sobota, 15 lutego 2014

14.Mówią o mnie, że jestem wariatem, który nienawidzi ludzi i świata, Chcę znaleźć własną drogę życia I znajdę ją właśnie ja - psychopata.

Sam...

 Wszyscy wróciliśmy do domów.Mój ojciec nie był szczęśliwy,że zatrzymaliśmy się u Christiana.Gdy tylko o tym usłyszał wpadł w szał jakiego jeszcze nigdy nie widziałam.
 -Czy wy jesteście nienormalne?!-krzyczał.-Przecież mogło im się coś stać!Christian mógł ich zabić!
 -Tata uspokój się.-poprosiłam łagodnie nie chcąc rozzłościć go jeszcze bardziej.-Nic się nie stało.
 -Swoją drogą dziękuję,że powiedziałeś "im" nie "nam".-wtrąciła Mila najbardziej lodowatym tonem na jaki było ją stać.
 -Właśnie dziękuję za twoją troskę tato.-mruknęłam przyznając racje.
 -Nie zmieniajcie tematu!-ostrzegł mój ojciec.-Miałyście się trzymać planu a ten poszedł w cholerę!
 -Wale ten plan,rozumiesz?!-pierwszy raz podniosłam głos na ojca a Mila uśmiechnęła się pod nosem.-Będę go chroniła ale to jest koniec.
 -Nie możesz gówniaro!-chciał podejść i potrząsnąć mną lecz drogę zagrodziła mu Mila.
 -Myślę,że miałam racje.-odparła beznamiętne.-Wisisz mi kasę.
 -Jesteś chora!Rozumiesz chora!-wybiegłam z pokoju.Kiedy miałam już wejść po schodach usłyszałam jak coś tłucze się w gabinecie.Cholera co oni tam robią?!Gdy tylko wpadłam do pomieszczenia mój ojciec trzymał Mile za gardło i przyciskał do biurka.
 -Mam ochotę ci wjebać,wiesz?!Od 10 lat!Jestem twoim ojcem powinnaś się mnie słuchać!-ryknął.Tak uderzyła go w nos a krew chlusnęła jak z kranu. 
 -Przestańcie natychmiast!-rozdzieliłam ich.-Co to miało znaczyć?! 
 -Nie mów jej! -krzyknęła Mila zrozpaczona.-Nie powinna wiedzieć!
 -Okłamuje ją całe życie!Myślisz że to łatwe dla mnie?!
 -O czym wy mówicie do cholery jasnej?!-zdenerwowałam się.
-O niczym! -krzyknęła łamiącym się głosem Mila
-Ona jest twoją siostrą! -wrzasnął z furią mój ojciec.
-Haha. Żartujecie? -zaśmiałam się cicho mając nadzieję że to żart.
-NIE! -krzyknął i popychając mnie wyszedł z domu.
Popatrzyłam na dziewczynę zszokowana tym co przed chwilą usłyszałam.Ona moją siostrą?!Przecież to niemożliwe!Jak niby?!A może jednak?Przecież ojciec nie przyjął by pod swój dach kogoś takiego jak ona.
 -No powiedz coś!-przerwałam ciszę.Mój krzyk odbił się echem.
-Co mam powiedzieć? -spytała patrząc się na buty.
-Cokolwiek. -mruknęłam zrezygnowana i wyszłam z domu.
 Nie wiedziałam gdzie mam się podziać.Zamówiłam taksówkę i już po dwudziestu minutach byłam po domem Nialla.Zapukałam do drzwi.Po chwili otworzył mi je Zayn.Nam mój widok uśmiechnął się ciepło.
 -Witam Panno Howard.Nie sądzę aby była Pani umówiona z Panem Horanem.-zażartował.-Wydaje mi się że nie mogę Pani wpuścić.Dobra wchodź.-przepuścił mnie w drzwiach.
 W salonie Cara siedziała na kanapie razem z chłopakami i piła herbatę.Gdy mnie zobaczyli poderwali się z miejsca by się ze mną przywitać.
-Co tam Howard? -spytał Liam.
-Nic... -odparłam krzywo się uśmiechając.
-Coś się stało? -spytał Niall odkładając paczkę paluszków i wstając. -Jesteś jakaś smutna. -mruknął obejmując mnie i całując.
-Może nie tutaj co? -rzucił Zayn wchodząc do kuchni.
 Prawdopodobnie zrobiłam się czerwona jak burak. Postanowiłam zmienić temat.
 -Co tu robisz Cara?
 -Siedzę.-uśmiechnęła się.-Chłopaki mnie zaprosili.Właśnie chcieliśmy po was dzwonić.Gdzie Mila?
 -Mieliśmy w domu całkiem miłą rozmowę.-stwierdziłam ironicznie.
 -Nikt nie ucierpiał?-zapytał Harry.
 -Nie.Ale mój ojciec powiedział mi że Mila jest moją siostrą. 
-Co?! -spytał Harry wypluwając colę. 
-Powiedziałam to samo. -zaczęłam, chodząc w kółko. -Jak oni mogli to przede mną ukrywać. Takie rzeczy się mówi. Skoro jest moją siostrą to czemu chciała mnie zabić. I dlaczego nie jest z nami od początku. 
-Sam. Uspokój się. -rzekła Cara. -Musieli mieć ważny powód. Jestem pewna.
-Nie. Nie broń ich! -powiedziałam siadając i chowając twarz w dłoniach.
-Nie bronimy ich, tylko staramy się patrzeć obiektywie. -mruknął Liam, siadając przy mnie i obejmując.
-Ale... -jęknę
łam.

-Pomyśl co byś zrobiła na ich miejscu? -spytał Zayn.
-Powiedziałabym prawdę. -mruknęłam i ponownie schowałam twarz w dłonie.-Cara jak zginęli rodzice Mili?Przyjaźnicie się,nie?

 -Nie waż się nic mówić.-usłyszałam ostrzegawczy ton głosu Mili.Skąd ona się tu wzięła?! 
 -Jak ty...?!-poderwał się z miejsca Liam.
 -To nie ważne.Powiem jedno gdyby zależało to ode mnie nie dowiedziała byś się o tym.-założyła ręce na piesi.
 -Powiedz mi jak to w ogóle możliwe,że jesteśmy siostrami!-naciskałam tracąc cierpliwość. 
 -Jeśli jej nie powiesz ja też coś zrobię.-zagroziła Cara.-Też umiem grozić,skarbie.
 Mila westchnęła ciężko po czym zrobiła krok w naszą stronę.
 -Nasi rodzice byli partnerami.Znali się 2 lata i zakochali się w sobie.Wzięli  potajemnie ślub.Najpierw urodziłam się ja później ty.Jak by to powiedzieć.Twój...Nasz ojciec olał mnie i naszą matkę.Dał nogę do innej razem z tobą.To tyle.-wzruszyła ramionami.
 -To jeszcze nie koniec.-wtrąciła Cara.-Wszystko.
 -Naszą matkę...-przeczesała ręką włosy a ja zauważyłam jak hamuje łzy.-Zerżnięto ją na śmierć a to tylko dlatego że Howard źle obmyślił plan.Gdyby jej nie zostawił jeszcze by żyła.-byłam w szoku.Mila uważnie mi się przyglądała.-Nienawidzę jego i ciebie tak samo i to się nigdy nie zmieni.

1 komentarz: