sobota, 2 sierpnia 2014

(#2) 32.Czasami życie ma dla nas za dużo niespodzianek.

Mila...

Czy można było czuć się gorzej niż ja teraz?
Nie wydaje mi się.
Od tamtego wydarzenia minęły cztery tygodnie a ja z dnia na dzień czułam się coraz gorzej.Nie wiedziałam co się ze mną dzieje.Na początku myślałam,że po prostu przeziębiłam się ale trzymało się to zbyt długo.Nie chciałam martwić Sam,była z Niallem taka szczęśliwa.Tylko patrzeć jak wyleci z domu i zamieszka z blondynem.Chociaż szczerze w najbliższym czasie nie szykuje się na ślub.Nie dziwie się jej.19 lat to trochę za młodo oddać się jednemu mężczyźnie.Co do mnie i Harrego to wpadliśmy w rutynę.Razem z One Direction mieli napięty grafik więc pisaliśmy ze sobą a od czasu do czasu gdzieś wychodziliśmy.Zwyczajne życie dawało mi się we znaki.Skończyłam z imprezami,wyścigami i bronią ponieważ Harry poprosił mnie o to zaraz po całym zajściu.Brakowało mi adrenaliny jak cholera.Brakowało mi Christiana.Zrobił to co zrobił ale był moim ojcem bardziej niż Howard.Co się z nim stało?Czemu aż tak bardzo mnie zranił?

Kolejny nudny dzień nastał w Londynie.Sam bardzo się mną opiekowała ponieważ tego tygodnia zemdlałam już 4 razy.Ona wiedziała tylko o 2.I dobrze.Nie potrzebnie by się martwiła.
-Mila.-usłyszałam głos Sam kiedy wychodziłam z łazienki po kolejnym incydencie żołądkowym.-Już w porządku?
-Tak.-odparłam.-Jest okey.
-Możemy porozmawiać?-w tonie jej głosu wywnioskowałam,że chciała mi coś powiedzieć ale cholernie się bała.Prawdopodobnie mojej reakcji.
-Pewnie.
Zeszłyśmy do salonu gdzie wiele się zmieniło od czasu wprowadzi.Nie chciałam,żeby cokolwiek przypominało mi już tego dzieciństwa i cholernego planu przez które mogłyśmy zginąć.
-Nie czujesz się jakoś...em...inaczej?-zapytała.
-Nieee?-skłamałam.
Szczerze to czułam się inaczej.Tak..ciężej.
-Bo widzisz...ostatnio źle się czujesz i...pomyślałam,że ci to kupie.-podeszła do szafki i wyjęła z niej biało różowe pakowanie.Od razu wiedziałam co to.
-Sam nie.-warknęłam czując nagły przypływ złości.-Nie ma mowy.
-Mila.Masz wszystkie objawy.Mało jesz.Dużo śpisz,masz omdlenia,wymiotujesz!Mila ty możesz być w ciąży.
-Nie Sam.-pokręciłam przecząco głową.-Nie mogę.
-Chociaż zrób go.Dla pewności.Musisz wiedzieć no!
-Nie!
-Boisz się rozumiem ale no...musisz wiedzieć.Miej to już z głowy.

Bałam się tak pierwszy raz w życiu.Nie mogłam być w ciąży.To było niemożliwe przecież dobrze się zabezpieczałam.Nie chce żadnego pieprzonego bachora.
-Ile jeszcze?-zapytałam Sam.która chodziła w tą i z powrotem po salonie.
-Chwila.
Westchnęłam i zaczęłam bawić się moimi paznokciami.Dlaczego to trwało tak cholernie długo no!
-Okey jest.-mruknęła Sam patrząc na test.Z jej miny nie mogłam wysnuć niczego.Posłałam jej pytające spojrzenie po czym usłyszałam:
-Gratulacje.-uśmiechnęła się.-Będziesz miała dziecko.Z Harrym.
Będziesz miała dziecko.Będziesz miała dziecko.Będziesz miała dziecko.Będziesz miała dziecko te słowa odbijały się echem w mojej głowie.Nie,nie,nie!To nie mogła być prawda!Nie!
Wstałam i z całych sił kopnęłam wazę,która rozbiła się na milion kawałeczków.
-Spokojnie.-powiedziała Sam.
-Spokojnie?!-krzyknęłam.-Spokojnie?!Jak ja mam być spokojna?!Sam jestem w ciąży!Mam to coś w sobie!
-Dziecko.-poprawiła mnie Sam.-Dziecko.
-To coś!Cholera co ja teraz zrobię?!
-Na początek uspokój się.-poprosiła i kazała usiąść mi na kanapie.-Musisz powiedzieć Harremu.
Popatrzyłam się na nią by wyczytać czy mówi serio.
-Nie ma mowy.
-Mila...
-Nie powiem mu i koniec!
-To co będziesz milczała całe 9 miesięcy?!Mila to jest też jego dziecko.Ma prawo wiedzieć.
Właśnie.Cholerny kretyn zrobił mi dziecko.W tym momencie nie myślałam jasno jednak czułam cholerny gniew,wręcz nienawiść.
-Słyszałaś co powiedziałam?-z zamyśleń wyrwał mnie głos mojej siostry.-Mówiłam,że nie masz innego wyjścia.Zadzwoń do niego i poproś żeby przyjechał.
-Nie będę go tutaj sprowadzała.Ma swoje sprawy.
-A ty jesteś najważniejszą.Posłuchaj jeśli ty do niego nie zadzwonisz ja to zrobię za ciebie.
-Nie odważysz się.-warknęłam.
Sam wyjęła telefon z kieszeni i zaczęła wpisywać numer.
-Nie!Sam nie!-rzuciłam się na nią.
-Zadzwonisz do niego?
-Nie teraz.
Nacisnęła coś na telefonie.Cholera tylko nie to.
-Sam!
-No cześć.-powiedziała.-Co tam u ciebie?
-Dobra w porządku zadzwonię do niego.Okey zadzwonię.
Dziewczyna kiwnęła głową i uśmiechnęła się szeroko.
-Tak Niall jest okey.
Mina mi zrzedła.Jak mogłam dać się tak nabrać.Boże...
Wróciłam do swojego pokoju i podeszłam do lustra.Podciągnęłam bluzkę i zaczęłam się przyglądać.Nie wiele się zmieniło.Brzuch trochę urósł ale był prawie niewidoczny.
-Przez ciebie będę miała masę problemów ale chyba już wiem jak je rozwiążę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz