Stałam przed lustrem nadal nie wierząc,że to robię.Wyglądałam jak jakaś lafirynda spod latarni.<KLIK>.Matko święta co ta dziewczyna ze mną robiła?Dodatkowo zamówiła fryzjerkę!<KLIK>.Jezus...
-Wyglądasz...imponująco.-zaśmiał się Harry.
-Nawet jak bym chciała to nie mogę tobie...
-Zrobić dobrze?Poczekaj słońce do wieczora.-podszedł do mnie i mocno przytulił do siebie.
-Już mamy wieczór idioto.-zauważyłam.
-Poczekaj do tego późniejszego wieczoru.-zaśmiałam się i podeszłam do drzwi.-Idziesz?-rzuciłam w jego kierunku gdyż nadal stał w tym samym miejscu.
-Ale tak fajnie widać twój tyłek w tej kiecce.Chyba będę zazdrosny.-zwilżył usta językiem.
Popatrzyłam się w jego zielone,przenikające mnie tęczówki i uśmiechnęłam się widząc w nich iskrę pożądania.
-To będziesz cały czas stał za mną.-wyciągnęłam rękę w jego kierunku,którą po chwili złapał i razem wyszliśmy na korytarz gdzie czekali na nas Sam <KLIK> i Niall.
W sali bankietowej zebrał się już tłum ludzi.
-Kosztowanie wina?-podniosłam brew.-Wiesz,że go nienawidzę.
-Serio?Sorry ale jakoś nie zauważyłam.Prawie codziennie żłopiesz wszystko co wpadnie ci do ręki.Nawet wino.-zauważyła Sam.
-Jestem wtedy zdenerwowana.-tłumaczyłam się,kiedy Harry lekko podniósł mnie do góry pomagając zejść ze schodka.
-Możesz zawsze do mnie zadzwonić.-uśmiechnął się zadziornie Loczek.
Zaczęliśmy powoli próbować każdego po trochu.Nie smakowało mi ani jedno z nich.Były jakieś takie dziwne w smaku.
-Pójdę do łazienki.-powiedziała nagle Sam kierując się w stronę toalet.Zostałam z chłopakami sama.
-Mila?-usłyszałam głos Nialla.
-Kim jest Jai?-zakrztusiłam się winem kiedy mnie o to spytał.
Wiedziałam o wszystkim co zrobił jej ten bydlak jednak nie mogłam wtedy interweniować.Zaślepiał mnie gniew to dziewczyny i to przez niego Jai zrobił jej krzywdę.
-To jej były.-odparłam szybko.
-Iiii?-dopytywał się blondyn.
-Powiedzmy,że należy do mężczyzn dla których w związku on jest Panem a kobieta Uległą.
-Chcesz powiedzieć,że...-otworzył szeroko oczy.
-Sam teoretycznie była dziewicą jednak tak na prawdę on ją zgwałcił.Nie wiem ile razy...Była z nim jakieś pół roku.-wytłumaczyłam.
Oboje stali jak wryci i przetwarzali informacje jakie im podałam.
-Narry,bufor time.-pociągnęłam łyk wina,rozbawiona ich minami.
-Przeklęty sukinsyn.-mruknął w końcu Niall rozwścieczony.
-Spokojnie blondasku.-uśmiechnęłam się.-Siedział swoje a to,że go spotkaliśmy to zwykły...przypadek.
-Obyś miała racje.-odparł zamyślony.
Staliśmy przez kilka minut w ciszy jaka panowała w naszym towarzystkie
-Sam coś długo nie wraca.-powiedziałam idąc w kierunku łazienki.
Napięłam swoje wszystkie mięśnie kiedy zobaczyłam co dzieje się w holu.
Czterech chłopaków razem z Jaiem stało przy Sam,z uśmiechem na twarzy.Jak ja się cieszyłam,że ta sukienka ma rozcięcie przy boku.
Sam miała czerwony policzek,prawdopodobnie od uderzenia Jaia.
-Chyba naprawdę chcesz wpakować się do grobu.-zaśmiałam się oparta o szklane okno.-Chętnie ci w tym pomogę.
-Skarbie,tak właśnie liczyłem,że się zjawisz.Przygotowałem dla ciebie coś specjalnego.-odwrócił się w moją stronę z bananem na twarzy.
-Nigdy mnie nie umiałeś rozczarować.-odwzajemniłam uśmiech,kiedy poczułam za sobą jakieś szelesty.
W mgnieniu oka odwróciłam się i dałam w twarz.Kojarzyłam go skądś <KLIK>.Kiedy jego koledzy stwierdzili,że ma ze mną problem,pomogło mu dwóch innych.
Gdyby nie ta cholerna sukienka sprała bym im tyłki.
Czarnowłosy chłopak z kolczykiem w wardze trzymał moje ręce uniemożliwiając mi wyswobodzenie się z jego uścisku.Po chwili rozległy się krzyki Nialla i Harrego.Zostali przyprowadzeni przez kolejnych dwóch.
-Widzisz,skarbie?-Jai zwrócił się do cicho łkającej Sam.-Nikt cię już nie obroni.-chciał dotknąć jej policzka jednak Niall krzyknął.
-Tknij ją tylko a pożałujesz!
Jai dał znak swojemu wolnemu koledze,który wymierzył mocny cios w brzuch blondyna.
-Hej!-oburzyłam się.-Myślałam,że nie bije się bezbronnych.
-To twoje zasrane zasady!-odkrzyknął wyprowadzony z równowagi.
-Ja przynajmniej je mam.
Rzucił Sam o ziemię i podszedł do mnie.
-Wiedziałem,że będziesz zadziorna.-pogłaskał mnie po policzku na co Harry zareagował mocnym szarpnięciem.Dałam mu znać,że sobie poradzę.-Lubie cię taką.-jego wzrok spoczął na moich ustach.-Ciekawe...Pociągacie mnie obie...Tyle,że ty..nigdy nie krzyczałaś.
-Słucham?-pisnęła nieśmiało Sam.
-Nie tylko ciebie zaliczył.-westchnęłam przypominając sobie jego usta...uh!Fuj!
-Przynajmniej ty nie darłaś się ani nie płakałaś.
-Sukinsyn.-mruknęłam pod nosem chcąc dać mu w twarz.
-Co powiedziałaś?!-wkurzył się.
-Sukinsyn.-powtórzyłam patrząc mu w oczy z satysfakcją.
-Chyba musimy się przenieść do pokoju.-zarządził.-Dostaniesz to na co zasługujesz,suko.
Wziął przerażoną Sam i chłopaków po czym poszliśmy do windy.
Hol był opustoszały przez trwający bankiet.Cholera było niedobrze.Bardzo niedobrze.
Jai był psychiczny i każdy to wiedział.Kiedy wpakowali nas do dwóch osobnych wind powiedziałam do swojego "ochroniarza".
-Jesteś Dominic,prawda?-zapytałam.Drgnął lekko ale nie odpowiedział.-Wiem,że mnie pamiętasz.Pracowałeś dla Christiana.-wymówienie jego imienia przyprawiło mnie o zawrót głowy.
-I co z tego?-odezwał się w końcu,chłodno jak zimowy poranek.
-Co się stało,że nie jesteś przy nim?
-A kto ci powiedział,że nie.-syknął.-Czeka na was w Londynie.
Zesztywniałam kiedy pociągnął moje ręce jeszcze mocnej do tyłu.
-Delikatniej.-syknęłam z bólu.
Wypchnął mnie z windy i powlókł do pokoju na osiemnastym piętrze.Na nim również nikogo nie było.Mój wzrok spoczął na Sam,którą Jai prowadził na początku. Miała przerażoną minę a jej strach czułam jak gdyby stała obok.Wtedy pomyślałam pierwszy raz w życiu."Biedna Sam".
Wepchnięto albo wręcz wrzucono do pokoju i zamknięto na klucz a przy drzwiach stanęło dwóch chłopaków.
-Ich możecie puścić.-wskazał na Nialla i Harrego.-Nie radzę wam się ruszać.Nie chcecie chyba,żeby coś stało się waszym dziewczynom.
Harry miał zaciśniętą szczękę kiedy przypinano mnie kajdankami do ramy łóżka.
Poczułam się słabo i niedobrze.
-Włącz klimatyzacje.-jęknęłam w stronę Jaia.-Strasznie tu duszno.
-Mam cię w dupie.
-Chcesz,żebym się zrzygała na to łózko.-oddychałam głęboko jednak nie przechodziło mi wcale.
Dominic podszedł do pilota i zrobił to o co poprosiłam.
-Jeden normalny.-westchnęłam.
-Dobra koniec tego.-spojrzał na Sam,leżącą na podłodze.Kopnął ją raz w brzuch na co Niall chciał się na niego rzucić.Karą za nieposłuszeństwo był kolejny cios wymierzony w jej stronę.
-Ty przeklęta suko!-krzyczał.-Gniłem przez dwa lata w pierdlu a ty się puszczałaś z innymi!Ciekawe ilu cię skosztowało?!
Na twarzy Sam pojawił się grymas,że taki temat porusza właśnie Jai.
-Nie mów tak do niej!-oburzył się Niall,trzymany przez jednego z chłopaków.
-Będę do niej mówił jak mi się żywnie podoba.-dał jej w drugi policzek.-Suko dzisiaj będą na ciebie patrzyli jak obrywasz za całe dwa lata!
-Ummm...przepraszam.-wtrąciłam cicho.Wzrok Jaia spoczął na mnie.-Muszę siusiu.
-Nie ze mną takie gierki,Tayne.-warknął.
-Chcesz żebym zeszcza...-zaczęłam ale uderzył mnie w twarz,tak,że poczułam rdzawy smak w swoich ustach.
-Możesz wiedzieć,że ci za to oddam.-uśmiechnęłam się.
-Sean odczep ją.-rozkazał Jai.
Brunet podszedł do mnie i wsadził kluczyk do zamka.
-Dziękuje.-wstałam jednak zachwiałam się.-Harry pomożesz mi?Kiepsko się czuje.
-Nie opowiadaj tu bajeczek.-wtrącił się Jai.-Oboje wiemy,że kłamiesz.
Szczerze to mówiłam prawdę.Czułam się okropnie.
-Jestem w ciąży.-powiedziałam a w pokoju nastała cisza.Każdy patrzył się na mnie nie dowierzając.Oczy Harrego były szeroko otwarte.
-Pomożesz mi skarbie?-spytałam po raz drugi.
Chłopak objął mnie w pasie i pomógł wejść do łazienki.Oparłam się o zlew i spojrzałam na bruneta.
-Jesteś w ciąży?-spytał ze strachem w oczach.
CDN
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz