Sam...
Wszyscy wróciliśmy do domów.Mój ojciec nie był szczęśliwy,że zatrzymaliśmy się u Christiana.Gdy tylko o tym usłyszał wpadł w szał jakiego jeszcze nigdy nie widziałam.
-Czy wy jesteście nienormalne?!-krzyczał.-Przecież mogło im się coś stać!Christian mógł ich zabić!
-Tata uspokój się.-poprosiłam łagodnie nie chcąc rozzłościć go jeszcze bardziej.-Nic się nie stało.
-Swoją drogą dziękuję,że powiedziałeś "im" nie "nam".-wtrąciła Mila najbardziej lodowatym tonem na jaki było ją stać.
-Właśnie dziękuję za twoją troskę tato.-mruknęłam przyznając racje.
-Nie zmieniajcie tematu!-ostrzegł mój ojciec.-Miałyście się trzymać planu a ten poszedł w cholerę!
-Wale ten plan,rozumiesz?!-pierwszy raz podniosłam głos na ojca a Mila uśmiechnęła się pod nosem.-Będę go chroniła ale to jest koniec.
-Nie możesz gówniaro!-chciał podejść i potrząsnąć mną lecz drogę zagrodziła mu Mila.
-Myślę,że miałam racje.-odparła beznamiętne.-Wisisz mi kasę.
-Jesteś chora!Rozumiesz chora!-wybiegłam z pokoju.Kiedy miałam już wejść po schodach usłyszałam jak coś tłucze się w gabinecie.Cholera co oni tam robią?!Gdy tylko wpadłam do pomieszczenia mój ojciec trzymał Mile za gardło i przyciskał do biurka.
-Mam ochotę ci wjebać,wiesz?!Od 10 lat!Jestem twoim ojcem powinnaś się mnie słuchać!-ryknął.Tak uderzyła go w nos a krew chlusnęła jak z kranu.
-Przestańcie natychmiast!-rozdzieliłam ich.-Co to miało znaczyć?!
-Nie mów jej! -krzyknęła Mila zrozpaczona.-Nie powinna wiedzieć!
-Okłamuje ją całe życie!Myślisz że to łatwe dla mnie?!
-O czym wy mówicie do cholery jasnej?!-zdenerwowałam się.
-O niczym! -krzyknęła łamiącym się głosem Mila
-Ona jest twoją siostrą! -wrzasnął z furią mój ojciec.
-Haha. Żartujecie? -zaśmiałam się cicho mając nadzieję że to żart.
-NIE! -krzyknął i popychając mnie wyszedł z domu.
Popatrzyłam na dziewczynę zszokowana tym co przed chwilą usłyszałam.Ona moją siostrą?!Przecież to niemożliwe!Jak niby?!A może jednak?Przecież ojciec nie przyjął by pod swój dach kogoś takiego jak ona.
-No powiedz coś!-przerwałam ciszę.Mój krzyk odbił się echem.
-Co mam powiedzieć? -spytała patrząc się na buty.
-Cokolwiek. -mruknęłam zrezygnowana i wyszłam z domu.
Nie wiedziałam gdzie mam się podziać.Zamówiłam taksówkę i już po dwudziestu minutach byłam po domem Nialla.Zapukałam do drzwi.Po chwili otworzył mi je Zayn.Nam mój widok uśmiechnął się ciepło.
-Witam Panno Howard.Nie sądzę aby była Pani umówiona z Panem Horanem.-zażartował.-Wydaje mi się że nie mogę Pani wpuścić.Dobra wchodź.-przepuścił mnie w drzwiach.
W salonie Cara siedziała na kanapie razem z chłopakami i piła herbatę.Gdy mnie zobaczyli poderwali się z miejsca by się ze mną przywitać.
-Co tam Howard? -spytał Liam.
-Nic... -odparłam krzywo się uśmiechając.
-Coś się stało? -spytał Niall odkładając paczkę paluszków i wstając. -Jesteś jakaś smutna. -mruknął obejmując mnie i całując.
-Może nie tutaj co? -rzucił Zayn wchodząc do kuchni.
Prawdopodobnie zrobiłam się czerwona jak burak. Postanowiłam zmienić temat.
-Co tu robisz Cara?
-Siedzę.-uśmiechnęła się.-Chłopaki mnie zaprosili.Właśnie chcieliśmy po was dzwonić.Gdzie Mila?
-Mieliśmy w domu całkiem miłą rozmowę.-stwierdziłam ironicznie.
-Nikt nie ucierpiał?-zapytał Harry.
-Nie.Ale mój ojciec powiedział mi że Mila jest moją siostrą.
-Co?! -spytał Harry wypluwając colę.
-Powiedziałam to samo. -zaczęłam, chodząc w kółko. -Jak oni mogli to przede mną ukrywać. Takie rzeczy się mówi. Skoro jest moją siostrą to czemu chciała mnie zabić. I dlaczego nie jest z nami od początku.
-Sam. Uspokój się. -rzekła Cara. -Musieli mieć ważny powód. Jestem pewna.
-Nie. Nie broń ich! -powiedziałam siadając i chowając twarz w dłoniach.
-Nie bronimy ich, tylko staramy się patrzeć obiektywie. -mruknął Liam, siadając przy mnie i obejmując.
-Ale... -jęknęłam.
-Pomyśl co byś zrobiła na ich miejscu? -spytał Zayn.
-Powiedziałabym prawdę. -mruknęłam i ponownie schowałam twarz w dłonie.-Cara jak zginęli rodzice Mili?Przyjaźnicie się,nie?
-Nie waż się nic mówić.-usłyszałam ostrzegawczy ton głosu Mili.Skąd ona się tu wzięła?!
-Jak ty...?!-poderwał się z miejsca Liam.
-To nie ważne.Powiem jedno gdyby zależało to ode mnie nie dowiedziała byś się o tym.-założyła ręce na piesi.
-Powiedz mi jak to w ogóle możliwe,że jesteśmy siostrami!-naciskałam tracąc cierpliwość.
-Jeśli jej nie powiesz ja też coś zrobię.-zagroziła Cara.-Też umiem grozić,skarbie.
Mila westchnęła ciężko po czym zrobiła krok w naszą stronę.
-Nasi rodzice byli partnerami.Znali się 2 lata i zakochali się w sobie.Wzięli potajemnie ślub.Najpierw urodziłam się ja później ty.Jak by to powiedzieć.Twój...Nasz ojciec olał mnie i naszą matkę.Dał nogę do innej razem z tobą.To tyle.-wzruszyła ramionami.
-To jeszcze nie koniec.-wtrąciła Cara.-Wszystko.
-Naszą matkę...-przeczesała ręką włosy a ja zauważyłam jak hamuje łzy.-Zerżnięto ją na śmierć a to tylko dlatego że Howard źle obmyślił plan.Gdyby jej nie zostawił jeszcze by żyła.-byłam w szoku.Mila uważnie mi się przyglądała.-Nienawidzę jego i ciebie tak samo i to się nigdy nie zmieni.
Superr czekam na dalsze części :) suuuperrr
OdpowiedzUsuń