.Ile ona znała seksownych chłopaków.Założę się,że i przed tym rozkładała nogi.
Weszli do domu.Usłyszałam jak Mila ciężko schodzi po schodach.Drugi <KLIK> pomógł jej zejść.Mila była ubrana w <KLIK>.
-Gdzie ty idziesz?-spytałam zaskoczona.
-Nie nie wiem kiedy wrócę.Tak nie wrócę na pewno na noc.Nie nie zadzwonię.-przewróciła oczami i od tak wyszła. 
Super.Czyli jedna gęba mniej do nakarmienia.Nie wiem jak Harry z nią jeszcze wytrzymuje.
Po jakiś 20 minutach przyszli.
-Hej piękna.-powitał mnie Zayn a ja zaczęłam się śmiać widząc zazdrosnego Nialla.
-A gdzie...?-zaczął Harry.
-Nie wiem.Poszła sobie gdzieś.
-Oczywiście.-mruknął smutno.Widziałam,że był bardzo zawiedziony.Wszyscy usiedliśmy do stołu.
Kiedy podałam Lasage każdy się na nią rzucił.
-Spokój!-zarządziłam.-Zwierzęta z was.
-Dlatego nie zaprasza się nas na obiad.-uśmiechnął się Louis.
-Zapamiętam to sobie.
W połowie obiadu całkowicie nam odbiło.Śmialiśmy się jak nienormalni.Dowiedziałam się,że Louis zerwał z Eleanor a Zayn planuje już ślub z Perrie.
Dostałam nagle SMS'a ale zignorowałam go.Później parę telefonów ale to również mnie nie ruszyło.Było zbyt zabawne aby to przerywać.
Nagle do domu wpadł wkurzony ojciec.Stanęłam jak wryta.
-Zabierz ich do piwnicy,Sam.Macie się zamknąć i być cicho!-krzyknął.
-Ale co się dzieje?-spytałam słysząc burczenie silnika.
-Sam!
Szybko poszłam do piwnicy razem z chłopakami i zamknęłam drzwi.Po chwili usłyszałam strzały.Jezu...Nie.Chciałam się wyrwać ale Niall mnie trzymał.Nie wiem ile to trwało kilka minut może kilkanaście.Wszystko ucichło.Jednak chyba nie do końca.
Kroki były coraz wyraźniejsze.Cholera! 
-Pewnie są tu!-krzyknął jakiś głos.
I znów stał a po chwili huk jak by ktoś wpadł na drzwi.
-Dobry strzał.-przyznał jaki głos.Od razu go poznałam.
-Gdzie mój ojciec?!-wrzasnęłam i pobiegłam do salonu.Leżał na podłodze w salonie a cała jego bluzka na brzuchu była we krwi.Nad nim kucała Mila.
-Wyjdziesz z tego.-mówiła wyjmując telefon.
-Dobrze wiesz,że nie.-odparł słabym głosem.-Przecież zawsze tego chciałaś.
-Przeżyj dla niej.Nie dla mnie.
-Naprawdę cię kochałem.Każdego dnia z którym ty nienawidziłaś mnie jeszcze bardziej.
-Nie obchodzi mnie to.
Popatrzyłam na nią morderczym wzrokiem.
-Moja Sam.-jęknął.-Moja.Opiekuj się nią.I dokończ to co zaczęłaś...
Po moich oczach spływały łzy.Nie to nie mogła być prawda!
-Czemu kurwa nie odbierałaś!Dzwoniłam do ciebie z cztery razy!-wybuchła.-Czy aż tak zajęta byłaś?!
-Ja...-mruknęłam roztrzęsiona.-Mogłaś zostać w domu...-to była najgłupsza odpowiedz na jaką przyszło mi odpowiedzieć.
-Myślisz,że to ja zawsze będę ratowała ci dupę?!No chyba cię już do reszty pojebało!
-Mila spokojnie.-powiedział Niall podchodząc do mnie.
-Ty się lepiej nie odzywaj!-spiorunowała go wzrokiem.-A ty nawet nie waż się ruszać tej broni!-strzeliła w rękę jednemu z leżących na ziemi.Ten zaczął jęczeć.
-Kto cię przysłał?-zapytała wściekła.
-Zabij mnie lepiej.
-Zrobię to tak jak obiecałam.-wyjęła nóż ze spodni.-A teraz mów bo lubię horrory.
-Mila nie!-zaprotestował Liam.
-Jace zabierz ich proszę.-poprosiła dziewczyna.
-Nie!-krzyknęłam.
-To siedźcie cicho.Tak więc.-usiadła obok niego opierając się o ścinę.-Na początek coś lekkiego.-Przecięła mu rękę.Zrobiło mi się niedobrze.Za dużo krwi jak na jeden dzień.
-Ty nie wiesz o mnie nic ja wiem o tobie wszystko.-powiedział.
-Doprawdy?-podniosła brew.
-Wasza matka nie żyje.Wychowywałaś się u Christiana do 16 roku życia.W wieku 14 lat złamałaś po raz pierwszy nogę a rok później drugą.Tristian torturował cię dopóki nie zgodziłaś się na jego warunki.
-Nogę złamałam w wieku 13 lat.Kim jesteś?
-On ich zabije jeśli w porę nie zrozumiesz o co mu chodzi.
-Nie zabije.-oburzyłam się.
-Ty nic na to nie poradzisz Howards.
-Po co to robi?-zapytałam.
-Dla strachu. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz