Harry...
Kiedy Sam się rozłączyła chłopaki byli już obok mnie czekając na wieści.Przez kilka minut nic nie mówiłem ponieważ próbowałem przyswoić sobie nowe wiadomości.Mila...jest...w ciąży.Zostaniesz ojcem Styles.
Cholera.
-Kto jest w ciąży?-dopytywał się Louis nie mogąc już wytrzymać.
Przełknąłem ślinę i niewyraźnie powiedziałem.
-Mila.
Wszystkich zatkało.Milczeliśmy jakiś czas po czym Payno podszedł i przytulił mnie.
-Gratulacje stary.
-Dzięki.-jęknąłem nie wiedząc co zrobić.
Zostaniesz ojcem Styles...
-Nie sądziłem,że tak szybko zostanę wujkiem ale...gratulacje Styles.-Niall również mnie przytulił.
-Dzwoniła do ciebie?-spytał Malik.
-Nie...Sam mi powiedziała.
-Sam?-zdziwił się Nialler.
-Czuje,że coś jest nie tak.-mruknąłem.
-To leć do niej dzisiaj po koncercie.Porozmawiacie.Macie o czym.-powiedział Liam z uśmiechem na twarzy.-Ciesz się Harry.To niewyobrażalny dar.
Kiwnąłem głową i złapałem za telefon.
Kurwa.
Lot dłużył mi się niemiłosiernie.Dzwoniłem tyle razy do Mili a ona i tak nie odbierała.Tylko Sam była mi w stanie łaskawie powiedzieć,że moja dziewczyna jest w ciąży a na dodatek zrobiłaby coś niewyobrażalnie głupiego.Dlaczego do cholery do mnie nie zadzwoniła?
Uh...byłem wkurwiony.
Z lotniska przesiadłem się w mój samochód o który poprosiłem przed wyjazdem.Wpakowałem bagaże do bagażnika i odjechałem denerwując się konfrontacją z Milą.
Przed drzwiami stała Sam nerwowo tupiąc nogą.
-Hej.-powitała mnie.
-Cześć.-odparłem próbując być spokojny.-Co się dzieje?
-Mila źle to znosi.Wczoraj chciała...emmm
-Co chciała?-powoli traciłem cierpliwość.
-Pojechała do kliniki by usunąć dziecko.
Mina mi zrzedła.Chciała zabić nasze dziecko?To bezbronne małe dziecko?!Na mózg jej padło?Emocje i gniew wzięły nade mną panowanie kiedy wyminąłem Sam jednak ta złapała mnie za koszulkę i powiedziała
-Bądź delikatny.Ona naprawdę jest załamana.
Kiwnąłem głową i wszedłem do mieszkania.Skierowałem się na schodu i po kilku sekundach byłem już w pokoju Mili.
Siedziała na swoim parapecie patrząc w okno.Kiedy wszedłem nawet nie drgnęła.Myślałem,że wpadnie mi w ramiona,że ucieszy się na mój widok.Niestety myliłem się.
-Nie musiałeś przyjeżdżać.-powiedziała oschle.
-Owszem musiałem.-zamknąłem za sobą drzwi.-Dlaczego nie odbierałaś ode mnie telefonów?Dzwoniłem chyba ze sto razy!
-Nie miałam nic do powiedzenia.-jej obojętność zaczynała mnie powoli wyprowadzać z równowagi.
-Zamierzałaś przemilczeć wszystko?!
-Zamierzałam sama sobie z tym poradzić!-podniosła głos i spojrzała na mnie.Jej policzki było mokre od łez.
-Usuwając nasze dziecko?!Tak chciałaś to zrobić?!
-Żebyś wiedział,że tak!Usunęłabym ten jebany problem!
-Jak możesz tak mówić?!To nasze dziecko!
-To nie jest dziecko!To pasożyt!Cholerny pasożyt!
-Nie mów tak!To nie jego wina.Ono nic nie zrobiło!
-Uważaj bo się popłacze Styles.
-Okłamałaś Sam.Swoją siostrę.
-Gdyby siedziała cicho byłoby już po płaczu.Wszyscy byli by szczęśliwi.-wstała podchodząc do łóżka po telefon.Zaczęła coś na nim pisać.Wtedy coś mnie trafiło.
Podszedłem do niej i wyrwałem jej telefon po czym rzuciłem w ścianę.Upadł z hukiem na podłogę.Złapałem na ramiona Mili a że byłem od niej wyższy o mniej niż głowę zmusiłem,żeby na mnie spojrzała.
-Obudź się dziewczyno do cholery jasnej!Jesteś w ciąży.Wiem,że to dla ciebie szok.Dla mnie też ale cóż stało się i musimy sobie z tym poradzić.Myślałem,że od tej całej akcji z Christianem ufamy sobie jednak widzę,że się myliłem.Nie usuniesz tego dziecka,rozumiesz?Chce go.Nie ważne,że wszystko się skomplikuje.To dziecko jest nasze i pokochamy je.Stworzymy rodzinę i wszyscy będą szczęśliwi.Tylko teraz musisz przez to przejść a ja ci pomogę.Obiecuje kochanie,że pomogę tobie ze wszystkim.
-Urodzisz za mnie?!Będziesz karmił to dziecko?!-wyszarpnęła się.-Kurwa wszyscy będą szczęśliwi tylko nie ja!Tego chcesz?!Żebym była nieszczęśliwa?!
-Mila...
-Nie Harry.Obiecuje tobie,że znajdę sposób,żeby się tego pozbyć.Żeby to z siebie wyjąć.A ty nic na to nie poradzisz!
To nie były słowa mojej dziewczyny.To nie była moja Mila.
-W porządku w takim razie zamieszkamy razem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz